Emma, Emma kocham cię
-Nelly,
ocknij się – wołał Zacky
-Ona jest w szoku,
zaraz odzyska przytomność – zaśmiał się Brian
Kocham Cię, kochanie wróć do
mnie. Słyszysz mnie? Daj mi jakiś znak. Jesteś silna, daj mi w
końcu znak, że przy mnie jesteś.
-Co jest w ZV
takiego, że każda fanka na jego widok mdleje? - zaśmiał się
Johnny
-Ma fajną dupcię
– Brian złapał Zackiego za tyłek
-I śliczne oczy –
Emma pokiwała głową
-I fajnie gra na
gitarze – Matt im wtórował
-Ej,
bo się zarumienię – Zacky
założył ręce za siebie.
Proszę, nie zostawiaj mnie. Już
tak długo tutaj leżysz. Daj mi jakiś znak. Emma!
-Ej ona chyba się
cuci. - Zacky pochylił się nad dziewczyną.
-Pocałuj ją to
zemdleje trzeci raz – Matt zachichotał
-Te, panie zabawny,
może byś przyniósł wody? - Zacky wywrócił oczami
-Dobra romantyku,
zaraz będzie – Matt odwrócił się na pięcie i poszedł w stronę
ubikacji.
-Nelly, słyszysz
mnie? - Zacky złapał ją za dłoń
-Chyba tak –
powiedziała słabym głosem.
Emma, powiedz to jeszcze raz!
Słyszysz mnie? Błagam!
-Emma, co ci się
dzieje? - zapytał Brian stając przed nią.
-Tak słyszę cię
– odpowiedziała
Emma, kochanie! Boże obudziłaś
się, kocham cię, byłem przy tobie cały czas. Kochanie otwórz
oczy. Proszę.
-Brian? - zapytała
osłabiona
-Tak, jestem przy
tobie – poczuła kroplę na dłoni.
-Gdzie ja jestem? -
zapytała
-W szpitalu –
odpowiedział – Tak bardzo się martwiłem, skarbie.
-Co ja tutaj robię?
- otworzyła oczy i ujrzała jasne światło. Jaśniejsze niż
dotychczas.
-Nie dawałaś
oznak życia, cały czas jestem przy tobie, kotku, jak się cieszę –
Brian pocałował ją w usta.
-Co się dzieje?
Cała się trzęsę – powiedziała
-Poczekaj, okryję
cię kołdrą – powiedział i naciągnął jej kołdrę pod samą
szyję.
-Brian, co się
dzieje? - zapytała zdezorientowana
-Muszę iść po
siostrę. Zaraz zadzwonię do Demi, poczekaj sekundkę tygrysku –
pocałował ją w czoło.
Emma nie wiedziała
co się dzieje. Znalazła siew szpitalu, z niewiadomych powodów,
jedyne co pamięta to to, że byli w Paryżu i jakaś Nelly zemdlała.
A gdzie jej pierścionek?. Pomacała się po palcu. Nie było jej
pierścionka!.
-Brian!! -
krzyknęła
-Proszę leżeć
spokojnie. Cieszę się, że pani do nas wróciła. Zostanie pani u
nas jeszcze parę dni na obserwacji. - oznajmiła pielęgniarka
wchodząc do sali.
-Brian, gdzie mój
pierścionek? - zapytała ze łzami w oczach.
-Jaki pierścionek?
- zapytał zdezorientowany
-Od ciebie, ten
który dostałam w Paryżu – pokazała mu dłoń
-W jakim Paryżu?
Od miesiąca leżałaś tutaj w śpiączce – ujął jej dłoń i
przyłożył ją do warg.
-Jakiej śpiączce?
- zapytała
-Nie pamiętasz?
Zgw … zgwałcili cię – posmutniał – Przyjechałaś z Demi i
Joan do szpitala. Potem straciłaś przytomność i nie mogli cię
dobudzić. Zapadłaś w śpiączkę. Dawali ci miesiąc, albo rok.
