10 mar 2014

23. Sen?!

Emma, Emma kocham cię

-Nelly, ocknij się – wołał Zacky
-Ona jest w szoku, zaraz odzyska przytomność – zaśmiał się Brian

Kocham Cię, kochanie wróć do mnie. Słyszysz mnie? Daj mi jakiś znak. Jesteś silna, daj mi w końcu znak, że przy mnie jesteś.

-Co jest w ZV takiego, że każda fanka na jego widok mdleje? - zaśmiał się Johnny
-Ma fajną dupcię – Brian złapał Zackiego za tyłek
-I śliczne oczy – Emma pokiwała głową
-I fajnie gra na gitarze – Matt im wtórował
-Ej, bo się zarumienięZacky założył ręce za siebie.

Proszę, nie zostawiaj mnie. Już tak długo tutaj leżysz. Daj mi jakiś znak. Emma!

-Ej ona chyba się cuci. - Zacky pochylił się nad dziewczyną.
-Pocałuj ją to zemdleje trzeci raz – Matt zachichotał
-Te, panie zabawny, może byś przyniósł wody? - Zacky wywrócił oczami
-Dobra romantyku, zaraz będzie – Matt odwrócił się na pięcie i poszedł w stronę ubikacji.
-Nelly, słyszysz mnie? - Zacky złapał ją za dłoń
-Chyba tak – powiedziała słabym głosem.

Emma, powiedz to jeszcze raz! Słyszysz mnie? Błagam!

-Emma, co ci się dzieje? - zapytał Brian stając przed nią.
-Tak słyszę cię – odpowiedziała

