27 sty 2014

5. Golas :)

Wzięła całą garść mąki i wtarła Brianowi we włosy
- O nie moja fryzura! Teraz wyglądam na 60 lat - pokazał język. - Doigrałaś się koleżanko - wziął dwie garści mąki, jedną nasypał jej na włosy, a drugą wsypał za koszulkę
- Cholera znowu będziesz mi prał te rzeczy - zaśmiała się.
- Opłacało się - uśmiechnął się tym uśmiechem, którym obdarzył wtedy tą kobietę w barze. Emma nie wiedziała co ma robić. Czy rzucić się na niego, czy dalej stać bezczynnie i gapić się na niego jak na posąg, którego za nic w świecie nie można dotknąć. Była tak napalona, że wskoczyłaby do łóżka pierwszemu lepszemu facetowi, ale musiała zachować resztki rozumu i pozostała na miejscu. - Stało się coś? - zapytał ze zdziwieniem w oczach, ale Emma nie odpowiedziała tylko patrzyła się cały czas na jego usta. - Halo? Ziemia do Emmy! - pomachał jej ręką przed oczami. Ocknęła się i potrząsnęła głową.
- Wybacz, musiałam się zagapić - odpowiedziała i spuściła wzrok na dół.
- Nie ma sprawy, tylko myślałem, że zaraz mi coś zrobisz, bo patrzyłaś się na mnie jakbyś chciała mnie zabić - zaśmiał się. "Chyba pożreć w całym kawałku" pomyślała Emma. Teraz do niej dotarło, że tak naprawdę Brian jest jeszcze bardziej przystojny niż jej się do tej pory wydawało. Podniecało ją to, że uśmiechał się tak zabójczo. Zaintrygowały ją jego kości policzkowe. Nie lubiła brązowych oczu, ale jego były tak hipnotyzujące, że pod wpływem ich wzroku jej ciało odmawiało posłuszeństwa i topiła się jak czekolada w upalny dzień.
- Brian? - zapytała nieśmiale
- Słucham? - zapytał oblizując łyżkę z farszu. "O kurwa mać! Nie wytrzymam zaraz go chyba przelecę na blacie kuchennym. Nie, spokojnie. To, że jest przystojny o niczym nie świadczy. On jest tylko .. bratem twojej przyjaciółki. Spokojnie" uspokajała się w duchu. - Emmo, co się dzieje? - zapytał zdezorientowany
- Obliż ją jeszcze raz - tupała nogami, ale stała z drugiej strony blatu, więc Brian nie mógł tego dostrzec.
- Co? - zaśmiał się
- Obliż łyżkę - zacisnęła ręce w pięści. Brian zobaczył ten gest i nieco się przeraził.
- Masz zamiar mi coś zrobić? Bo twoje piąstki są trochę niebezpieczne - popatrzył na nią wielkimi oczami w jednej ręce trzymając łyżkę z farszem, a w drugiej jajka.
- Dobra nie ważne. - potrząsnęła głową.
- Czemu miałem to zrobić?
- Nie wiem, to było cholernie seksowne - uśmiechnęła się. Brian się zaśmiał. Nie wiedział co miał robić. Z jednej strony był przerażony i nie wiedział co wygaduje Emma, ale z drugiej podobało mu się to, że dziewczyna nie bawi się z nim w kotka i myszkę tylko wali prosto z mostu.
- Emma, znamy się jeden dzień, nawet nie, a ty mówisz takie rzeczy, czasem się ciebie boję. - zaczął wyrabiać ciasto na pierogi. Popatrzyła się na jego umięśnione ręce z tatuażami, na długie palce i od razu się rozmarzyła. Miała ochotę na coś niegrzecznego.
- Przestań to robić - powiedziała. Brian nie miał pojęcia o co jej chodzi. Przestał ugniatać ciasto i popatrzył się na nią.
- Co, chcesz sama to zrobić? - zaśmiał się
- A wiesz, ze tak? Bo ja tylko stoję i się przyglądam, a ty pracujesz - wzruszyła ramionami. - Posuń tyłeczek - podeszła do niego i odepchnęła go biodrem.
