5 kwi 2014

29. Nie ma tytułu

            Nienawidzę latać samolotami, przyprawiają mnie o mdłości, jeszcze jak pomyślę o tym, że za parę godzin zobaczę mojego ojca to bardziej robi mi się niedobrze i chcę wrócić, ale niestety, nie ma odwrotu. Sama tego chciałam, ale jestem ciekawa dlaczego akurat teraz sobie o mnie przypomniał, czyżby mój ojciec zaczerpnął jakiś informacji o mnie z internetu? Na co drugim portalu pisali o naszym związku z Brianem i o mojej śpiączce. Chujowa sprawa.
            Stewardessa zaczęła coś ogłaszać, ale w ogóle jej nie słuchałam, pomimo zakazu załogi włączyłam telefon i sprawdziłam powiadomienia, byliśmy jeszcze na ziemi, więc miałam zasięg i dostęp do internetu. Nieodebrane połączenie i wiadomość. Oczywiście od nikogo innego jak od Briana.

Jak będziesz bezpieczna to daj znać, martwię się. Mam nadzieję, że wrócisz jak najszybciej.

W trakcie lotu włożyłam słuchawki do uszu i rozluźniłam się przy dźwiękach muzyki klasycznej, a dokładniej Pletnev’a. Zasnęłam, a gdy się obudziłam, lądowaliśmy. Nie da się przy tym spać, bo żołądek podchodzi do gardła i każdy wygląda jak kurczak dławiący się podeszwą gumiaka.
            Chyba go widzę. Stoi i patrzy się na mnie. Nie mam okularów, ale potrafię rozpoznać te rysy twarzy, które są identyczne jak moje, to jest mój ojciec? Wygląda jak wychudzony, biedny, zbity pies. Mogę się założyć, że cuchnie od niego alkoholem.
- Emma? – zapytał wyciągając ręce na znak „chodź i mnie przytul”. Fuj.
- Cześć tato –musiałam się wysilić żeby przeszło mi to przez gardło, tak samo ciężko było mi wymusić uśmiech na twarzy, ale o dziwo mój … ten mężczyzna był zadbany, ogolony i pachniał korzennymi perfumami. Coś tu jest nie tak. Może jego wygląd świadczy o ogromnym stresie, a z resztą pieprzyć to.
- Jesteś bardzo chuda – tu ma racje
- Ty też nie wyglądasz na dobrze karmionego – cholera o czym ja mam z nim rozmawiać? Z tego wszystkiego rozbolał mnie brzuch i czułam, że zaraz pozbędę się zawartości mojego żołądka  na czyjeś niewinne niczemu buty.
- Może pojedziemy od razu do mojego domu? Zostawisz walizkę, wykąpiesz się, bo pewnie masz ochotę na porządną kąpiel. Co ty na to? – chyba nie wierzę. On jest dla mnie miły?! ON?!
- Może nie owijajmy w bawełnę. Po co mnie tu ściągnąłeś? – drażniła mnie ta myśl, więc nie pozostało mi nic innego jak tylko o to spytać.
- Chciałem poznać moją córkę – podrapał się w nos – Ślicznie wyglądasz – a jednak ma coś na sumieniu.
- Powiedz prawdę – położyłam mu rękę na ramieniu przy okazji przezwyciężając swoje obrzydzenie do tego człowieka. Wiedziałam, że tym gestem owinę go sobie wokół palca.
- Powiedziałem prawdę – cholera, mój patent nie zadziałał, ale nie patrzył mi w oczy, co było podejrzane.
- Pieniądze? – popatrzyłam na niego, a on spojrzał na podłogę. Wiedziałam!!. Po prostu kurwa wiedziałam – Ile?
- Dwanaście tysięcy – odwróciłam się i poszłam sprawdzać samoloty powrotne do Kalifornii.
- Emma, proszę cię wysłuchaj mnie – złapał mnie za ramię.
- Ty nie pomyślałeś o mnie? O moich potrzebach? Zjawiasz się w moim życiu tylko dlatego, że nie masz już od kogo pożyczyć pieniędzy! – bardziej stwierdziłam niż zapytałam – Mam dwadzieścia lat, ale ty masz to w dupie. Miałeś w dupie moje osiemnaste urodziny, miałeś w dupie moje dzieciństwo. To największe skurwysyństwo z jakim się spotkałam. I ty jeszcze masz czelność ściągać mnie tutaj i prosić o pieniądze? O nie! Dziwię się tym naiwniakom, którzy ci je pożyczyli. Żegnam pana, może pan zapomnieć, że posiadał kiedyś córkę – miałam w dupie, że ludzie na lotnisku patrzą się na mnie jak na wariatkę, łzy napłynęły mi do oczu, wzięłam walizkę i podbiegłam do stanowiska z odlotami. Zamówiłam pierwszy lepszy odlot do Kalifornii, który okazał się być jutro o jedenastej. Trudno, poczekam.
            Podeszłam do automatu po czwartą już kawę. Czułam jak moje serce uderza mocniej niż zazwyczaj, jak on mógł? Co za pieprzony skurwysyn! Na chuj mu te pieniądze? Pewnie wciągnął się w długi i teraz szuka naiwniaków, którzy pożyczą mu pieniądze. Dlaczego moje przypuszczenia właśnie sprowadzały się na tą drogę? Jednak się nie myliłam. Nie miałam nawet czasu na zastanowienie się nad tym wszystkim, nad Brianem, nad jego dzieckiem i nad moim dalszym życiem. Co ja zrobię jak oni wyjadą w trasę? Czuję, że im w tym przeszkadzam, a nawet nie wtrącam się w ich zespół. I ciekawa jestem co Brian pomyślał o tym jak zobaczył list i piosenkę. Poczułam, że muszę do niego zadzwonić. Wyjęłam telefon i wybrałam jego numer. Odebrał po trzech sygnałach, co mnie zdziwiło, bo była już dość późna pora.
- Halo?
- Brian? Nie jesteś zły?
- Na ciebie? Z jakiej racji?
- List, piosenka
- Kochanie … - westchnął – Nie mam być o co zły, po prostu dziwi mnie fakt, że byłaś z Jimmim tak … blisko.
- Blisko? To był mój najlepszy przyjaciel.
- Ale przyjaciele nie mówią sobie, że się kochają.
Zamilknęłam.
- Masz dowód, że ja kiedykolwiek to do niego powiedziałam?
- Przepraszam, nie powinienem był … – ktoś dotknął mojego ramienia. Podskoczyłam ze strachu i upuściłam telefon. Powoli odwróciłam się do tyłu i ujrzałam … Briana?!
- Co? – skrzywiłam się
- Nie mogę bez ciebie wytrzymać – wtulił się we mnie i westchnął.
- Brian? Co ty tu robisz? – zapytałam podnosząc ręce do góry, chciałam go przytulić, ale chyba jest mi winny wyjaśnienia.
- Nie chciałem cię zadręczać telefonami, więc tutaj przyleciałem
- Ja pierdziele, to jest chyba najlepsza niespodzianka jaka kiedykolwiek mi się przytrafiła – pisnęłam.
- Naprawdę? – uśmiechnął się
- Nie – powiedziałam już całkiem poważnie
- O co ci chodzi?
- No kurwa czuje się jakbyś zaburzał moją przestrzeń osobistą, osaczasz mnie, mam tego dość. Zacky powiedział dzisiaj, a raczej wczoraj bardzo mądre słowa. Nie dajesz sobie ze mną spokoju. Cały czas twój świat kręci się wokół mojego.
- Ale Emma, ja …
- Nie tłumacz się. Po prostu wyjedź w trasę i daj mi spokój. – odetchnęłam, bo w końcu wyrzuciłam z siebie całą złość, szkoda mi, że Brian na tym ucierpiał, ale czuję, że ten wyjazd nam obojgu zrobi dobrze. Odeszłam od niego, a mój telefon zawibrował w kieszeni.