-Co? To nie może
być prawda – przyłożyła sobie dłoń do ust, a z jej oczu
popłynęła struga łez.
-Co się stało? -
zapytał Brian
-Zaręczyny, Paryż,
Nelly. To wszystko był jeden pieprzony sen?! - zapytała
-Nic z tego nie
rozumiem – wzruszył ramionami.
-Jack nadal jest z
wami w zespole? - zapytała
-Tak, jest. Za
tydzień wyjeżdżamy w trasę. - powiedział smutno.
-Gdzie jest Demi? -
zapytała
-Wysłałem jej
smsa, powinna być za chwilę.
-Emma, moje
kochanie, Boże, obudziłaś się! - krzyknęła Demi
-O wilku mowa –
wymamrotał pod nosem – Zostawię was same. Emma, napędziłaś mi
stracha skarbie.
-Demi, kurwa mów
co się tu dzieje, bo chyba się zaraz wkurwię – popatrzyła spode
łba
-Pamiętasz to jak
jechałyśmy do szpitala? Po gwałcie – zapytała
-Pamiętam.
-A, właśnie.
Byłam na policji. Złapali tych skurwieli. I wiesz co się kurwa
okazało? Że ten popierodolony Gabe załatwił sobie kolegów,
którzy mieli ci to zrobić – poczerwieniała
-Gabe?! Co? To jest
niemożliwe – zaczęła głośno oddychać
-Tak, to przez
niego, znajdę go to go rozpierdolę. Przysięgam, a jak nie ja to
Brian. - zacisnęła dłonie w pięści
-Poczekaj, czyli od
gwałtu minęło …
-Minął miesiąc.
Leżysz tutaj okrągły miesiąc
-Ożesz kurwa.
Pierdolone sny, kurwa! - krzyknęła
-Jakie sny?
-Kurwa przez ten
cały pojebany czas śniłam, miałam jebany sen, w którym Brian
wywalił mnie z domu, potem podciął sobie żyły, pojechaliśmy do
Paryża i mi się oświadczył – łzy spływały jej po policzkach
-Co? - Demi spytała
z niedowierzaniem
-No, jedno wielkie
gówno.
-Jack był u ciebie
parę razy i pytał się jak się czujesz. Miał straszne wyrzuty
sumienia.
-Właśnie! Jack!
Muszę z nim porozmawiać. Możesz do niego zadzwonić? Proszę
-Zadzwonię, ale
muszę z tobą jeszcze porozmawiać. Brian przychodził do ciebie
codziennie i opowiadał ci co robił, jak mijały mu dnie.
-To miłe z jego
strony. Powiedz mi czy znajome jest ci imię Nelly? - była ciekawa
odpowiedzi
-Coś mi Brian
wspominał, że jakaś Nelly to córka Larrego, wielka fanka Zackiego
– zaśmiała się
-Skoro tobie Brian
o tym mówił to mnie też musiał. Po prostu w tym śnie pojawiła
się jakaś Nelly.
-Tak, na pewno ci o
niej opowiadał. On mówił ci o wszystkim, grał ci na gitarze, nie
wpuszczał nikogo do sali.
-Nawet ciebie?
-Mi i Joan jeszcze
odpuszczał. - zachichotała. - Zadzwonię do tego Jacka.
-Dziękuję –
posłała jej buziaka.
-Słuchaj, jutro
zjawi się tutaj terapeuta. Pogadasz z nim o tym co się stało.
-To mi chyba dobrze
zrobi – uśmiechnęła się blado.
Demi zadzwoniła do
Jacka. Mężczyzna był zdziwiony propozycją, ale z tego co mówiła
Demi był bardzo ucieszony.
-Em, obudziłaś
się! - powiedział Jack wchodząc do pokoju. Podał jej maskotkę i
usiadł na szpitalnym krześle obok łózka.
-Zostawię was
samych – powiedziała Demi wychodząc z sali
-Dziękuję za
misia, to bardzo miłe. Ale chciałam z tobą porozmawiać.