- Dobrze proszę pani, ale najpierw myjemy rączki, a potem zakładamy fartuszek - powiedział jak do małego dziecka. Podobało jej się to, że umiał się tak zatroszczyć. Coraz bardziej ją intrygował.
- Zrobione. Zakładaj mi fartuch - odwróciła się do niego przodem i wyciągnęła ręce do góry z cwaniackim uśmiechem na ustach. Brian wziął fartuch i założył sznurek na jej szyję i wyciągnął spod niego włosy. Musnął przy tym delikatnie jej kark, a na jej ciele pojawiły się ciarki. Brian to zauważył i tylko uśmiechnął się w duchu, bo widział jak na nią działał. Starał się być bardziej ponętny. Widział, że koszulka odkrywa kawałek jej pleców i wiązać sznurek na jej biodrach delikatnie przejechał palcem po tym miejscu. Zadrżała. Taka reakcja mu się spodobała. Dziewczyna była rozentuzjazmowana i chciała żeby ta chwila trwała wiecznie, ale nie chciała przystawiać się do brata swojej przyjaciółki.
- Dobra. Zacznij wyrabiać ciasto, a ja pójdę do piwnicy po więcej mąki, bo nam się skończyła. - puścił do niej oczko. Miała chwilę na ochłonięcie. Otworzyła okno i przy okazji pobrudziła framugę ciastem "A trudno. Potem się posprząta". Chłodna bryza wlewająca się do kuchni przyprawiła Emmę o dreszcze. Całe podniecenie z niej zeszło, ale gdy zobaczyła Briana wychodzącego z piwnicy jej serce zaczęło szybciej bić i poczuła przyjemne ciepło w okolicach brzucha. Zamknęła oczy i przygryzła wargę. Nie umknęło to uwadze Hanera, który idąc wprost na nią pożerał ją wzrokiem. "Cholera co za niezła dupa" uśmiechnął się
- Mamy mąkę. - pomachał paczuszką nad głową.
- Nie rozsyp tylko, bo - nie dokończyła zdania, bo Brian upuścił mąkę na ziemię. - Ale z ciebie artysta - parsknęła śmiechem.
- Tak, opluj jeszcze ciasto - drwił sobie. - Może byś mi przyszła pomóc? - zaśmiał się
- Co za ślamazara - wyjęła zmiotkę spod zlewu i zaniosła ją Brianowi.
- To przez ciebie. - pokazał jej język
- Jasne! Wszystko jest przeze mnie! Co za koleś - załamała ręce - Jeszcze mi powiedz, że to ja wysypałam mąkę i ja byłam w piwnicy - prychnęła
- Nie, ale ty mi zaczęłaś gadać żebym jej nie wypuszczał - zaśmiał się
- Jak mi chciałeś zrobić na złość to tylko ty na tym ucierpiałeś mój drogi - poklepała go po ramieniu, podniosła papier z resztką mąki i zaniosła do śmieci.
- Dobra idę po jeszcze jedną
- Tylko tym razem postaraj się nią tak nie wymachiwać - powiedziała po czym umyła ręce i wzięła się za ugniatanie ciasta.
- Widzisz jak  zręcznie ci to idzie - zaśmiał się i postawił mąkę obok stolnicy.
- Możesz mi tutaj trochę nasypać?
- Już się robi - uśmiechnął się i postanowił być taki jak wcześniej. Chciał ją rozpalić. Absorbowała go odkąd ją zobaczył. Mała, drobna kobietka, która ciałem nie pasuje do ich ekipy, ale za to nadrabiała charakterem. Stanął za jej plecami i wziął mąkę. Otworzył ją delikatnie i przysunął swoją głowę do jej szyi, a ręką delikatnie sypał mąkę na blat.
Dziewczyna, która uważała, że cała ta werwa już się uspokoiła niespodziewanie znowu wróciła i to z podwojoną siłą. Czuła jego oddech na szyi, a jego ręka delikatnie ocierała się o jej ramię. Czuła jak pachniał żelem do kąpieli. Chciała się do niego przytulić. Wpadła na pomysł. Brian odsunął się od dziewczyny i podszedł do zlewu zmywać garnki.
