Brak snu = nowy odcinek
Ja na
prawdę stoję w samej bieliźnie i wtulam głowę w mojego ukochanego? Czy to znowu
jakiś popieprzony wytwór mojej wyobraźni? Teraz to już niczym się nie zdziwię,
ale napawam się tą chwilą jakby świat miał się zaraz skończyć. Wreszcie
poczułam jego zapach, otulają mnie jego silne ramiona, Boże jak ja kocham tego
faceta. Nie mogę bez niego żyć. On odpędza wszystkie moje demony.
-
Kocham cię – wyszeptał mi do ucha. Chciałam mu odpowiedzieć „ja ciebie też” ale
nie może mi to przejść przez gardło. Może to i nawet lepiej. W odpowiedzi
pocałowałam go w szyję i wzięłam ubrania od Demi, która stała w drzwiach i od
dłuższego czasu bacznie się nam przyglądała, jakby chciała pilnować żebym go
nie zabiła.
Dlaczego
on tak na mnie działa? Każda pieprzona cząstka mojego ciała odmawia mi
posłuszeństwa przy jego obecności. Nie chcę zawieść się na nim kolejny raz, nie
wiem czy wybaczę mu ten występek, ale w końcu łatwo ulegam ludziom.
-
Dziękuję – szepnęłam w stronę Demi i rzuciłam jej się w ramiona.
-
Mnie nie okłamiesz. Jestem twoją przyjaciółką – wyszeptała do mojego ucha.
- I
aniołem stróżem – złożyłam soczystego buziaka na jej policzku – Jedźmy już –
stanęłam w drzwiach z walizką, którą w natychmiastowym tempie przejął Brian.
Uśmiechnęłam się w jego stronę i wyszłam na świeże powietrze. W końcu. Czas,
który spędziłam w szpitalu wydawał mi się być wiecznością.
-
Emma, ja wiem, że to nie na miejscu, ale mam coś dla ciebie – Brian stanął
przed samochodem i wyciągnął pięść w moją stronę. Wyciągnęłam rękę i poczułam
coś zimnego i ciężkiego. Kluczyki?
- Co
to jest? – uniosłam jedną brew
-
Klucze do domu. Naszego domu – uśmiechnął się
-
Brian – łzy napłynęły mi do oczu – Nie… - popatrzyłam na niego przepraszająco
- Daję
ci wolną rękę. Zrobisz z nimi co będziesz chciała. – pogłaskał mnie po policzku.
Gwałtownie cofnęłam głowę i poczułam jak łza opada mi na policzek. Wytarłam ją szybkim
ruchem dłoni i włożyłam klucze do kieszeni bluzy. Byłam przeciwna tej idei, ale
może wszystko jeszcze jakoś się ułoży. Nie chcę na razie, żeby ktokolwiek
ingerował w moje życie.
Przyjechaliśmy
do domu. Stanęłam w drzwiach i poczułam zapach normalnego jedzenia.
-
Emma, możemy porozmawiać? – spytał Brian wchodząc do domu. Położył walizki na
podłodze i wyciągnął rękę w moją stronę. Popatrzyłam na Demi, która swoim
wzrokiem zachęcała mnie do pójścia z Brianem.
- O
czym chcesz ze mną rozmawiać? – wypaliłam sucho siadając na łóżku w sypialni.
-
Wiem, że może pomysł ze wspólnym mieszkaniem był zbyt odważnym posunięciem, ale
potrzebowałem się stąd wyrwać. Nie chcę siedzieć rodzicom na głowie
-
Brian, ja mam dwadzieścia lat – nie wiem czemu to powiedziałam
-
Zdaję sobie z tego sprawę – popatrzył na mnie ze smutkiem w oczach – Emma …
- Po
co to zrobiłeś? – przerwałam mu
- Ty
nie wiesz jak to jest. Jak ktoś krzywdzi najważniejszą osobę w twoim życiu.
Wiem, że moje ręce zabrudzone są krwią, ale przynajmniej mam świadomość, że
zrobiłem to co chciałem. Obiecałem sobie, że go zabiję. Skrzywdził cię,
cierpisz, przez niego nasz związek prawie się rozleciał.