Emma, kochanie! Boże obudziłaś się, kocham cię, byłem przy tobie cały czas. Kochanie otwórz oczy. Proszę.
-Brian? - zapytała osłabiona
-Tak, jestem przy tobie – poczuła kroplę na dłoni.
-Gdzie ja jestem? - zapytała
-W szpitalu – odpowiedział – Tak bardzo się martwiłem, skarbie.
-Co ja tutaj robię? - otworzyła oczy i ujrzała jasne światło. Jaśniejsze niż dotychczas.
-Nie dawałaś oznak życia, cały czas jestem przy tobie, kotku, jak się cieszę – Brian pocałował ją w usta.
-Co się dzieje? Cała się trzęsę – powiedziała
-Poczekaj, okryję cię kołdrą – powiedział i naciągnął jej kołdrę pod samą szyję.
-Brian, co się dzieje? - zapytała zdezorientowana
-Muszę iść po siostrę. Zaraz zadzwonię do Demi, poczekaj sekundkę tygrysku – pocałował ją w czoło.
Emma nie wiedziała co się dzieje. Znalazła siew szpitalu, z niewiadomych powodów, jedyne co pamięta to to, że byli w Paryżu i jakaś Nelly zemdlała. A gdzie jej pierścionek?. Pomacała się po palcu. Nie było jej pierścionka!.
-Brian!! - krzyknęła
-Proszę leżeć spokojnie. Cieszę się, że pani do nas wróciła. Zostanie pani u nas jeszcze parę dni na obserwacji. - oznajmiła pielęgniarka wchodząc do sali.
-Brian, gdzie mój pierścionek? - zapytała ze łzami w oczach.
-Jaki pierścionek? - zapytał zdezorientowany
-Od ciebie, ten który dostałam w Paryżu – pokazała mu dłoń
-W jakim Paryżu? Od miesiąca leżałaś tutaj w śpiączce – ujął jej dłoń i przyłożył ją do warg.
-Jakiej śpiączce? - zapytała
-Nie pamiętasz? Zgw … zgwałcili cię – posmutniał – Przyjechałaś z Demi i Joan do szpitala. Potem straciłaś przytomność i nie mogli cię dobudzić. Zapadłaś w śpiączkę. Dawali ci miesiąc, albo rok.
-Co? To nie może być prawda – przyłożyła sobie dłoń do ust, a z jej oczu popłynęła struga łez.
-Co się stało? - zapytał Brian
-Zaręczyny, Paryż, Nelly. To wszystko był jeden pieprzony sen?! - zapytała
-Nic z tego nie rozumiem – wzruszył ramionami.
-Jack nadal jest z wami w zespole? - zapytała
-Tak, jest. Za tydzień wyjeżdżamy w trasę. - powiedział smutno.
-Gdzie jest Demi? - zapytała
-Wysłałem jej smsa, powinna być za chwilę.
-Emma, moje kochanie, Boże, obudziłaś się! - krzyknęła Demi
-O wilku mowa – wymamrotał pod nosem – Zostawię was same. Emma, napędziłaś mi stracha skarbie.
-Demi, kurwa mów co się tu dzieje, bo chyba się zaraz wkurwię – popatrzyła spode łba
-Pamiętasz to jak jechałyśmy do szpitala? Po gwałcie – zapytała
-Pamiętam.
-A, właśnie. Byłam na policji. Złapali tych skurwieli. I wiesz co się kurwa okazało? Że ten popierodolony Gabe załatwił sobie kolegów, którzy mieli ci to zrobić – poczerwieniała
-Gabe?! Co? To jest niemożliwe – zaczęła głośno oddychać
-Tak, to przez niego, znajdę go to go rozpierdolę. Przysięgam, a jak nie ja to Brian. - zacisnęła dłonie w pięści
-Poczekaj, czyli od gwałtu minęło …
-Minął miesiąc. Leżysz tutaj okrągły miesiąc
-Ożesz kurwa. Pierdolone sny, kurwa! - krzyknęła
-Jakie sny?
-Kurwa przez ten cały pojebany czas śniłam, miałam jebany sen, w którym Brian wywalił mnie z domu, potem podciął sobie żyły, pojechaliśmy do Paryża i mi się oświadczył – łzy spływały jej po policzkach
-Co? - Demi spytała z niedowierzaniem
-No, jedno wielkie gówno.
-Jack był u ciebie parę razy i pytał się jak się czujesz. Miał straszne wyrzuty sumienia.
-Właśnie! Jack! Muszę z nim porozmawiać. Możesz do niego zadzwonić? Proszę
-Zadzwonię, ale muszę z tobą jeszcze porozmawiać. Brian przychodził do ciebie codziennie i opowiadał ci co robił, jak mijały mu dnie.
-To miłe z jego strony. Powiedz mi czy znajome jest ci imię Nelly? - była ciekawa odpowiedzi
-Coś mi Brian wspominał, że jakaś Nelly to córka Larrego, wielka fanka Zackiego – zaśmiała się
-Skoro tobie Brian o tym mówił to mnie też musiał. Po prostu w tym śnie pojawiła się jakaś Nelly.
-Tak, na pewno ci o niej opowiadał. On mówił ci o wszystkim, grał ci na gitarze, nie wpuszczał nikogo do sali.
-Nawet ciebie?
-Mi i Joan jeszcze odpuszczał. - zachichotała. - Zadzwonię do tego Jacka.
-Dziękuję – posłała jej buziaka.
-Słuchaj, jutro zjawi się tutaj terapeuta. Pogadasz z nim o tym co się stało.
-To mi chyba dobrze zrobi – uśmiechnęła się blado.
Demi zadzwoniła do Jacka. Mężczyzna był zdziwiony propozycją, ale z tego co mówiła Demi był bardzo ucieszony.

