Witaj Emmo,
Ostatnimi
czasy zastanawiam się jak do Ciebie dotrzeć. Rozmawiałem niedawno z Twoją ciocią,
która zawiadomiła mnie o Twojej przeprowadzce, niestety nie znam numeru domu
pod którym mieszkasz, więc wysyłam ten list na stary adres.
Z
pewnością mnie nie pamiętasz, a być może nawet nie znasz, bo wyjechałem do
Phoenix, gdy miałaś dwa lata, nie było nam dane życie razem. Minęło osiemnaście
lat odkąd tutaj mieszkam, wiem, że jesteś już dorosła, być może masz
narzeczonego, nie wiem jak do Ciebie dotrzeć.
Pewnie
zastanawiasz się dlaczego postanowiłem napisać. Wciąż czuję, że mam córkę,
która jest ode mnie kilkanaście mil, wciąż czuję na sobie odpowiedzialność za
Ciebie, wiem, że postąpiłem źle, ale nie dawałem sobie rady, miałem ciężką sytuację
finansową, która nie pozwalała mi na dalszy pobyt w Kalifornii.
Mam
dla Ciebie propozycję, chciałbym, żebyś przyleciała do mnie w jak najbliższym
czasie. Mielibyśmy okazję porozmawiać, jak ojciec z córką, gdybyś zdecydowała
się na przyjazd w kopercie są pieniądze na bilet i moja wizytówka.
Pozdrawiam,
Richard Stone
Po tylu latach mój ojciec postanowił
odezwać się do mnie. Nie jestem na niego zła, nie traktuję go jak obiekt do
nienawiści. To jest mój ojciec. Zaskoczył mnie jego list, bo byłam pewna, że
się nie odezwie, nie zjawi się w moim życiu. Siedziałam w sypialni i czytałam
ten list po raz siódmy, kiedy usłyszałam dość głośną wymianę zdań w salonie.
Podeszłam bliżej drzwi i kątem oka zobaczyłam jak Zacky stoi oparty o ścianę i
tłumaczy coś Brianowi
- …
stary, kurwa nie zauważyłeś, że teraz wszystko kręci się wokół niej? Emma to,
Emma tamto, a nie zastanowiłeś się na tym jak będzie z naszym zespołem?
-
Kurwa tego zespołu miało już nie być, a nie rozumiesz, że ona jest dla mnie
najważniejsza?
-
Ocknij się stary! We wszystkim nam przeszkadza, mieliśmy jechać w trasę, to nie,
bo Emma jest w śpiączce, teraz też nie, bo pan Haner chce przy niej być. Czy ty
siebie słyszysz? – nie rozumiem o co im chodzi, przecież ja nie zatrzymuję
Briana przy sobie.
- Ja
już nie wiem.
-
Spójrz – jestem ciekawa co on mu pokazał
- Co
to jest? – krzyknął, a jego głos się załamał, tak jakby miał sie zaraz rozpłakać
- To
jest ósmy miesiąc – jaki kurwa ósmy miesiąc?! O co tutaj chodzi?
- To
jest niemożliwe. Dlaczego wysłała to właśnie tobie, a nie mi?
- Nie
wiem, powiedziała tylko tyle, że mam to przekazać tobie, może nie chciała
bezpośredniego kontaktu z tobą, bo bała się jak zareagujesz.
-
Muszę do niej zadzwonić. Daj mi chwilę – o nie, słyszę jak Brian wchodzi na
górę. Muszę się schować, tylko gdzie? Szafa! Nie zbyt dobre rozwiązanie.
Wgramoliłam się między ubrania i starałam sie oddychać jak najciszej.
-
Michelle? – słyszałam jak drzwi do pokoju się uchylają, a zaraz potem
zatrzaskują.- Słuchaj, nie wiem co ty odpierdalasz, ale nie mam zamiaru bawić się
w tatuśka … Dobrze, ale … Daj mi dojść do słowa … Nie obchodzi mnie to … Chcesz
zrujnować całe moje życie? … Jak ty niby widzisz mnie w roli ojca? … Nie mam
pewności, że jest to moje dziecko, wiesz z jakiego powodu zakończył się nasz
związek – o kurwa, on ma z nią dziecko. Starałam się nie rozbeczeć i zakryłam
sobie usta dłonią i poczułam jak moje oczy robią sie wilgotne – Słuchaj, jestem
w szczęśliwym związku i nie rozpierdolisz tego dzieckiem, które z pewnością nie
jest moje … Osiem miesięcy temu spałaś też z innymi przypadkowymi facetami w
barze … Kurwa nie becz, bo ci to nic nie da … Dobrze, pojadę … Będę tam za
chwilę – nie, Brian, kurwa nie jedź tam – A i jeszcze jedno, trzymaj się z
daleka od mojego związku. Nie zobaczymy się już. – co? To w takim razie gdzie
on jedzie jak nie na spotkanie z Michelle? O nie, kurwa, nie tak wyobrażałam
sobie ten związek. Muszę odpocząć. Od Briana, od wszystkich.
