30 sty 2014

7. Miasto Grzechu

Była w Vegas. Czuła, że w powietrzu unosi się swąd mokrych kotów i kanalizacji. Inaczej wyobrażała sobie "Miasto Grzechu" . Obawiała się, że tutaj może zrobić rzeczy, o których nawet bałaby się pomyśleć na trzeźwo. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że od tej chwili jej życie przez tydzień będzie wyglądało tylko tak, że codziennie będzie budziła się z kacem.
- Dobra teraz została nam tylko jedna formalność. Musimy dojechać do hotelu. - oznajmił Brian
- Wiesz co? Nie podoba mi się tutaj. Śmierdzi kotami - zatkała sobie nos
- Tylko tutaj. Uwierz mi. - uśmiechnął się. - A zapomniałbym. Pojedziemy do hotelu, ale musimy odwiedzić jedno miejsce. Walizkami zajmie się obsługa hotelowa.
Po zameldowaniu się w hotelu Brian natychmiast porwał Emmę do klubu. Gdy stanęli przed wejściem dziewczyna nie była zadowolona. Nie lubiła takich miejsc, bo muzyka, którą tam puszczali była podobna do odgłosów, które wydaje grzejnik piłowany przez piłę mechaniczną.
- Doobra - przeciągnęła - nie wiem co my tutaj robimy, ale mi się to nie podoba, jeszcze ta muzyka, błagam uszy mi krwawią. - wyjęczała. Nie zdążyła nic powiedzieć, bo Brian zatkał jej usta niewinnym cmoknięciem w usta.
- Co to było? - zapytała zdziwiona.
- Nic. Idziemy - uśmiechnął się uroczo
Gdy tylko weszli skończyła się piosenka, a Emma szykowała się na kolejną dawkę trucizny w postaci dźwięków. Weszła razem z Brianem do sali. W jednym momencie światłą skierowały swój blask na Emmę, a ich biel oślepiała ją tak bardzo, że nie wytrzymałaby minuty, gdyby nie zamknęła oczu. Usłyszała głośne gwizdanie i wszyscy chórem krzyknęli "Wszystkiego Najlepszego Emmo!" . Zdała sobie sprawę z tego, że przyjechała tutaj z Brianem na przyjęcie urodzinowe. Nie umiała powstrzymać łez, które płynęły samowolnie. Szczęście, które wypełniało ją w tej chwili było nie do opisania, nie wiedziała, że ktokolwiek kiedyś się tak o nią zatroszczy, że sprawi jej taką niespodziankę, przyjemność i wprowadzi w stan euforii.
- Brian, jesteś cudownym człowiekiem - Emma rzuciła się w jego ramiona.
- Podziękowania bardziej należą się Demi. Ja cię miałem tutaj dostarczyć - pocałował ja w policzek i otarł jej łzy - Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego mały pączusiu - poczochrał ją po włosach
- Pączusiu? - zaśmiała się na całe gardło.
- Emma! Kochanie, jak cie dawno nie widziałam, wszystkiego najlepszego! - Demi podbiegła do przyjaciółki i z całej siły ją przytuliła.
- Demi, odejdź od naszej solenizantki - krzyknął Jimmy
- Jimmy! Mój wariat - krzyknęła Emma i pognała do niego jak najszybciej umie. Rzuciła się na niego i dała mu całusy w oba policzki. Cała ekipa Sevenfoldów złożyła Emmie życzenia i każdy z osobna podarował jej prezent.
- Z tego co wiem to Brian i Demi mają wspólny prezent - zaśmiał się Matt.
- No i się wygadałeś - Brian pokręcił głową.
- Co dla mnie macie? Co macie? - zapytała Emma podskakując z radości
- Jako, że są to twoje 18 urodziny - zaczęła Demi
- To chcieliśmy dać ci coś wyjątkowego, co zobaczysz dopiero za tydzień. Teraz to coś jest zupełnie bezpieczne - dokończył Brian.
- Co to jest? Dowiem siew końcu? - podskakiwała dalej
- Szukaj - zaśmiał się Brian
- Co? Gdzie? - wytrzeszczyła oczy i przestałą skakać.
- Ma je ktoś z zespołu. Ale kto? Sama musisz sprawdzić - Demi zacierała ręce
Emma obawiała się, że zabawa się dopiero rozpoczyna, ale nie byłą tym zawiedziona. To były jej 18 urodziny, chciała w końcu poczuć wolność, otworzyć się, pobawić. Poszli do stolika, a drinki same podchodziły każdemu pod nos.

