Przez dwa miesiące chodziłam do
terapeuty, zdecydowałam się na pomoc, ale nie chciałam jej od Kate, która była
u mnie w szpitalu, jakoś nie mam zaufania do kobiet. Pogodziłam sie już z moją przeszłością,
a i tak wiem, że przez śpiączkę odbieram to łagodnie, więc jest mi łatwiej. Nie
wiem czy te wspomnienia pozwolą mi pójść z Brianem do łóżka, ale staram się myśleć
pozytywnie i nie patrzeć na każdego mężczyznę jak na gwałciciela.
-
Idziemy dzisiaj z chłopakami do klubu. – cudownie, nie ma to jak spędzić
sobotni wieczór przed telewizorem, bo jak się domyślam będzie to „męski” wypad.
-
Bawcie się dobrze – powiedziałam lekko podirytowana
-
Skarbie, idziesz z nami – pogładził mnie po policzku, co wywołało u mnie
dreszcze i nawet odbiło się to tam na dole.
- Nie
sądzę, żebym była wam do czegoś potrzebna
-
Demi, Joan i Nelly też idą – odetchnęłam.
-
Chyba, że tak. To w takim razie muszę iść na zakupy, bo wszystkie moje sukienki
są na mnie za luźne – zobaczyłam troskę w jego oczach. Uśmiechnęłam się mimowolnie i pocałowałam go w policzek
-
Trzymaj. Znasz pin – wyjął swoją kartę z portfela i wyciągnął w moją stronę
- Ale
Brian, ja nie … - zamknął mi usta pocałunkiem – Ale ja … - znowu pocałunek –
Brian, cholera … - tym razem uciszył mnie palcem
- Nie
gadaj tyle tylko bierz – wcisnął mi kartę do ręki – Tylko uprzedzam, idą z nami
córki Larrego. Mam nadzieję, że nie będziesz zła – chyba sobie żartuje.
-
Jakie córki? – zapytałam krzyżując sobie ręce na piersiach
-
Larry załatwił swoim córkom spotkanie z nami. Dlatego idziemy do klubu –
ciekawe ile one mają lat. Dziesięć?
-
Niech wam będzie – prychnęłam. Jeszcze się zdziwi, ja już się postaram, żeby
sobie nie zawracał głowy jakimiś panienkami. Szybko wyjęłam telefon i napisałam
do Nelly, Joan i Demi.
„Dziewczyny, centrum handlowe, godzina dwunasta. Dzisiaj. Emma”
Długo
nie musiałam czekać na odpowiedź. Demi zadzwoniła pierwsza i wszystko jej
wytłumaczyłam. Po godzinie byłam zwarta i gotowa do wyjścia. Zostały mi takie
formalności jak pozamykanie okien i wyprowadzenie samochodu z garażu. Wszystko
zajęło mi piętnaście minut i po chwili byłam już przy wejściu sklepu.
Odszukałam wzrokiem dziewczyn, które wyróżniały się z tłumu, bo były to jedyne
znajome twarze.
-
Mamy mało czasu. Zacky mówił mi, że zaczynają o piątej – Nelly pociągnęła mnie
za rękę do pierwszego lepszego sklepu. Nie było nawet mowy, żebym wybrała inny
kolor niż czarny. Mój wybór padł na sukienkę do ziemi przykrywającą wszystkie
części ciała poza dłońmi. Żadna z dziewczyn nie chciała zgodzić się na moją
propozycję, więc same wybrały moją kreację, muszę przyznać, że trafiły idealnie
w mój gust. Wybrały mi luźną, czarną sukienkę do połowy ud, nieco
prześwitującą. Po zakupie reszty sukienek wybrałyśmy się do obuwniczego.
Postawiłyśmy na czerwone dodatki, więc dobrałyśmy szpilki na dziesięciocentymetrowych obcasach i małą kopertówkę. Przy okazji wstąpiłyśmy do
fryzjera, który przefarbował moje włosy na ciemny czerwony i zakręcił loki.
Wyglądały nieziemsko, a moja twarz jakby promieniała. Dziewczyny poszły w moje
ślady i po dwóch godzinach cała nasza czwórka była doskonale wystylizowana.
Został jeszcze makijaż, ale to wszystko leży w rękach stylistki.
Przed godziną piątą pojechałyśmy do
domu Demi, gdzie każda z nas przebrała się w swój strój na wieczór. Nie
poznałam siebie w lustrze. Perfekcyjnie wykonany makijaż, seksowna sukienka, a
moje nogi wydawały się dłuższe. Jak to
możliwe, że w przeciągu pięciu godzin wyglądałam jak … seks bomba? Byłam
zadowolona, nie, byłam kurwa w szoku, że ta dziewczyna w lustrze to jestem ja!
To teraz Brian, szykuj się.
-
Dziewczyny, ja nie wiem jak wy to zrobiłyście, ale jestem cholernie zadowolona
z efektu końcowego – wtuliłam się do każdej z nich – Wy też wyglądacie
zajebiście seksownie, aż zazdroszczę waszym facetom – zaśmiałyśmy się jednocześnie
-
Emma, jesteś gotowa na … sama wiesz – Joan złapała mnie za rękę. Zastanowiłam
się
-
Wiesz co, terapeuta bardzo mi pomógł, ale nie wiem czy byłabym w stanie to
zrobić, kocham Briana, ale nie wiem czy byłabym w stanie dać mu wszystko czego
oczekuje, przynajmniej nie teraz – westchnęłam. Naprawdę chciałam sprawić mu
przyjemność. Sama nie wiem czy jestem na to gotowa.
- Tak
tylko pytam, bo gdybym miała taką kobietę przy swoim boku to długo by w tych
łaszkach nie została – zaśmiałam się
-
Wiedziałam, że jesteś zboczona, ale że aż tak? – wszystkie wybuchnęłyśmy
śmiechem.
- Oj
nie przesadzaj. Może byśmy się trochę spóźniły, co? Niech się trochę pomartwią
- To możemy
iść do kawiarni, zjemy sobie lody – zaproponowałam
-
Lody powiadasz?
-
Demi, cholera! – zaśmiałam się – Ale pamiętaj, że nie możesz pić. Dla dobra dziecka
-
Mogę się założyć, że Zacky mnie zabije jak tylko wezmę coś z procentami do ust.
– wywróciła oczami.
-
Czasami głupio się czuję, że wtrącam się w to wszystko – Nelly usiadła na
kanapie i schowała twarz w dłonie. Zrobiło mi się jej żal.
-
Nelly, ale Zacky wybrał ciebie. Sama nie chciałam, żeby wasz związek się rozlatywał.
Nawet nie dałam mu wyboru, bo widzę, że tworzycie wspaniały związek –
popatrzyłam na Joan, bo chyba był czas, żebyśmy się ulotniły. Niech sobie
wszystko wyjaśnią.
-
Biedny Zacky – powiedziała Joan w progu
-
Taa, jeszcze do tego to całe dziecko, po co on to robił? Nie wie co to znaczy
zabezpieczanie? Poza tym powiedział Demi, że jej nie kocha, a ona dała się tak
wrobić
-
Zobaczymy jak to wszystko się rozwiąże. Miejmy nadzieję, że nikt nie wyjdzie z
tego ze złamanym sercem – popatrzyłam na zegarek. Za dwadzieścia szósta, chyba
czas się zbierać.
Weszłyśmy do „Alex’s bar” i od progu
zauważyłam jak dwie dziewczyny przystawiają się do Briana, a jemu jakoś to nie
przeszkadzało, a wręcz przeciwnie, bo sam z nimi flirtował. Podeszłyśmy do baru
i zamówiłyśmy kilka drinków. Poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu.
-
Wyglądasz zajebiście seksownie mała – Brian złożył pocałunek na mojej szyi.
Wziął kosmyk moich włosów pomiędzy palce i odwrócił mnie w swoją stronę.
Przycisnął mnie do baru i od razu poczułam jego twardego penisa na swoim udzie.