-Em, obudziłaś się! - powiedział Jack wchodząc do pokoju. Podał jej maskotkę i usiadł na szpitalnym krześle obok łózka.
-Zostawię was samych – powiedziała Demi wychodząc z sali
-Dziękuję za misia, to bardzo miłe. Ale chciałam z tobą porozmawiać.
-Emma, zanim coś powiesz to chcę, żebyś wiedziała, że jest mi strasznie przykro, bo poniekąd to moja wina.
-Właśnie o tym chcę porozmawiać. Jack, ja wiem, że przed tym całym gównem byłam z tobą na kolacji, ale nie chcę, żebyś miał przez to wyrzuty sumienia. Sama się uparłam, że chcę zostać. Ty oferowałeś mi pomoc, ale wiesz jaka jestem, uparta do granic możliwości, nie bierz tego na siebie, bo to naprawdę nie jest twoja wina.
-Chciałbym w to wierzyć, ale jesteś … - nie dokończył
-Kim jestem?
-Jesteś dla mnie kimś ważnym. Zobaczyłem cie po raz pierwszy i od razu ci zaufałem, zaczęło mi na tobie zależeć, a gdy stało się to byłem zdruzgotany, nie wiesz nawet jak jest mi przykro z tego powodu.
-Jack ja nie wiedziałam. - powiedziała z zapartym tchem.
-Nie chcę cię stracić, uwierz mi.
-Przestań, proszę. Jestem z Brianem, to jest mój chłopak.
-Emma, ja to doskonale wiem. Wiem także, że on bardzo cię kocha, ale tylko raz. Ten jeden raz.
-Ja … wyjdź, proszę – powiedziała
-Emma, chcę odejść z zespołu – powiedział
-Kurwa to jest pierdolone deja vu. - krzyknęła
-O czym ty mówisz?
-Wyjdź, po prostu wyjdź. Zadzwonię do ciebie jak ochłonę. - złapała się za głowę i opadła na poduszki. Nie wierzyła, że była w śpiączce.
-Widziałam, że Jack wyszedł. O czym z nim rozmawiałaś? - zapytała
-O niczym – skłamała.
-Chciałam mu powiedzieć, żeby się nie zadręczał tym co się stało.
-Demi, skąd wiesz, że to sprawka Gabe'a?
-Byłam na komisariacie, byli tam Adam, David, Mark, Philip i Tom.
-No i co?
-I to oni za tym stoją!! Ich aresztowali za gwałt.
-Co? - Emma gwałtownie zerwała się z łóżka
-Leż skarbie. - powiedziała
Aparatura Emmy zaczęła głośno pikać, dziewczyna osunęła się na poduszki, a na salę szybko wpadły siostry i lekarz. Kazali przesunąć się Demi i zaczęli reanimować Emmę. Przestała oddychać.
-Brian? - Demi zadzwoniła do Hanera
-Co jest? - zapytał
-Przyjedź szybko do szpitala. Emmę reanimują – powiedziała szybko.
-Będę za dwie minuty.

Brian przyjechał do szpitala i podbiegł szybko pod salę, w której znajdowała się Emma. Złapał Demi za rękę i z przerażonym wzrokiem opadł bezsilnie na krzesła w poczekalni.
-Co się stało?
-Powiedziałam jej o …
-Kurwa rozmawialiśmy o tym, tak? Demi ty jesteś nierozumna? Dopiero jak będzie w domu, ale nie wielka przyjaciółka, która chciała wszystko wyjaśnić wcześniej. Kurwa ona jest za słaba! - krzyknął
-Przestań się wydzierać pieprzony debilu.
-Jak mam się przestać wydzierać jak do ciebie nie dochodzi to co ja mówię. - uderzył pięścią o udo. - Rozpierdolę tego chuja przez którego ona tutaj jest. Znajdę go i wyrwę mu flaki.
-No, no. Pierdol, pierdol ja posłucham. Jak staniesz przed nim i przed jego napakowanymi kolegami to się zesrasz w gacie. Rycerz od siedmiu boleści się znalazł.
-Przestań mamrotać, bo już mnie wkurwiasz.
-To stąd idź, droga wolna.
-Nie, tutaj ważą się losy Emmy. Nie zostawię jej z twojego powodu.
-I dobrze. - krzyknęła i usiadła obrażona na krzesło. Brian przeszedł całą salę wzdłuż i usiadł jak najdalej od Demi.
-Gdzie są chłopcy? - zapytała
-Matt z Joan są w Rio, a Zacky zabawia Nelly.
-Mogą państwo wejść na salę. Pacjentka jest przytomna, ale proszę dać jej odpocząć – powiadomiła ich pielęgniarka wychodząca z sali Emmy.
-Ty idź pierwsza.