-Emma, zanim coś
powiesz to chcę, żebyś wiedziała, że jest mi strasznie przykro,
bo poniekąd to moja wina.
-Właśnie o tym
chcę porozmawiać. Jack, ja wiem, że przed tym całym gównem byłam
z tobą na kolacji, ale nie chcę, żebyś miał przez to wyrzuty
sumienia. Sama się uparłam, że chcę zostać. Ty oferowałeś mi
pomoc, ale wiesz jaka jestem, uparta do granic możliwości, nie
bierz tego na siebie, bo to naprawdę nie jest twoja wina.
-Chciałbym w to
wierzyć, ale jesteś … - nie dokończył
-Kim jestem?
-Jesteś dla mnie
kimś ważnym. Zobaczyłem cie po raz pierwszy i od razu ci zaufałem,
zaczęło mi na tobie zależeć, a gdy stało się to byłem
zdruzgotany, nie wiesz nawet jak jest mi przykro z tego powodu.
-Jack ja nie
wiedziałam. - powiedziała z zapartym tchem.
-Nie chcę cię
stracić, uwierz mi.
-Przestań, proszę.
Jestem z Brianem, to jest mój chłopak.
-Emma, ja to
doskonale wiem. Wiem także, że on bardzo cię kocha, ale tylko raz.
Ten jeden raz.
-Ja … wyjdź,
proszę – powiedziała
-Emma, chcę odejść
z zespołu – powiedział
-Kurwa to jest
pierdolone deja vu. - krzyknęła
-O czym ty mówisz?
-Wyjdź, po prostu
wyjdź. Zadzwonię do ciebie jak ochłonę. - złapała się za głowę
i opadła na poduszki. Nie wierzyła, że była w śpiączce.
-Widziałam, że
Jack wyszedł. O czym z nim rozmawiałaś? - zapytała
-O niczym –
skłamała.
-Chciałam mu
powiedzieć, żeby się nie zadręczał tym co się stało.
-Demi, skąd wiesz,
że to sprawka Gabe'a?
-Byłam na
komisariacie, byli tam Adam, David, Mark, Philip i Tom.
-No i co?
-I to oni za tym
stoją!! Ich aresztowali za gwałt.
-Co? - Emma
gwałtownie zerwała się z łóżka
-Leż skarbie. -
powiedziała
Aparatura Emmy
zaczęła głośno pikać, dziewczyna osunęła się na poduszki, a
na salę szybko wpadły siostry i lekarz. Kazali przesunąć się
Demi i zaczęli reanimować Emmę. Przestała oddychać.
-Brian? - Demi
zadzwoniła do Hanera
-Co jest? - zapytał
-Przyjedź szybko
do szpitala. Emmę reanimują – powiedziała szybko.
-Będę za dwie
minuty.
Brian przyjechał
do szpitala i podbiegł szybko pod salę, w której znajdowała się
Emma. Złapał Demi za rękę i z przerażonym wzrokiem opadł
bezsilnie na krzesła w poczekalni.
-Co się stało?
-Powiedziałam jej
o …
-Kurwa
rozmawialiśmy o tym, tak? Demi ty jesteś nierozumna? Dopiero jak
będzie w domu, ale nie wielka przyjaciółka, która chciała
wszystko wyjaśnić wcześniej. Kurwa ona jest za słaba! - krzyknął
-Przestań się
wydzierać pieprzony debilu.
-Jak mam się
przestać wydzierać jak do ciebie nie dochodzi to co ja mówię. -
uderzył pięścią o udo. - Rozpierdolę tego chuja przez którego
ona tutaj jest. Znajdę go i wyrwę mu flaki.
-No, no. Pierdol,
pierdol ja posłucham. Jak staniesz przed nim i przed jego
napakowanymi kolegami to się zesrasz w gacie. Rycerz od siedmiu
boleści się znalazł.
-Przestań
mamrotać, bo już mnie wkurwiasz.
-To stąd idź,
droga wolna.