Lekko się uśmiechnęłam i upiłam łyk drinka. Zauważyłam, że jego fryzura nieco się
zmieniła, bo po bokach nie miał długich włosów, a jego roztrzepana fryzura
zamieniła się w ładnie ułożone i postawione do góry kosmyki. Wyglądał seksownie
i do tego miał na sobie czarne spodnie z przetarciami i czarną koszulkę z
kołnierzykiem w serek. Od samego patrzenia między moimi udami poczułam przyjemne
pulsowanie.
-
Zatańczymy? – ujął moją dłoń, a ja szybko podałam torebkę Demi, która siedziała
sama przy barze i popijała sok pomarańczowy. Byłam już po trzech mocnych
drinkach, więc bawiłam się lepiej niż zazwyczaj. Tańczyliśmy przy dźwiękach
muzyki klubowej, której nie znosiłam z całego serca, ale nawet ona mi teraz nie
przeszkadzała. Na parkiecie było duszno i nie dało się zrobić porządnego kroku,
bo był straszny ścisk. Zaraz do nas dołączył Matt o którego zaczęłam się ocierać, a Brian patrzył na mnie z zazdrością, po chwili gdzieś zniknął.
-
Brian jest chyba zazdrosny – zaśmiał się
- Nie
ma o co – wybełkotałam. Wszystko wokół mnie się kręciło. Poczułam jak Brian
podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Odszedł ze mną gdzieś dalej, po czym z powrotem
mnie postawił i zaczął ze mną tańczyć. Odwróciłam się do niego plecami i
zaczęłam zmysłowo ruszać biodrami, poczułam jak na moich pośladkach rośnie jego
męskość. Chyba udało mi się go pobudzić. Byłam z siebie zadowolona i nie
przerywałam dalszej zabawy. Złapałam go za pośladki i zniżyłam się tak, że jego
krocze było na wysokości moich ust i szybko wstałam. Poczułam jak jego ręce zniżają się po moich plecach i zaciskają się na moich pośladkach. Moje sutki
stwardniały, a ja zaczynałam nabierać ochoty na dalszą zabawę. Dobrał się do moich
ust i zaczął zachłannie lizać moje wargi, potem wdarł się do środka.
-
Brian, ja chcę – wyjęczałam mu do ucha. Byłam spragniona, taka przerwa od seksu
wzbudziła we mnie pożądanie, a alkohol, który krążył w mojej krwi tylko
spotęgował pragnienie.
- Na
pewno? – wydyszał. Nie odpowiedziałam tylko wzięłam go za rękę i chwiejnym
krokiem podeszłam na postój taksówek. Podaliśmy adres i wyszło na to, że
jedziemy do domu, który kupił Brian. W taksówce nie traciliśmy czasu. Usiadłam
mu na kolanach i zaczęłam lizać go po szyi, a w ustach poczułam gorzki smak
perfum, doszłam do wniosku, że nawet to mnie nie zniechęci. Brian ujął moją
brodę i zatopił się w moich ustach.
Wyszliśmy z taksówki, a od progu domu
od razu zaczęliśmy się do siebie dobierać. Szybko zrzuciłam buty i pomogłam
Brianowi odpiąć spodnie. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, rzucił mnie
na łóżko i zaczął rozpinać mi sukienkę. Właśnie teraz zorientowałam się, że mam
na sobie czerwoną bieliznę. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam minę Briana, który
najwidoczniej był oczarowany.
- Od
kiedy ty nosisz pończochy? – wymruczał
- To
dziewczyny – uśmiechnęłam się i przyciągnęłam go do siebie za koszulkę.
Pocałowałam go namiętnie i zdjęłam z niego koszulkę, a raczej ją rozszarpałam.
Pogłaskałam jego brzuch i usiadłam na nim okrakiem. Poczułam pod sobą jak stwardniał jeszcze bardziej. Zaczęłam się o niego delikatnie ocierać.
Przygryzłam wargę i zamknęłam oczy. Zaraz chyba nie wytrzymam. Czuję taką
pustkę w sobie. Szybkim ruchem Brian przewrócił mnie na plecy i rozpiął mi
stanik. Dobrał się do moich piersi, zaczął je pieścić, ssać, podgryzać. Chyba
oszaleję. Zaczęło mi szumieć w uszach. Zdjęłam z niego bokserki i położyłam
moje stopy na jego klatce piersiowej, żeby miał lepszy dostęp. Delikatnie
zsunął moje majtki, a ja czułam, że moja cipka jest nabrzmiała. Zniżył się w
dół i zaczął ją lizać. Jęknęłam głośno, samym dotykiem sprawił, że moim ciałem
zawładnął orgazm. Jakim cudem stało się to tak szybko? Nie przerywał pieszczot,
a ja wiłam się pod nim i wyginałam moje ciało na wszystkie możliwe strony.
Zagłębił we mnie palec i w jednym momencie wydarzenia z tamtej nocy zaczęły
przelatywać przez moją głowę. Moje oczy się zaszkliły.
-
Brian, proszę – wyszeptałam – Przestań – powiedziałam już trochę głośniej.
Popatrzył na mnie zdziwiony, ale zaraz zorientował się, że po moich policzkach
płyną łzy.
-
Skarbie, co się dzieje? – położył się obok mnie i pogłaskał po policzku
-
Wszystko znowu mi się przypomniało – wybuchnęłam płaczem. Tak bardzo chciałam
to z nim zrobić, ale nie potrafię. Nie umiem odpędzić od siebie tych wspomnień.
-
Spokojnie. Nie płacz, wszystko będzie dobrze – przytulił mnie
-
Przepraszam – wtuliłam się do jego piersi
- Nie
masz za co przepraszać – pocałował mnie w czoło. – Pójdziemy pod prysznic?
Wykąpiesz się i będziesz się lepiej czuła
-
Dobrze, ale chodź ze mną. – mimo tego, że byłam pijana potrafiłam pójść do
łazienki, ale na wszelki wypadek wzięłam ze sobą Briana. Stanęłam pod
prysznicem i puściłam zimną wodę, która zgasiła moje pragnienie i ochłodziła
moje ciało. Wciągnęłam Briana pod prysznic i wtuliłam się do niego. Popatrzyłam
na niego, a on był w pełni gotowy do działania. Zrobiło mi siego żal, że go nie
zaspokoiłam, ale nie dałam rady. Przeprosiłam go jeszcze raz.

A było już taaaak gorąco! O.O Ale totalnie rozumiem E. Biedna, nie może zapomnieć o tym koszmarze, który ją spotkał. Strasznie, strasznie mi jej szkoda! Mam nadzieję, że pomoc psychologa pozwoli jej choć trochę pogodzić się z tym wszystkim i pozwolić, by B. wyleczył ją zupełnie. Bo wiesz co? Znowu go koooocham!!! Na moment stanęło mi serce, kiedy E. powiedziała mu, że nie może z nim tego zrobić. Przeraziłam się, że ją przez to oleje, albo co gorsze, będzie chciał zmusić. Ale on okazał się takim słodziakiem <3333 Nosz kocham kurde, kocham!
OdpowiedzUsuńPiękne włosy ma ta laska, ale makijaż nawet jak na mnie, trochę za mocny;) Niemniej E. musiała wyglądać nieziemsko! I cooo to za ocieranie się o M. ja się pytam???
Uwielbiam i czekam na next^^
Buziole, Pat:)
Przeprasza, że nie może go zaspokoić? To jakaś nowa odmiana gupoty? Dziewczyno! Nie masz go za co przepraszać! To w końcu jego wina, że ona się tak czuje.
OdpowiedzUsuńTe włosy^^ Sama miałam takie jeszcze w ubiegłym roku, makabra jakaś :) Ale sukienka super, ale trochę grzeczna :)
Podobał mi się fragment jak ona ocierała się na parkiecie o Matta? Czyżby coś kiedyś? :)
lovee, Sillie