30 mar 2014

27. Znowu to samo

            Przez dwa miesiące chodziłam do terapeuty, zdecydowałam się na pomoc, ale nie chciałam jej od Kate, która była u mnie w szpitalu, jakoś nie mam zaufania do kobiet. Pogodziłam sie już z moją przeszłością, a i tak wiem, że przez śpiączkę odbieram to łagodnie, więc jest mi łatwiej. Nie wiem czy te wspomnienia pozwolą mi pójść z Brianem do łóżka, ale staram się myśleć pozytywnie i nie patrzeć na każdego mężczyznę jak na gwałciciela.

- Idziemy dzisiaj z chłopakami do klubu. – cudownie, nie ma to jak spędzić sobotni wieczór przed telewizorem, bo jak się domyślam będzie to „męski” wypad.
- Bawcie się dobrze – powiedziałam lekko podirytowana
- Skarbie, idziesz z nami – pogładził mnie po policzku, co wywołało u mnie dreszcze i nawet odbiło się to tam na dole.
- Nie sądzę, żebym była wam do czegoś potrzebna
- Demi, Joan i Nelly też idą – odetchnęłam.
- Chyba, że tak. To w takim razie muszę iść na zakupy, bo wszystkie moje sukienki są na mnie za luźne – zobaczyłam troskę w jego oczach. Uśmiechnęłam się mimowolnie i pocałowałam go w policzek
- Trzymaj. Znasz pin – wyjął swoją kartę z portfela i wyciągnął w moją stronę
- Ale Brian, ja nie … - zamknął mi usta pocałunkiem – Ale ja … - znowu pocałunek – Brian, cholera … - tym razem uciszył mnie palcem
- Nie gadaj tyle tylko bierz – wcisnął mi kartę do ręki – Tylko uprzedzam, idą z nami córki Larrego. Mam nadzieję, że nie będziesz zła – chyba sobie żartuje.
- Jakie córki? – zapytałam krzyżując sobie ręce na piersiach
- Larry załatwił swoim córkom spotkanie z nami. Dlatego idziemy do klubu – ciekawe ile one mają lat. Dziesięć?
- Niech wam będzie – prychnęłam. Jeszcze się zdziwi, ja już się postaram, żeby sobie nie zawracał głowy jakimiś panienkami. Szybko wyjęłam telefon i napisałam do Nelly, Joan i Demi.

Dziewczyny, centrum handlowe, godzina dwunasta. Dzisiaj. Emma

Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Demi zadzwoniła pierwsza i wszystko jej wytłumaczyłam. Po godzinie byłam zwarta i gotowa do wyjścia. Zostały mi takie formalności jak pozamykanie okien i wyprowadzenie samochodu z garażu. Wszystko zajęło mi piętnaście minut i po chwili byłam już przy wejściu sklepu. Odszukałam wzrokiem dziewczyn, które wyróżniały się z tłumu, bo były to jedyne znajome twarze.
- Mamy mało czasu. Zacky mówił mi, że zaczynają o piątej – Nelly pociągnęła mnie za rękę do pierwszego lepszego sklepu. Nie było nawet mowy, żebym wybrała inny kolor niż czarny. Mój wybór padł na sukienkę do ziemi przykrywającą wszystkie części ciała poza dłońmi. Żadna z dziewczyn nie chciała zgodzić się na moją propozycję, więc same wybrały moją kreację, muszę przyznać, że trafiły idealnie w mój gust. Wybrały mi luźną, czarną sukienkę do połowy ud, nieco prześwitującą. Po zakupie reszty sukienek wybrałyśmy się do obuwniczego. Postawiłyśmy na czerwone dodatki, więc dobrałyśmy szpilki na dziesięciocentymetrowych obcasach i małą kopertówkę. Przy okazji wstąpiłyśmy do fryzjera, który przefarbował moje włosy na ciemny czerwony i zakręcił loki. Wyglądały nieziemsko, a moja twarz jakby promieniała. Dziewczyny poszły w moje ślady i po dwóch godzinach cała nasza czwórka była doskonale wystylizowana. Został jeszcze makijaż, ale to wszystko leży w rękach stylistki.
            Przed godziną piątą pojechałyśmy do domu Demi, gdzie każda z nas przebrała się w swój strój na wieczór. Nie poznałam siebie w lustrze. Perfekcyjnie wykonany makijaż, seksowna sukienka, a moje nogi wydawały się dłuższe.  Jak to możliwe, że w przeciągu pięciu godzin wyglądałam jak … seks bomba? Byłam zadowolona, nie, byłam kurwa w szoku, że ta dziewczyna w lustrze to jestem ja! To teraz Brian, szykuj się.