-Nie, tutaj ważą
się losy Emmy. Nie zostawię jej z twojego powodu.
-I dobrze. -
krzyknęła i usiadła obrażona na krzesło. Brian przeszedł całą
salę wzdłuż i usiadł jak najdalej od Demi.
-Gdzie są chłopcy?
- zapytała
-Matt z Joan są w
Rio, a Zacky zabawia Nelly.
-Mogą państwo
wejść na salę. Pacjentka jest przytomna, ale proszę dać jej
odpocząć – powiadomiła ich pielęgniarka wychodząca z sali
Emmy.
-Ty idź pierwsza.
-Em, jak się
czujesz? - spytała delikatnym głosem.
-Demi ja im nie
wybaczę. - kaszlnęła
-Też bym im nie
wybaczyła.
-Chodzi mi tutaj
też o Briana.
-Dlaczego?
-Boję się. Po
prostu w tym śnie Brian powiedział, że się puściłam, on wtedy
chciał żebym się od was wyprowadziła.
Demi zacisnęła
zęby. Nie chciała, żeby jej przyjaciółka znała prawdę. Nie
umiała skłamać, ani powiedzieć prawdy.
-On to zrobił,
prawda? To nie był sen? - Demi nie odpowiedziała. Wzruszyła
ramionami i spuściła wzrok.
-Nie wiem co mam
powiedzieć- zaczęła
-Nic nie mów.
Twoje milczenie jest bardzo wymowne
-Przepraszam.
-Nie masz za co, to
ja jestem dociekliwa, teraz mam za swoje.
-Emma, nie odrzucaj
go, on naprawdę bardzo cię kocha. - złapała ją za rękę
-Po tym wszystkim
co mi zrobił mam go nie odrzucać? Teraz to mam w dupie jego
uczucia. Myślałam, że to moja wyobraźnia leci w chuja, ale widzę,
że rzeczywistość jest gorsza niż przypuszczałam.
-Nie mów tak.
Rozmawiałam z nim na ten temat i … - nie dokończyła
-Tak, tak. Żałował
tego co zrobił, że tak powiedział, bla, bla, bla. Pierdolenie. Po
chuj to mówił skoro teraz mu tak przykro? Niech trzyma jęzor za
zębami.
-Może i masz
rację. - zastanowiła się – Tylko nie chcę żeby wasz związek
rozleciał się przeze mnie.
-Demi, dostałam
drugą szansę od życia. Teraz to wszystko może potoczyć się
zupełnie inaczej. Brian myśli, że skoro jest sławnym gitarzystą
i dużo zarabia to zostanę u jego boku. Niedoczekanie. Nie jestem
taka głupia. - fuknęła.
-Mam go zawołać?
- zapytała niepewnie
-Wręcz przeciwnie.
Powiedz mu, że ma mi się nie pokazywać na oczy. - powiedziała
stanowczo.
-Em, ja cię nie
poznaję – wytrzeszczyła oczy.
-Bo co? Umiem
zadbać o własne dobro? Phi, napisz do Jacka, żeby zjawił się tu
jutro w południe. Muszę go przeprosić.
-Uważasz, że to w
porządku w stosunku do Briana?
-Demi, nie bądź
śmieszna. Powiedział, że mnie nie kocha, a teraz tego żałuje.
Absurdalne i żenujące. - prychnęła i założyła ręce pod
piersi.
-Minął miesiąc
odkąd on tak powiedział. Potem codziennie tutaj przychodził i się
tobą opiekował.
-Muszę to wszystko
przemyśleć. To nie jest tak, że przestałam go kochać. Jest dla
mnie ważny, ale nie wybaczę mu tego co powiedział. Chcę trochę
czasu na poukładanie tego wszystkiego, na oddzielenie rzeczywistości
od snu.
-Dobrze skarbie,
odpocznij, a ja pójdę zadzwonić do Jacka. Pogadam przy okazji z
Brianem.
-Jesteś
kochana – posłała jej buziaka.