-
Brian, on się rozleciał – położyłam nacisk na ostatnie słowo. Popatrzył na mnie
takim wzrokiem, który rozbił moje serce na milion kawałeczków. Było w nich tyle
bólu, strachu i żalu. Zamknęłam oczy i poczułam jak łzy zlatują po moich
gorących policzkach.
-
Kocham cię – ruszył niemo ustami
-
Przestań – odwróciłam wzrok i zakryłam sobie uszy. Oparłam łokcie na kolanach .
- Nie
przeżyję – ugryzłam się w język, żeby przypadkiem nie powiedzieć mu jak bardzo
go kocham. Dotknął mnie zimną ręką w policzek i kciukiem zatoczył kółko.
- Po
co odstawiasz tą szopkę? Po co mówisz, że mnie kochasz skoro z pewnością tak
nie jest. Jesteś zimnym draniem, nienawidzę kłamstwa. Zniosłabym najgorszą
prawdę! Od czasu kiedy powiedziałeś, że mnie nie kochasz staram się o tobie nie
myśleć. Pogodzić się z tą wiadomością. Czego ja od ciebie oczekiwałam? Miłości?
Dobre sobie! – wstałam gwałtownie i wplotłam sobie palce we włosy. Kogo on chce
oszukać?.
Po
chwili słowa, które skierowałam w jego stronę otrzeźwiły mój umysł. Wyszłam z
pokoju i poszłam w stronę starej sypialni Briana. Kurwa, Emma co ty robisz?.
Położyłam się na łóżku i starałam się uspokoić. Gdy emocje opadły wstałam i
poszłam do pokoju w którym znajdował się Brian. Zobaczyłam, że siedzi skulony
na podłodze i szczypie się w ramię.
-
Brian to nie jest sen – podeszłam do niego i złapałam go za rękę. Popatrzył na
mnie swoimi czekoladowymi zapłakanymi oczami i wtedy coś we mnie pękło. On
cierpi, a ja jeszcze bardziej pogłębiam to uczucie. Zacisnęłam szczękę, bo
poczułam jak łzy cisną mi się do oczu. Klęknęłam przed nim i ujęłam go pod
brodę. Złożyłam na jego ustach czuły pocałunek, w który włożyłam całą moją
miłość, całe uczucie, którym go darzyłam. Poczułam smak jego słonych łez.
-
Powiedz, że to nie prawda. Powiedz, że to wszystko tylko mi się przyśniło –
oderwałam się od jego ust i ujęłam jego twarz w dłonie.
-
Emma, kocham cię jak wariat, rozumiesz? Usłyszałem, że ktoś cię zgwałcił to
poczułem się jak śmieć, poczułem się jakbym to ja wszystkiemu zawinił. Nie
docierało to do mnie. Byłem pijany i …
- Cii
– przyłożyłam mu palec do ust – Nigdy więcej. Kocham cię, rozumiesz? – nie uzyskałam
odpowiedzi. Zobaczyłam tylko jak kąciki jego ust delikatnie się unoszą, a
smutek w jego oczach przemienia się w radość.
-
Chcę spróbować jeszcze raz. Tym razem będę starał się być jak najlepszy –
przytulił się mocno do mojej piersi
- Nie
chcę, żebyś starał się być jak najlepszy. Chcę żebyś był taki jaki jesteś. Nie
zmieniaj się dla mnie. – pogłaskałam go po policzku i usiadłam między jego
nogami.
-
Jesteś moim słoneczkiem – przytulił mnie
-
Dziękuję – wtuliłam się do jego piersi
- Za
co?
Nie
odezwałam się.
- Za
co mi dziękujesz? – ponowił swoje pytanie
- Za
to, że jesteś i że z miłości przyczyniłeś się tak okrutnego czynu
- Dla
ciebie mógłbym nawet sobie odebrać życie – pogładził mnie po włosach.
- Nie
pozwolę ci na to – weszłam na łóżko i wtuliłam się w pościel. Poczułam jak
materac obok mnie się załamuje, więc Brian poszedł w moje ślady. Wtulił się do
mnie i po chwili poczułam jak jego oddech zwolnił i miarowo otulał mój kark. Po
chwili i ja zasnęłam.
Zadzwonił
dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się Jack z bukietem róż.