Kocham Cię  

Uśmiechnęłam się mimowolnie. Głupek! On wie jak mną zmanipulować, odwróciłam się na pięcie, podeszłam do niego i pocałowałam go w usta, po czym już się od niego nie oderwałam, bo przyciągnął mnie do siebie z całej siły i zaczął namiętnie całować. Wziął mnie na ręce i poszedł przed siebie. Co on chce zrobić?
Jednym kopniakiem otworzył drzwi od łazienki i posadził mnie na blacie, na którym znajdowały się umywalki. Przyciągnęłam go do siebie, bo poczułam, że jestem nieźle napalona. Miałam ochotę na kawałek jego ciała. Co ja gadam. Miałam ochotę na całe jego ciało. Zamknęliśmy łazienkę od środka, tak żeby nikt nie mógł wejść.
Jednym szybkim ruchem ręki odpiął mi stanik. Pisnęłam cicho, bo nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Zatopiłam dłonie w jego ułożonych włosach, które i tak po chwili wróciły do rozwichrzonej fryzury. Delikatnie dotknęłam go w krocze i przejechałam palcami po jego nabrzmiałym członku. Cholera, ale ten facet na mnie działał. Zaczęłam szarpać się z jego paskiem.
- Odepnij to, bo ja nie wiem jak – wydyszałam i mocno ścisnęłam swoje piersi.
Odpiął pasek zdecydowanym ruchem, a spodnie opadły mu do kostek. Został w bokserkach, seksownych, białych bokserkach, w których jego penis wydawał się jeszcze większy. Zaraz zwariuję jak mnie nie przeleci. Zarzuciłam mu nogi na ramiona i zsunęłam legginsy.
            Z całej siły wbiłam mu paznokcie w plecy i przejechałam po całej długości, aż zasyczał z bólu. Krzyknęłam, a moje ciało powykręcało się na wszystkie strony, zaraz po tym wypełniła mnie gorąca substancja. O Boże, jak dobrze.
- Mała to było zajebiste – wymruczał całując mnie w usta.