- Brian? Wiesz, że dziewczyny mają gorsze dni, prawda? - zapytała ze smutnym głosem
- Coś się stało? - zapytał z troską w głosie
- Po prostu chciałam, a z resztą nie ważne - pokręciła głową i w milczeniu wróciła do poprzedniego zajęcia
- Emma, wszystko w porządku? - zakręcił wodę, wytarł ręce i podszedł do niej. Złapał ją za rękę na co ona drgnęła. - Przepraszam - cofnął rękę.
- Nie szkodzi. - zaczęła czyścić ręce z ciasta. Odwróciła się w stronę Briana, który widząc jej smutek w oczach natychmiast ją przytulił. "Poskutkowało, jestem w tym niezła" pochwaliła się w duchu. Poczuła ulgę jak nigdy dotąd. Jego silne ramiona okrywały jej plecy, a ona wtuliła się do jego piersi.
Brian nie wiedział czemu to zrobił, po prostu ten strach i ten żal, który malował się na jej twarzy wymagał ulgi i pocieszenia. Wiedział, że popełnił błąd, bo teraz Emma będzie miała wobec niego jakieś nadzieje, ale najwyżej gdy taka sytuacja będzie miała miejsce wytłumaczy jej, że ona nic dla niego nie znaczy.
- Jedziemy w trasę za tydzień - Brian oderwał się do Emmy i wrócił do zmywania naczyń.
- Na ile? - zapytała.
- Trzy miesiące. - poinformował ją.
- Jak wy tak wytrzymujecie?
- Nie wytrzymujemy, ale na koncertach jest tak zajebiście, że nawet sobie nie wyobrażasz. Pozytywna energia od fanów, tysiące rozwrzeszczanych fanek, mówię ci to jest marzenie każdego, który zaczyna karierę. My się tego doczekaliśmy i jesteśmy zajebiście szczęśliwi.
Obiad przygotowywali rozmawiając o fankach, trasach, imprezach po koncercie i o tym jak dają sobie radę z tak wielkim ciężarem. Zaczekali na Demi, a gdy ta się zjawiła zaczęli jeść. Wieczór był bardzo spokojny. Spędzili go na oglądaniu jakiś bzdetów w telewizorze.
- Dobra ja idę pograć trochę na gitarze. Na razie - pomachał im
- Słuchaj, może byś dzisiaj u mnie spała. Tym razem poplotkujemy i takie inne. - zaproponowała Demi
- Jasne jeżeli chcesz - uśmiechnęła się. Obejrzały jeszcze jakiś serial i postanowiły iść na górę do pokoju Demi. Wzięły picie, czekoladę i popcorn.
- Co dzisiaj robiliście? - zapytała Demi siadając na łóżku
- Gadaliśmy o zespole i takich pierdołach. Ten idiota rozwalił mąkę, bo nią wymachiwał na wszystkie strony. A jeszcze przed tym biliśmy się mąką - pokiwała głową
- No widzę właśnie, że masz białe te włosy - zaśmiała się
- Daj spokój muszę je umyć
- No a ty mi lepiej mów czy przypadkiem Brian ci się nie podoba. Widziałam jak na niego patrzyłaś na obiedzie - dała jej pstryczka w nos
- Nie, daj spokój. Może i jest przystojny, ale nie. Z resztą to jest twój brat. Fuj. To jak prawie rodzina - zaśmiała się Emma
- Jesteś jakaś dziwna. - pokiwała głową
- Jasne, jasne. Udaje takiego świętego aniołka, a teraz się pewnie drapie po jajach i dupie, albo ogląda playboya i wali. Weź. Nie znoszę facetów. Obrzydliwi są
- No nie wierzę. A ty to się niby po dupie nie drapiesz? Dziewczyny w niektórych przypadkach są bardziej obrzydliwe od facetów, ale oni jakoś tego nie przeżywają
Dziewczyny do późnej nocy siedziały i rozmawiały o pierdołach, aż w końcu zrobiły się senne i poszły spać

Emma obudziła się.
"Która godzina?" zapytała się w myślach i spojrzała na zegarek. 5:30. "Tak wcześnie? No nic. Pójdę zrobić sobie kawę". Wstała cicho i idąc na paluszkach otworzyła drzwi. Odwróciła się i zobaczyła skradającego się Briana, który był ... nago. "Coo?! Brian Haner stoi nago w hallu i wymachuje swoją ptaszyną?!" Dziki zwierz. Zauważyła, że Brian ma więcej tatuaży niż jej się zdawało.
- Kurwa - pisnęła po czym odwróciła się gwałtownie i pognała w stronę pokoju. Zatrzaskując za sobą drzwi oparła się o nie i zsunęła na ziemię.

"No to teraz mam przejebane" pomyślał i szybko schował siew łazience zakładając wczorajsze bokserki. Wychylił głowę na zewnątrz i obadał teren, a gdy stwierdził, że spokojnie może wyjść szybkim krokiem poszedł do pokoju. Tam założył spodnie i wymiętą koszulkę.

- Co się dzieje? Już nie można nawet pospać normalnie we własnym domu, bo zaraz jakaś wojna i trzaskanie drzwiami - Demi usiadła na łóżku.
- Może powiedz temu swojemu braciszkowi, żeby następnym razem nie paradował z gołym ptaszkiem po domu - powiedziała Emma
- Briaaaan? - wstała i otworzyła drzwi na oścież
- Nie wiedziałem, że ona tutaj jest, a z tego co wiem to ty wstajesz zawsze o 12, więc nie byłem zagrożony. - wychylił głowę zza drzwi
Demi zaczęła się śmiać.
- A bo ty przyzwyczajony jesteś, że przy swoich panienkach nie musisz się ubierać - zaśmiała się, a ten tylko pokiwał głową na znak zgody.
- Brian mógłbyś zakryć to coś co trzymasz między nogami żebym mogła wyjść z pokoju? - zapytała Emma, ale nie uzyskała żadnej odpowiedzi, a w zamian za to mogła usłyszeć, że drzwi od pokoju się zamykają. Wyszła powoli i skierowała się do kuchni.
- Nie żebym byłą jakaś nie tego, ale chcę kawę - zawołała Demi z góry - Brianowi też zrób, bo się biedak troszkę skrępował - zaśmiała się
- Nie ma sprawy - odkrzyknęła z kuchni.

5 komentarzy:

  1. hahahah golasek :3 już się ślinię ^^ Podoba mi się to,że Em jest taka niewinna,a jednak taki diabełek :> czekam na następną część. <3 /Paula

    OdpowiedzUsuń
  2. "Teraz do niej dotarło, że tak naprawdę Brian jest jeszcze bardziej przystojny niż jej się do tej pory wydawało. Podniecało ją to, że uśmiechał się tak zabójczo. Zaintrygowały ją jego kości policzkowe. Nie lubiła brązowych oczu, ale jego były tak hipnotyzujące, że pod wpływem ich wzroku jej ciało odmawiało posłuszeństwa i topiła się jak czekolada w upalny dzień."

    Wybacz, że cytat taki długi, ale rozkręcamy się co? Cholernie mi się to podoba! O to chodzi, im bardziej przestajesz się blokować tym lepiej piszesz! I chce dalej, bo ogień jest między nimi, że hoho !

    wielkie loveee Sillie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostrzeżenie dla telefonu: spróbuj to usunąć, a swoich części będziesz szukał na dnie Amazonki X.X
    Rozdzialik uuuu miodzio. Co tu się dzieje:) E. podstępem wkradła się w ramiona B. i kto ją może winić? Spotkanie ze Zdzisławem musiało być dla niej niezapomniane:D Ciekawe kiedy wejdzie z nim w bliższe relacje;) B. oblizujący łyżkę - moje myśli idą w złą stronę, bardzoooo złą stronę...
    Kasia ma rację, że się rozkręcasz, więc pisz jak tylko będziesz miała czas.
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
  4. znalazłam czas i nadrobiłam.
    pierwszego rozdziału zupełnie nie ogarnęłam, w sumie to od trzeciego wiem co się dzieje, ale WIEM. lepiej późno, niż wcale. emma dziwna istota, fajny motyw z bri i demi jako rodzeństwem i że demi chce się umawiać z christem, też fajnie.
    brian i emma? rozwaliło mnie to, że on się bał, że ona pomyśli, że on coś do niej i wtedy musiałby jej powiedzieć 'adios', a tak w gruncie rzeczy, to spławił ją od razu mówiąc 'za tydzień wyjeżdżam w 3 miesięczną trasę'. no i oblizywanie łyżki, awn!
    wybacz, składnia i ja się dzisiaj nie lubimy, mam nadzieję, że coś zrozumiałaś z tego bełkotu.

    with love,
    z.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ahh goły mry mry ii ten jego wzrok jak patrzył na Emme <3

    OdpowiedzUsuń