-
Witaj w domu – pocałował mnie w policzek i wręczył mi kwiaty. Wstawiłam go do
wazonu i nalałam soku do szklanek.
-
Opiekujesz się mamą? – popatrzyłam na niego upijając łyk soku.
- Nie
przyszedłem tutaj żeby rozmawiać o mojej mamie. Emma, od samego początku mi się
podobasz. Teraz wiem, że mam swoją szansę i ją wykorzystam – odłożył szklankę i
wpił siew moje usta. Zaczęłam protestować i chciałam się mu wyrwać, ale był
silniejszy.
-
Jack! Przestań! – krzyknęłam
-
Emma, jesteś taka cudowna – pocałował mnie w szyję
-
Przestań! – próbowałam go odepchnąć.
-
Jesteś taka cudowna – zaczął ściągać moją bluzkę. Napierał na mnie swoim
nabrzmiałym kutasem. Nie było to przyjemne. Starałam się wyrwać, ale
przytwierdził mnie do kanapy całym swoim ciałem.
-
Brian! – krzyknęłam, ale nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Cholera gdzie on
jest?
-
Cichutko maleńka, teraz jesteś w dobrych rękach – włożył rękę do moich majtek,
a ja mocno zacisnęłam oczy. Otworzyłam je po sekundzie, ale nie znajdowałam się
na kanapie w salonie tylko w łóżku w sypialni. Było ciemno. Było mi ciężko.
Kurwa znowu się zaczyna? Jakieś popieprzone sny, które nie są mile widziane.
Cholera czemu mi tak ciężko!?. Poczułam jak ktoś mocno wypuścił powietrze
prosto w moją twarz. Brian!
-
Złaź – szturchnęłam go łokciem. – Złaź mówię – próbowałam go odepchnąć.
-
Jeszcze chwila – wymamrotał.
- Nie
ma chwila. Duszę się – wciągnęłam mocno powietrze
-
Emma, przepraszam – ocknął się
-
Ważysz tonę – odwróciłam się plecami do niego i udałam obrażoną. Pocałował mnie
w policzek i zdjął mi spodnie. Sam leżał już w samych bokserkach i nakrył nas
kołdrą.

Muszę zacząć od Jack'a (bo jakby inaczej^^). Przez chwilę myślałam, że to na serio i już szykowałam hiper opiernicz;) Aż mi przez moment serce stanęło ze strachu! Wiem, że teraz już pewnie nie ma szans na ich dwoje (bo przecież jak ja kogoś polubię, to od razu wylatuje^^), ale pliiis, przynajmniej nie rób z niego patafiana!
OdpowiedzUsuńB. niby taki kochany, smutny, tralala, ale jakoś dalej mam do niego uraz. Bo Wy takie jesteście, najpierw walniecie czymś takim, że człowiek chce zabić, a potem każecie kochać. Ni ma tak łatwo z Pat;) Ale w tym rozdziale już mu prawie, prawie wybaczyłam, jak biedny miał łzy w oczach:(
E. mam nadzieję, że z czasem dojdzie do siebie, otoczona miłością i troską najbliższych. I już nic nie stanie na przeszkodzie w tym, żeby była szczęśliwa!
Buziole, Pat:)
Zapomniałam. Piooooseeeeenkaaaaaa <33333333333
UsuńPiosenka pewnie klimatyczna, ale nie lubię tego typka.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy to przez piosenkę, ale Brian jakiś taki kwaśnymi się wydał w tej swojej słodyczy. Co nie znaczy, że przestałam go kochać w tym opo. Łezki w tych smutnych Brianowych oczętach? Dorcia, serce mi łamiesz. Zamiast solidarnie z Emmą, to ja czekam aż tu cos o Bri będzie.
Ale mimo iż nie przepadam za tym kawałkiem, dał tu świetnie tło i starczyło mi piosenki akurat na czytanie odcinka^^
Demi + dziecko + Zacky + Nelly = FTW! bardzo podoba mi się to rozwiązanie, Zach taki.. dorosły, odpowiedzialny.
OdpowiedzUsuńwowow, sen jak prawdziwy. pozwalam, żeby Em mu wybaczyła (Brianowi w sensie) ;)
Eda kocham i uwielbiam, ale ta piosenka doprowadza mnie do szału, idk why..
with love,
z.
<3