# Emma

Od samego początku, gdy usiedliśmy do stolika czułam na sobie wzrok Briana. Przyglądał mi się, ale nie czułam się nieswojo, wręcz przeciwnie, kręciło mnie to. Gdy spoglądałam na niego szybko odwracał wzrok i udawał, że patrzy się na barmankę. Chciałam, żeby zainteresował się mną jako kobietą i żeby przestał patrzeć na mnie jak na przyjaciółkę młodszej siostry, której za nic nie można dotknąć. Chyba wezmę sprawy w swoje ręce, ale boję się, że go odstraszę. Pogadam z Demi, ale nie dzisiaj. Teraz mam zamiar dobrze się bawić i nic mi tego nie spieprzy. Napiła się porządnego łyka drinka.
- Kto chce grać w rozbieranego pokera? - krzyknęła Demi i podniosła swój trunek.
- Chyba oczywiste, że każdy - roześmiałam się.

#

Pojechali taksówką do hotelu. Mieli zarezerwowany apartament, więc mogli robić co im się tylko podoba. Puścili muzykę na cały regulator , wyciągnęli karty i rozsiedli się wygodnie na podłodze.
- Ja rozdaję - czknęła Demi
- Ale po równo i sprawiedliwie, żadnych ukrytych asów w rękawie - wybełkotał Matt
- Dobra, uwaga rozdaję!
Pierwsza kolejka porażką skończyła się dla Briana.
- No, braciszku rozbieraj się. Zdejmuj koszulę - Demi wyszczerzyła ząbki.
Po następnych kolejkach Demi byłą pozbawiona koszulki i spodni, Matt koszuli, Brian miał na sobie tylko bokserki, Zacky został w samych spodniach, Emma zdjęła tylko skarpetkę, a Johnny leżał na podłodze, nie miał zamiaru grać.
- Brian ściągaj bokserki - krzyknęła Emma wlewając w siebie większą dawkę alkoholu
- Ale to jest nie fair - Brian wstał z podłogi. Emma poczuła teraz, że jej puls się zwiększa. Zilustrowała Briana, który stał prawie nagi, bo miał na sobie tylko czarne obcisłe bokserki w batmany. Alkohol namieszał jej w głowie i nie była już taką grzeczną i pohamowaną dziewczynką. Wstała i podeszła do Briana.
- Nie rozbieraj się teraz, bo nie wytrzymam - wymruczała mu do ucha. Przejechała palcem po jego żebrach i delikatnie położyła dłonie na jego piersiach. Przygryzła wargę i popatrzyła mu w oczy. - Możesz dać mi taki mały prezencik na urodziny ... - chciała dokończyć, ale Brian przerwał jej całując ją namiętnie. Oderwała się od jego ust na chwilę i wymruczała - O to mi chodziło.
Całe towarzystwo było już prawie nieprzytomne i nie zauważyli tego incydentu. Wziął ją na ręce i poszli do sypialni. Oparł ją o drzwi i napierał na nią z całej siły. Całował ją tak czule i namiętnie jakby miałby to być ich ostatni pocałunek. Emma nie pozostawała mu dłużna. Przygryzała jego wargi, całowała go z dziką namiętnością, a gdy ich języki się złączyły zatopili się w sobie bez opamiętania. Brian nie chciał doprowadzić do niczego większego poza pocałunkami. Wiedział, że ma jeszcze czas.
- Brian, błagam nie róbmy tego - oderwała się od jego ust
- Dobrze Emmo. Chciałem sam to zaproponować. - pogłaskał ją czule po policzku.
- Obudź mnie jutro jak wstaniesz - pocałowała go i zrzuciła z siebie ubranie. Na widok jej czerwonych stringów i białego stanika Brianowi urosło co nieco w jego seksownych bokserkach. Podszedł do łóżka i położył się obok Emmy. Przysunął ją do siebie i zaczął gładzić palcem po brzuchu czasem zjeżdżając na pośladki. Zasnęli wtuleni w siebie.