- Dziewczyny, ja nie wiem jak wy to zrobiłyście, ale jestem cholernie zadowolona z efektu końcowego – wtuliłam się do każdej z nich – Wy też wyglądacie zajebiście seksownie, aż zazdroszczę waszym facetom – zaśmiałyśmy się jednocześnie
- Emma, jesteś gotowa na … sama wiesz – Joan złapała mnie za rękę. Zastanowiłam się
- Wiesz co, terapeuta bardzo mi pomógł, ale nie wiem czy byłabym w stanie to zrobić, kocham Briana, ale nie wiem czy byłabym w stanie dać mu wszystko czego oczekuje, przynajmniej nie teraz – westchnęłam. Naprawdę chciałam sprawić mu przyjemność. Sama nie wiem czy jestem na to gotowa.
- Tak tylko pytam, bo gdybym miała taką kobietę przy swoim boku to długo by w tych łaszkach nie została – zaśmiałam się
- Wiedziałam, że jesteś zboczona, ale że aż tak? – wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Oj nie przesadzaj. Może byśmy się trochę spóźniły, co? Niech się trochę pomartwią
- To możemy iść do kawiarni, zjemy sobie lody – zaproponowałam
- Lody powiadasz?
- Demi, cholera! – zaśmiałam się – Ale pamiętaj, że nie możesz pić. Dla dobra dziecka
- Mogę się założyć, że Zacky mnie zabije jak tylko wezmę coś z procentami do ust. – wywróciła oczami.
- Czasami głupio się czuję, że wtrącam się w to wszystko – Nelly usiadła na kanapie i schowała twarz w dłonie. Zrobiło mi się jej żal.
- Nelly, ale Zacky wybrał ciebie. Sama nie chciałam, żeby wasz związek się rozlatywał. Nawet nie dałam mu wyboru, bo widzę, że tworzycie wspaniały związek – popatrzyłam na Joan, bo chyba był czas, żebyśmy się ulotniły. Niech sobie wszystko wyjaśnią.
- Biedny Zacky – powiedziała Joan w progu
- Taa, jeszcze do tego to całe dziecko, po co on to robił? Nie wie co to znaczy zabezpieczanie? Poza tym powiedział Demi, że jej nie kocha, a ona dała się tak wrobić
- Zobaczymy jak to wszystko się rozwiąże. Miejmy nadzieję, że nikt nie wyjdzie z tego ze złamanym sercem – popatrzyłam na zegarek. Za dwadzieścia szósta, chyba czas się zbierać.