-Em, jak się czujesz? - spytała delikatnym głosem.
-Demi ja im nie wybaczę. - kaszlnęła
-Też bym im nie wybaczyła.
-Chodzi mi tutaj też o Briana.
-Dlaczego?
-Boję się. Po prostu w tym śnie Brian powiedział, że się puściłam, on wtedy chciał żebym się od was wyprowadziła.
Demi zacisnęła zęby. Nie chciała, żeby jej przyjaciółka znała prawdę. Nie umiała skłamać, ani powiedzieć prawdy.
-On to zrobił, prawda? To nie był sen? - Demi nie odpowiedziała. Wzruszyła ramionami i spuściła wzrok.
-Nie wiem co mam powiedzieć- zaczęła
-Nic nie mów. Twoje milczenie jest bardzo wymowne
-Przepraszam.
-Nie masz za co, to ja jestem dociekliwa, teraz mam za swoje.
-Emma, nie odrzucaj go, on naprawdę bardzo cię kocha. - złapała ją za rękę
-Po tym wszystkim co mi zrobił mam go nie odrzucać? Teraz to mam w dupie jego uczucia. Myślałam, że to moja wyobraźnia leci w chuja, ale widzę, że rzeczywistość jest gorsza niż przypuszczałam.
-Nie mów tak. Rozmawiałam z nim na ten temat i … - nie dokończyła
-Tak, tak. Żałował tego co zrobił, że tak powiedział, bla, bla, bla. Pierdolenie. Po chuj to mówił skoro teraz mu tak przykro? Niech trzyma jęzor za zębami.
-Może i masz rację. - zastanowiła się – Tylko nie chcę żeby wasz związek rozleciał się przeze mnie.
-Demi, dostałam drugą szansę od życia. Teraz to wszystko może potoczyć się zupełnie inaczej. Brian myśli, że skoro jest sławnym gitarzystą i dużo zarabia to zostanę u jego boku. Niedoczekanie. Nie jestem taka głupia. - fuknęła.
-Mam go zawołać? - zapytała niepewnie
-Wręcz przeciwnie. Powiedz mu, że ma mi się nie pokazywać na oczy. - powiedziała stanowczo.
-Em, ja cię nie poznaję – wytrzeszczyła oczy.
-Bo co? Umiem zadbać o własne dobro? Phi, napisz do Jacka, żeby zjawił się tu jutro w południe. Muszę go przeprosić.
-Uważasz, że to w porządku w stosunku do Briana?
-Demi, nie bądź śmieszna. Powiedział, że mnie nie kocha, a teraz tego żałuje. Absurdalne i żenujące. - prychnęła i założyła ręce pod piersi.
-Minął miesiąc odkąd on tak powiedział. Potem codziennie tutaj przychodził i się tobą opiekował.
-Muszę to wszystko przemyśleć. To nie jest tak, że przestałam go kochać. Jest dla mnie ważny, ale nie wybaczę mu tego co powiedział. Chcę trochę czasu na poukładanie tego wszystkiego, na oddzielenie rzeczywistości od snu.
-Dobrze skarbie, odpocznij, a ja pójdę zadzwonić do Jacka. Pogadam przy okazji z Brianem.
-Jesteś kochana – posłała jej buziaka.
Nadal nie mogła się pogodzić z tym, że to wszystko było tylko snem. To wydawało się takie realistyczne, ale dzięki temu może zmienić swoje życie, podjąć inne decyzje. Dostała drugą szansę, którą miała zamiar dobrze wykorzystać. Nie chciała popełniać dwa razy tych samych błędów.