Zdecydowałam się na wyjazd do mojego
ojca, wszystkie formalności są już załatwione, Brian nie wie, że wyjeżdżam,
pojechał gdzieś i z pewnością szybko nie wróci, więc miałam chwilę na
spakowanie walizki i wyjechanie z domu.
Na samym końcu zostało mi
wygrzebanie listu od Jimmiego z poszewki poduszki. Powiesiłam je na drzwiach i
wyszłam z domu.
***
Po telefonie Michelle natychmiast
pojechałem do Central Parku na spotkanie z Valary, nie chciałem widzieć się z
Mich, bo wiem, że znowu brałaby mnie na litość i sprzedawałaby mi tanie teksty,
po których znowu bym uległ. Przywoływałaby stare wspomnienia, na samą myśl o
nich mam ciarki na całym ciele. Nie spodziewałem się, że w przeciągu tak
krótkiego czasu mogę zostać ojcem, jeszcze nawet nie mam pewności czy to
dziecko jest moje.
Jakież było moje zdziwienie, gdy
Valary pokazała się z Michelle, miałem ochotę spierdalać stamtąd jak
najszybciej, ale musiałem wyjaśnić sobie parę spraw.
-
Cześć kochanie – zaczyna się, kurwa. Uwiesiła mi się na szyi i dała mi całusa w
policzek, którego nadmiar wytarłem w rękaw.
-
Cześć – mruknąłem
-
Val, możesz nas zostawić samych? – o nie kurwa, kurwa, kurwa. Szlag by to
trafił.
-
Nie, jednak wolę, żeby ona w tym uczestniczyła – chyba się wywinąłem, ale
usłyszałem głośny jęk, który wydała Michelle. – Chcę sprostować tą sytuację.
Nie wiem czyje jest to dziecko, ale jedno wiem na pewno. Nie zostawię Emmy,
kocham ją nad życie i pojechałbym za nią nawet na koniec świata, także z mojej
strony to wszystko, wybaczcie, ale się spieszę – odmachałem na odchodne i
pobiegłem szybko do samochodu. Nie dałem im nawet dojść do słowa, ale
przynajmniej mam świadka, że odrzuciłem zaloty Michelle.
W drodze do domu wstąpiłem jeszcze
do kwiaciarni i kupiłem bukiet czerwonych róż. Chciałem sprawić przyjemność
Emmie. Tak bardzo ją kocham, jest moim największym skarbem, ona dała mi
nadzieje na lepsze jutro, gdyby nie ta mała duszyczka to chyba bym oszalał, jak
dziś pamiętam jak weszła do naszego studia, byłem nią oczarowany, chciałem
porwać ją w ramiona i obronić przed całym światem, wydała mi się taka krucha i
delikatna, ale gdy poznałem ją lepiej miała niezłą gadanę.
Wszedłem do domu i na drzwiach
odgradzających pokój od przedpokoju wisiała koperta z napisem Brian otworzyłem ją i ze środka wypadły
dwie kartki. Jedna była jak z psu z pyska wyjęta, a druga była wykonana z
papeterii w mini deathbaty. O co tu chodzi? Otworzyłem tą ładniejszą i
przeczytałem list, który jak zaraz się zorientowałem był od Emmy.
Brian,
Wiem, że może nie powinnam tego
robić, ale chcę odpocząć od tego wszystkiego, słyszałam Twoją dzisiejszą
rozmowę z Zackym, nie chcę być przeszkodą w Twoim życiu. Pozdrów Michelle.
Wracam za parę dni. Jedź z chłopakami w trasę.
Emma
PS. Specjalnie wybrałam papeterię
w deathbaty, bo chciałam, żebyś ten list przeczytał pierwszy. Mam nadzieję, że
mi się udało.
PS2. Przepraszam, że zaraz
odkryjesz całą prawdę i, że nie dowidziałeś się o niej ode mnie.
Moje
serce przyspieszyło, bo nie wiedziałem czego mam się spodziewać po drugim
liście. Nie wiem gdzie pojechała Emma i mam nadzieję, że jest bezpieczna. Nie
chcę jej szukać, bo uważam, że powinna poukładać sobie to wszystko. Zadzwonię
do niej. Otworzyłem drugi list
Mój
promyczku,
Zrób z
tym co chcesz. Mam tylko jedną prośbę, powiedz chłopakom, że to Ty jesteś
autorką tego tekstu, możesz powiedzieć im prawdę, ale dopiero po jakimś czasie.
Chcę, żeby pogodzili się z moją śmiercią. Pamiętaj, że zawsze będziesz w moim
sercu.
Mam do
Ciebie zaufanie, wiem, że zrobisz z tego użytek. Kocham Cię Emmo, Jimmy.
Fiction
Now I think I understand
How this world can overcome a man
Like a friend we saw it through
In the end I gave my life for you
Gave you all I had to give
Found a place for me to rest my head
While I may be hard to find
Heard there's place just on the other side
Not that I could
Or that I would
Let it burn!
Under my skin
Let it burn!
Left this life to set me free
Took a piece of you inside of me
All this hurt can finally fade
Promise me you'll never feel afraid
How this world can overcome a man
Like a friend we saw it through
In the end I gave my life for you
Gave you all I had to give
Found a place for me to rest my head
While I may be hard to find
Heard there's place just on the other side
Not that I could
Or that I would
Let it burn!
Under my skin
Let it burn!
Left this life to set me free
Took a piece of you inside of me
All this hurt can finally fade
Promise me you'll never feel afraid
Jedyne co przychodziło mi do głowy to to, że Emma
okłamała mnie i przy okazji cały zespół. To nie była jej piosenka. To piosenka
od Jimmiego. Mojego Jimmiego, który jest gdzieś na górze i patrzy na mnie. Co
mam teraz robić? Przy okazji ten list wyglądał jakby Em i Jimmy byli ze sobą blisko, aż za bardzo.

Wowowow. Tatusiek się odezwał? Nie będę mówiła dlaczego, ale nienawidzę gnoja. Prawie tak bardzo jak konia. Och biedny, miał problem z kasą więc zostawił dziecko?Niech się jebie na ryj.
OdpowiedzUsuńKoń w ciąży??? Wtf??? No chyba nie jest to dziecko B. nie wierzę. To som jakieś czary;) A nie, to tylko Mich się puściła. Normalka^^ Wieśniara, czy ona nie może sobie iść i już nie wracać? Proszę? ;)
E. wyjechała? Why? Mogła stawić czoła B., wyskoczyć z tej szafy i zażądać wyjaśnień, a nie spierdzielać. Niech ona odzyska jaja! Teraz jest idealny moment na to, niech pokaże na co ją stać.
ZV oszalał, czy mu się na mózga rzuciło? A może dawno w zęby nie dostał? Niech się zajmie swoim życiem, bo namieszał w nim sporo, a nie włazi z buciorami w związek E. i B. Wieśniak...
B. chyba nie będzie zły na E. o ten list J.? Przecież J. wyraźnie zaznaczył, że E. ma udawać, że to jej tekst. Więc co B. taki oburzony? Niech się ogarnie słodziaczek jeden, bo nie chcę znowu być na niego zła^^
Czekam na kolejny i mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni!
Buziole, Pat:)
Sprawa jej ojcem...noch noch. Niech się buja gość.
OdpowiedzUsuńZacky ostro przedstawił sprawę, nie ładnie, ale być może po części miał rację.
Schowała się o szafy? OMG urzyłam z tego. :P
I podsłuchiwanie Bri? Nie ładnie Emmo, nie ładnie.
Brian trochę panikuje co? Jednak ma wątpliwości czy jego dziecko czy nie. I ta dwa konie rasy DiBenedetto, makabryczne klaczydła normalnie.
I WTF ta sprawa z listami pod domem? Emma miała romans z Revem? Czy tylko nas podpuszczasz co?
lovee, Sillie