            Weszłyśmy do „Alex’s bar” i od progu zauważyłam jak dwie dziewczyny przystawiają się do Briana, a jemu jakoś to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie, bo sam z nimi flirtował. Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy kilka drinków. Poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu.
- Wyglądasz zajebiście seksownie mała – Brian złożył pocałunek na mojej szyi. Wziął kosmyk moich włosów pomiędzy palce i odwrócił mnie w swoją stronę. Przycisnął mnie do baru i od razu poczułam jego twardego penisa na swoim udzie. Lekko się uśmiechnęłam i upiłam łyk drinka. Zauważyłam, że jego fryzura nieco się zmieniła, bo po bokach nie miał długich włosów, a jego roztrzepana fryzura zamieniła się w ładnie ułożone i postawione do góry kosmyki. Wyglądał seksownie i do tego miał na sobie czarne spodnie z przetarciami i czarną koszulkę z kołnierzykiem w serek. Od samego patrzenia między moimi udami poczułam przyjemne pulsowanie.
- Zatańczymy? – ujął moją dłoń, a ja szybko podałam torebkę Demi, która siedziała sama przy barze i popijała sok pomarańczowy. Byłam już po trzech mocnych drinkach, więc bawiłam się lepiej niż zazwyczaj. Tańczyliśmy przy dźwiękach muzyki klubowej, której nie znosiłam z całego serca, ale nawet ona mi teraz nie przeszkadzała. Na parkiecie było duszno i nie dało się zrobić porządnego kroku, bo był straszny ścisk. Zaraz do nas dołączył Matt o którego zaczęłam się ocierać, a Brian patrzył na mnie z zazdrością, po chwili gdzieś zniknął.
- Brian jest chyba zazdrosny – zaśmiał się
- Nie ma o co – wybełkotałam. Wszystko wokół mnie się kręciło. Poczułam jak Brian podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Odszedł ze mną gdzieś dalej, po czym z powrotem mnie postawił i zaczął ze mną tańczyć. Odwróciłam się do niego plecami i zaczęłam zmysłowo ruszać biodrami, poczułam jak na moich pośladkach rośnie jego męskość. Chyba udało mi się go pobudzić. Byłam z siebie zadowolona i nie przerywałam dalszej zabawy. Złapałam go za pośladki i zniżyłam się tak, że jego krocze było na wysokości moich ust i szybko wstałam. Poczułam jak jego ręce zniżają się po moich plecach i zaciskają się na moich pośladkach. Moje sutki stwardniały, a ja zaczynałam nabierać ochoty na dalszą zabawę. Dobrał się do moich ust i zaczął zachłannie lizać moje wargi, potem wdarł się do środka.
- Brian, ja chcę – wyjęczałam mu do ucha. Byłam spragniona, taka przerwa od seksu wzbudziła we mnie pożądanie, a alkohol, który krążył w mojej krwi tylko spotęgował pragnienie.
- Na pewno? – wydyszał. Nie odpowiedziałam tylko wzięłam go za rękę i chwiejnym krokiem podeszłam na postój taksówek. Podaliśmy adres i wyszło na to, że jedziemy do domu, który kupił Brian. W taksówce nie traciliśmy czasu. Usiadłam mu na kolanach i zaczęłam lizać go po szyi, a w ustach poczułam gorzki smak perfum, doszłam do wniosku, że nawet to mnie nie zniechęci. Brian ujął moją brodę i zatopił się w moich ustach.
            Wyszliśmy z taksówki, a od progu domu od razu zaczęliśmy się do siebie dobierać. Szybko zrzuciłam buty i pomogłam Brianowi odpiąć spodnie. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, rzucił mnie na łóżko i zaczął rozpinać mi sukienkę. Właśnie teraz zorientowałam się, że mam na sobie czerwoną bieliznę. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam minę Briana, który najwidoczniej był oczarowany.
- Od kiedy ty nosisz pończochy? – wymruczał
- To dziewczyny – uśmiechnęłam się i przyciągnęłam go do siebie za koszulkę. Pocałowałam go namiętnie i zdjęłam z niego koszulkę, a raczej ją rozszarpałam. Pogłaskałam jego brzuch i usiadłam na nim okrakiem. Poczułam pod sobą jak stwardniał jeszcze bardziej. Zaczęłam się o niego delikatnie ocierać. Przygryzłam wargę i zamknęłam oczy. Zaraz chyba nie wytrzymam. Czuję taką pustkę w sobie. Szybkim ruchem Brian przewrócił mnie na plecy i rozpiął mi stanik. Dobrał się do moich piersi, zaczął je pieścić, ssać, podgryzać. Chyba oszaleję. Zaczęło mi szumieć w uszach. Zdjęłam z niego bokserki i położyłam moje stopy na jego klatce piersiowej, żeby miał lepszy dostęp. Delikatnie zsunął moje majtki, a ja czułam, że moja cipka jest nabrzmiała. Zniżył się w dół i zaczął ją lizać. Jęknęłam głośno, samym dotykiem sprawił, że moim ciałem zawładnął orgazm. Jakim cudem stało się to tak szybko? Nie przerywał pieszczot, a ja wiłam się pod nim i wyginałam moje ciało na wszystkie możliwe strony. Zagłębił we mnie palec i w jednym momencie wydarzenia z tamtej nocy zaczęły przelatywać przez moją głowę. Moje oczy się zaszkliły.
- Brian, proszę – wyszeptałam – Przestań – powiedziałam już trochę głośniej. Popatrzył na mnie zdziwiony, ale zaraz zorientował się, że po moich policzkach płyną łzy.
- Skarbie, co się dzieje? – położył się obok mnie i pogłaskał po policzku
- Wszystko znowu mi się przypomniało – wybuchnęłam płaczem. Tak bardzo chciałam to z nim zrobić, ale nie potrafię. Nie umiem odpędzić od siebie tych wspomnień.
- Spokojnie. Nie płacz, wszystko będzie dobrze – przytulił mnie
- Przepraszam – wtuliłam się do jego piersi
- Nie masz za co przepraszać – pocałował mnie w czoło. – Pójdziemy pod prysznic? Wykąpiesz się i będziesz się lepiej czuła
- Dobrze, ale chodź ze mną. – mimo tego, że byłam pijana potrafiłam pójść do łazienki, ale na wszelki wypadek wzięłam ze sobą Briana. Stanęłam pod prysznicem i puściłam zimną wodę, która zgasiła moje pragnienie i ochłodziła moje ciało. Wciągnęłam Briana pod prysznic i wtuliłam się do niego. Popatrzyłam na niego, a on był w pełni gotowy do działania. Zrobiło mi siego żal, że go nie zaspokoiłam, ale nie dałam rady. Przeprosiłam go jeszcze raz.

  

2 komentarze:

  1. A było już taaaak gorąco! O.O Ale totalnie rozumiem E. Biedna, nie może zapomnieć o tym koszmarze, który ją spotkał. Strasznie, strasznie mi jej szkoda! Mam nadzieję, że pomoc psychologa pozwoli jej choć trochę pogodzić się z tym wszystkim i pozwolić, by B. wyleczył ją zupełnie. Bo wiesz co? Znowu go koooocham!!! Na moment stanęło mi serce, kiedy E. powiedziała mu, że nie może z nim tego zrobić. Przeraziłam się, że ją przez to oleje, albo co gorsze, będzie chciał zmusić. Ale on okazał się takim słodziakiem <3333 Nosz kocham kurde, kocham!
    Piękne włosy ma ta laska, ale makijaż nawet jak na mnie, trochę za mocny;) Niemniej E. musiała wyglądać nieziemsko! I cooo to za ocieranie się o M. ja się pytam???
    Uwielbiam i czekam na next^^
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeprasza, że nie może go zaspokoić? To jakaś nowa odmiana gupoty? Dziewczyno! Nie masz go za co przepraszać! To w końcu jego wina, że ona się tak czuje.
    Te włosy^^ Sama miałam takie jeszcze w ubiegłym roku, makabra jakaś :) Ale sukienka super, ale trochę grzeczna :)
    Podobał mi się fragment jak ona ocierała się na parkiecie o Matta? Czyżby coś kiedyś? :)

    lovee, Sillie

    OdpowiedzUsuń