To teraz mogę się zabrać za czytanie i komentowanie Waszych (mówię do Patki i Kasi) :D

3 komentarze:

  1. " -Co jest w ZV takiego, że każda fanka na jego widok mdleje? - zaśmiał się Johnny
    -Ma fajną dupcię – Brian złapał Zackiego za tyłek" BRAJAN!!!!!! Prosiłam już milion razy żebyś trzymał łapska z daleka od Zakusiowego tyłka!!!! Ja wiem że jest fajny i piękny i że ciężko się oprzeć, ale Ty już przeginasz!! :D

    SEN?? JAK TO SEN?? NIE NIE NIE!!!! NIE ZGADZAM SIĘ!!!! To niemożliwe no!!!! :( A ja się tak cieszyłam że się pogodzili i zaręczyli!! Sama bym pewnie tak szybko nie wybaczyła tego zachowania, ale mimo to się cieszyłam ich szczęściem... a teraz? Emma nie wybaczy, focha strzeli, Jack wywęszy okazję i będzie dupa zbita a nie happy time z Bri :( Emma i tak go kocha, więc muszą się jakoś dogadać no!! :)

    Zakuś zabawia Nelly <3 Oj jak mi się to podoba!!!! BaRDZO BARDZO!!!! Niech ją zabawia jak najdłużej!!! Pomarzyć sobie przy tym mogę przynajmniej hahaha

    Moje złe przepuszczenia o winowajce gwałtu się sprawdziły...obstawiałam Jack'a albo Gabe'a (wiem to w sumie logiczne). Cieszę się że J jest niewinny, za to G powinno się obedrzeć ze skóry, zrobić to samo co zrobili E, poćwiartować i zakopać!!!!!! Pozostałych rzucić na pożarcie lwom, misiom i tygrysom!!!!!! ZERO LITOŚCI DLA TAKICH!!!!!!!!

    Czekam na następny!!!! Zżera mnie ciekawość czy Em da szansę Jackowi czy wybaczy Brajanowi...Liczę na to drugie, ale wtedy byłoby przewidywalnie :) Niech go trochę przetrzyma i podrażni, może ją Bri tak zaskoczy i przekona do siebie, że to Em mu się oświadczy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. WOOOOOW!!!!!
    Zrobiłaś dokładnie tak, jak chciałam, żeby to wyglądało!!! Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa z tego powodu! I Jaaaack! Tak, tak, tak! Normalnie marzenie. Mogę tylko powiedzieć do E. Go, go girl! Oby tak dalej. Niech się nie da tak łatwo omamić B., proszę. Absolutnie, totalnie uwielbiam. Nawet nie wiem, co jeszcze mogłabym o tym napisać, bo naprawdę cały ten rozdział jest taki, jakbym sama go napisała. Troszkę tylko nie zaczaiłam, czy E. w ogóle nie pamięta tego gwałtu, czy miała tylko chwilowy zanik pamięci? Jestem bardzo, bardzo, pozytywnie zaskoczona. Jak to przeczytałam rano, to miałam takiego bana na twarzy, że nie uwierzysz. Takie rozwiązanie zdecydowanie bardziej pasuje mi do fabuły.
    Czekam teraz na next i opis wydarzeń widziany oczami E.
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Srsl zrobiłaś z tego sen?!?! ;O bardzo fajny początek, przeplatanie wyszło ci zajebiście! Wiedziałam żeby nie czytać od razu dzięki temu teraz na mega nudnych zajęciach miło spędziłam czas X)
    Czekam na dalszą część!

    With love,
    z. (Dzis wyjatkowo bez logowania bo czytam na telefonie ups!) ;**

    OdpowiedzUsuń