            Wyjęłam truskawki z torebki i zaczęłam je wsuwać, byłam cholernie głodna.
- Zjedz to – popatrzyłam na zapiekanego tosta z serem i pomidorem.
- Skąd wiedziałeś, że to uwielbiam?
- Robiłaś sobie takie w domu jak byłaś na kacu – zaśmiał się
- Angielskie tosty są najlepsze na świecie, a jak się je na lotnisku to są jeszcze lepsze – pocałowałam go w policzek i wsunęłam mu truskawkę do ust. Pocałował mnie z języczkiem.
- Mmm smakujesz truskawkami – zamruczałam – Daj jeszcze – Pocałowałam go i ugryzłam w język
- Ała! – skrzywił się
- Wybacz, myślałam, że to można jeść, bo smakowało przepysznie – uśmiechnęłam się i zaczęłam zajadać mojego tosta.
- A ty z tą trasą mówiłaś poważnie?
- Jak najbardziej. Jedź, zabaw się – uśmiechnęłam się
- A ty?
- Znajdę jakąś pracę, może pójdę na studia
- Studia?
- Fotograficzne
- Będziesz mogła jeździć z nami w trasy jako nasz osobisty fotograf – zaśmiałam się
- Chciałbyś – pokazałam mu język – Myślę, że ta trasa dobrze nam zrobi. Tylko łapy precz od napalonych fanek!
- Jedyną napaloną fankę mam przed sobą – cmoknął mnie w policzek
- Zaraz, zaraz, to, że lubię tylko jedną piosenkę nie znaczy, że jestem waszą fanką – skrzywiłam się – Jak się czuje Michelle?
- Nie wiem. Uparła się, że to moje dziecko, ale ja tak nie uważam. Niech spada, za dużo krzywd mi wyrządziła.
- Ale jednak dalej coś do niej czujesz – chyba go zabiłam tym pytaniem
- Emma ja …
- Przyznaj się, już nie chodzi o mnie, tylko ty okłamujesz samego siebie.
- Dobra, miałem to zrobić w bardziej uroczysty sposób, ale nie pozostaje mi nic innego jak tylko zrobić to na lotnisku, wybacz.
- Co zrobić? – przełknęłam gryz tosta. Klęknął przede mną i wyjął z kurtki czerwone opakowanie w kształcie serca. No chyba zaraz jebnę. Zaśmiałam się na całe gardło, nie umiałam się opanować. W pewnym momencie przypomniało mi się to jak pierwszy raz zobaczyłam go nago, jak uciekał z łazienki do pokoju, jego bokserki w gąski i to jak panicznie boi się pszczół, w końcu ma na nie uczulenie.

- Emmo Stone, możesz przestać się śmiać i wyjść za mnie? – otworzył pudełko, a moim oczom ukazał się ten sam pierścionek, który był w moim śnie. Czy to jest przypadek? Nie wiem, ale otworzyłam szczękę. Momentalnie przestałam się śmiać, a mój ostatni gryz tosta wylądował na podłodze.  




4 komentarze:

  1. ojojojoj!
    1. ojciec mega dupek, raczej jej do ołtarza nie odprowadzi
    2. michelle wkurwia mnie tu chyba najbardziej ze wszystkich opowiadań ;O
    3. zacky idiota, już go nie lubię
    4. bri nie lepszy, ale jego lubię, bo przynajmniej się do mich zdystansował no i..
    5. OŚWIADCZYŁ SIĘ AWN!
    6. "otworzyłam szczękę (...) mój ostatni gryz tosta wylądował na podłodze." ahahahahaha, zbieranie szczęki z podłogi nabrało nowego znaczenia xd

    with love,
    z.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Wiedziałam, że tatusiek jakiś podejrzany jest, palant jeden. Niech spierdziela na drzewo banany zrywać -.- Serio chciał wyciągnąć od E. pieniądze? Dupek. W ogóle nie rozumiem dlaczego E. dała się na to nabrać skoro czuła, że coś jest nie tak.
    Bri na lotnisku *o* Ma szczęście dziubasek, że za nią poleciał. No i bara bara w łazience. Wowowow. E. w końcu się przełamała i to w takich okolicznościach^^ A może to nawet i lepiej, że zrobili to na szybko. Nie miała czasu na zastanawianie się, na analizowanie wszystkiego. Dała się ponieść :)
    OŚWIADCZYNY? I tym razem prawdziwe, a nie wyśnione! Reakcja E. bezcenna nie powiem. Śmiałam się jak głupia^^ Tą końcówką zabiłaś mnie totalnie:)
    Sorry, że ten koment z takim opóźnieniem jest, ale mam meeeega zawias. Taki meeeega, meeeeeeeega. Wybacz^^
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A teraz tylko pytanie czy Emma przyjmie oświadczyny :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie powiem o tym, że od razu wyczułam pismo nosem, że z tatuśkiem jest coś meeega nie teges. W ogóle to ta historia z ojciec to w sumie kalka naszej rzeczywistości, jak ojciec rzuca rodzinę, a po latach domaga się od porzuconych dzieci alimentów. Tak sama ten "tatuś roku" z wyciąganiem kasy od E.

    Bri <3 Heh Bri <3 Kasia ma głupawkę :)

    OdpowiedzUsuń