Nadal
nie mogła się pogodzić z tym, że to wszystko było tylko snem. To
wydawało się takie realistyczne, ale dzięki temu może zmienić
swoje życie, podjąć inne decyzje. Dostała drugą szansę, którą
miała zamiar dobrze wykorzystać. Nie chciała popełniać dwa razy
tych samych błędów.
To teraz mogę się zabrać za czytanie i komentowanie Waszych (mówię do Patki i Kasi) :D

" -Co jest w ZV takiego, że każda fanka na jego widok mdleje? - zaśmiał się Johnny
OdpowiedzUsuń-Ma fajną dupcię – Brian złapał Zackiego za tyłek" BRAJAN!!!!!! Prosiłam już milion razy żebyś trzymał łapska z daleka od Zakusiowego tyłka!!!! Ja wiem że jest fajny i piękny i że ciężko się oprzeć, ale Ty już przeginasz!! :D
SEN?? JAK TO SEN?? NIE NIE NIE!!!! NIE ZGADZAM SIĘ!!!! To niemożliwe no!!!! :( A ja się tak cieszyłam że się pogodzili i zaręczyli!! Sama bym pewnie tak szybko nie wybaczyła tego zachowania, ale mimo to się cieszyłam ich szczęściem... a teraz? Emma nie wybaczy, focha strzeli, Jack wywęszy okazję i będzie dupa zbita a nie happy time z Bri :( Emma i tak go kocha, więc muszą się jakoś dogadać no!! :)
Zakuś zabawia Nelly <3 Oj jak mi się to podoba!!!! BaRDZO BARDZO!!!! Niech ją zabawia jak najdłużej!!! Pomarzyć sobie przy tym mogę przynajmniej hahaha
Moje złe przepuszczenia o winowajce gwałtu się sprawdziły...obstawiałam Jack'a albo Gabe'a (wiem to w sumie logiczne). Cieszę się że J jest niewinny, za to G powinno się obedrzeć ze skóry, zrobić to samo co zrobili E, poćwiartować i zakopać!!!!!! Pozostałych rzucić na pożarcie lwom, misiom i tygrysom!!!!!! ZERO LITOŚCI DLA TAKICH!!!!!!!!
Czekam na następny!!!! Zżera mnie ciekawość czy Em da szansę Jackowi czy wybaczy Brajanowi...Liczę na to drugie, ale wtedy byłoby przewidywalnie :) Niech go trochę przetrzyma i podrażni, może ją Bri tak zaskoczy i przekona do siebie, że to Em mu się oświadczy :D
WOOOOOW!!!!!
OdpowiedzUsuńZrobiłaś dokładnie tak, jak chciałam, żeby to wyglądało!!! Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa z tego powodu! I Jaaaack! Tak, tak, tak! Normalnie marzenie. Mogę tylko powiedzieć do E. Go, go girl! Oby tak dalej. Niech się nie da tak łatwo omamić B., proszę. Absolutnie, totalnie uwielbiam. Nawet nie wiem, co jeszcze mogłabym o tym napisać, bo naprawdę cały ten rozdział jest taki, jakbym sama go napisała. Troszkę tylko nie zaczaiłam, czy E. w ogóle nie pamięta tego gwałtu, czy miała tylko chwilowy zanik pamięci? Jestem bardzo, bardzo, pozytywnie zaskoczona. Jak to przeczytałam rano, to miałam takiego bana na twarzy, że nie uwierzysz. Takie rozwiązanie zdecydowanie bardziej pasuje mi do fabuły.
Czekam teraz na next i opis wydarzeń widziany oczami E.
Buziole, Pat:)
Srsl zrobiłaś z tego sen?!?! ;O bardzo fajny początek, przeplatanie wyszło ci zajebiście! Wiedziałam żeby nie czytać od razu dzięki temu teraz na mega nudnych zajęciach miło spędziłam czas X)
OdpowiedzUsuńCzekam na dalszą część!
With love,
z. (Dzis wyjatkowo bez logowania bo czytam na telefonie ups!) ;**