Obudził ją przeraźliwy ból głowy. "Historia się powtarza" . Wszystko się kręciło. Poczuła włochatą nogę obok siebie. Bała się odwracać, bo nie wiedziała kogo tam zastanie.
- Emma, śpisz? - zapytał mężczyzna leżący obok. Nie odpowiedziała. Wolała udawać, że jeszcze się nie obudziła. Nie umiała rozpoznać głosu, bo mężczyzna szeptał. Przymknęła oczy i poczuła, że nieznajomy dotyka jej ramię zimną dłonią. Pogłaskał ją po policzku i złożył jej delikatny pocałunek na ustach. Gdy Emma poznała zapach mężczyzny nie miała wątpliwości, że był to Brian. Oddała mu pocałunek. Przygryzła dolną wargę po czym zaczęła ją delikatnie ssać. Poczuła delikatnie wsuwający się język do jej ust. Uśmiechnęła się i wplotła palce między włosy Briana, gdy pocałunek dobiegł końca otworzyła oczy i spojrzała na niego. Miał tak cudne tęczówki, które świeciły się jak płomień świecy.
- Dzień dobry śpiochu - uśmiechnął się i odgarnął jej włosy z szyi
- Tak możesz mnie budzić codziennie. Nawet trochę wyleczyłeś mi kaca - zachichotała.
- Nie mam siły wstawać - westchnął i opadł na poduszki
- To nie wstawaj. Co się wczoraj działo? Bo nie pamiętam już tego jak wychodziliśmy z klubu
- Głowę trzeba sobie wyrabiać - uśmiechnął się. - Ale co jak ci powiem, a ty się na mnie obrazisz? - zapytał z niewinną minką
- Po dzisiejszym porannym pocałunku to chyba niewiele rzeczy mnie zdziwi. Od samego początku wiedziałam, że zrobię tutaj coś głupiego - pokiwała głową
- Nie było tak źle. Graliśmy w rozbieranego pokera. Ja miałem ściągać właśnie bokserki, ale ty do mnie podeszłaś i coś wybełkotałaś. Pocałowałem cię i poszliśmy do sypialni, położyliśmy sie na łóżko no i potem nie pamiętam, bo już spałem - uśmiechnął się
- Czyli nie uprawialiśmy seksu? - odetchnęła
- Skądże. Oboje tego nie chcieliśmy - ziewnął
"Ty nawet nie masz pojęcia jak bardzo bym tego chciała" pomyślała, a na jej twarzy zagościł grymas.
- Ja wstaję. Która godzina? - zapytała Emma
- Będzie coś koło pierwszej
- Muszę się ubrać. Nie wiem gdzie moja walizka, ale założę twoją koszulkę, bo leży na krześle. - wyszła z pokoju i zobaczyła istne pobojowisko. Johnny spał pod stołem do gry w piłkarzyki, Zacky i Demi leżeli na sobie na dywanie, Matt leżał na zimnych kafelkach, a Jimmy stał na balkonie i palił papierosa.

4 komentarze:

  1. Mam chęc skrzyżować ramiona na piersi i fuknąć!
    To ja siedziałam, pociłam jakiegoś miernego seksa, a ta jednym pocałunkiem zmiotła moje seksy pod dywanik i nawet seksa nie było!

    Czeka mnie praca! Jak już wspominałam, pomysł z graniem w butelkę, stary jak świat, ale niezawodny. Ja oczywiście też na to nie wpadłam. I ten biedny Matt leżący na zimnych kafelkach, aż miałam mu ochotę zanieść mój ciepły kocyk!

    PS. Nigdy nie jest za szybko. Jak zauważyłaś, jestem tu stałym czytelnikiem i nigdy nie zostawiać odcinków na później. Więc nie fikamy.
    PS2. Bokserki w batmay? Jak na jednym z koncertów? T było zabawne :)

    lovee, Sillie

    OdpowiedzUsuń
  2. nie takie małe co nieco! ;P
    zadziwiające, że pomimo upojenia alkoholowego i emma i bri zachowali resztki zdrowego rozsądku. czyli teraz co, będą już razem? ;>

    with love,
    z.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehh Zabiję kiedyś mój telefon Dorotko -.-
    hyhy pączuś?? ciekawe skąd ci się to wzięło :P Ogółem opowiadanie mega mi się podoba."Miasto grzechu" zmieniłoby chyba wszystkich :) Podoba mi się,że piszesz z takim pazurem i Em nie jest tylko grzeczną dziewczynką ^^ Co do pocałunku to BOŻE KISIEL W GACIACH *-* Jeżeli tak opisałaś pocałunek to ja już nie mogę się doczekać hot scenki,bo przy niej to chyba dojdę.Mam nadzieje,że wena cię nie opuści,a jakby się tak nie daj Bóg stało to będę ci marudzić codziennie i podawać pomysły i nie ma bata będziesz męczona :3
    lovki kisski ;* /Paula

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się ze Zmorką. Być pijaną i oprzeć się B.? Szok!!! Namiętne pocałunki z B. to jest to, co dziewczynki lubią najbardziej. No powiedzmy, ze najbardziej^^ Robicie ze mnie jakiegoś strasznego zboczuszka:D Rozbierany poker <3 Budzenie się obok B. <3 Pocałunek na dzień dobry <3 Wszędzie te zakichane serduszka... Idę je wystrzelać;)
    Strasznie się cieszę, że tak często piszesz! Oby tak dalej!
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń