3 lut 2014

11. Ten różowy przyciąga nieszczęścia


Usłyszała wołanie swojego imienia. Stała przy kasie w supermarkecie. Myślała, że nikt nie pozna jej w różowych włosach, jednak myliła się. Wołanie było coraz bardziej wyraźne. Odwróciła się i zobaczyła ...
- Gabe, co ty tu robisz? - zapytała ze złością
- Stęskniłem się za tobą - dał jej buziaka w policzek
- Ja za tobą nie. Nie dotykaj, odejdź ode mnie - syknęła i odskoczyła na bok
- Przepraszam cię, wiem, że zawaliłem - złapał ją za rękę.
- Mówiłam zostaw mnie, albo zaraz będziesz miał kłopoty. Nie zbliżaj się do mnie - zapłaciła za zakupy i odeszła.
"Kurwa czego on jeszcze ode mnie chce? Nie dość, że zrobił takie świństwo to jeszcze chce do mnie wrócić. No chyba kurwa nie" - rozmyślała.
Włożyła słuchawki w uszy kierując siew stronę domu Demi. Jej rodzice wyjechali na działkę, wiec miały wolny dom, co wiązało się z tym, że same muszą sprzątać, gotować i prać, Emma nie była tym przerażona, bo wiedziała, że i tak prędzej czy później ją to spotka, ale był też plus. Robiły sobie codziennie wieczorne babskie imprezy z dobrym winem i muzyką.

- Rysiek, zrobiłam zakupy! - krzyknęła rzucając klucze na szafkę z butami.
- Rysiek? Jestem na górze i robię pranie Co chcesz zrobić do jedzenia? - krzyknęła z góry
- Myślałam nad brokułem i ziemniakami.
- Dobra zaraz zejdę i ci pomogę.
Emma wyłożyła wszystkie zakupy na blat w kuchni i wzięła się za przygotowywanie obiadu. Czuła silną potrzebę opowiedzenia przyjaciółce zaszłego incydentu w supermarkecie. Nie wyobrażała sobie takiego obrotu sprawy. Myślała, że Gabe zostawi ją w spokoju, ale chyba się przeliczyła.
- Muszę ci coś powiedzieć - powiedziała Emma, gdy zobaczyła przyjaciółkę schodzącą po schodach.
- Gorące ploty? - zaśmiała się
- Chyba popieprzona rzeczywistość - pokręciła głową i z całej siły wbiła nóż w deskę.
- Uuach, kto ci zaszedł za skórę tym razem moja różowo włosa księżniczko? - Demi uszczypnęła ja w policzek
- Gabe, ten pieprzony kutas Gabe!
- Co? Czego chciał?
- Powiedział, ze się za mną stęsknił i przepraszał za to, że nasz związek rozpadł się przez niego - zaczęła myć brokuła
- A to chuj i on myśli, że ty dasz się tak łatwo nabrać na jego gierki? Chyba się przeliczył gnój - Demi pokręciła głową z niedowierzaniem
- Odzywał się do ciebie Zacky?
- Nie, przez całe dwa tygodnie nie daje znaku życia - westchnęła - A Brian?
- Codziennie do mnie pisze - przerwał jej dźwięk SMSa - O wilku mowa. Wysuszyła ręce i odczytała wiadomość.

" Mam złe wieści, Jimmy leży w szpitalu więc musimy przerwać trasę. Będziemy w HB za trzy dni. Lot mamy zaplanowany wieczorem co oznacza, że będziemy późno w nocy. Muszę powiedzieć Ci jedną ważną rzecz o Zacku, ale proszę nie mów na razie o niczym Demi. Pogadamy jak przyjadę, Całuję mocno, Brian."

Twarz Emmy zbladła. Zrobiło jej się duszno i słabo. Jak to Jimmy jest w szpitalu? Jej ulubiony członek zespołu, pomijała tutaj Briana, leży w szpitalu, a ona nie wie co się z nim dzieje, nie wie nawet czy to jest poważne czy nie. Musiała natychmiast skontaktować się z Brianem.
- Emma co się stało? - zapytała Demi
- Jimmy - powiedziała z przerażeniem w oczach - Jest w szpitalu - wyszeptała, a łzy popłynęły po jej bladych policzkach.
Wybrała numer Briana, a ten jak na złość nie odbierał. Dopiero po trzeciej próbie skontaktowania się z mężczyzną gruby głos zabrzmiał w słuchawce.
- Brian, co jest z Jimmym? Bo mu się stało? Skoro przerywacie trasę to musi być coś poważnego, błagam cie powiedz mi - wydusiła
- Spokojnie, nic mu nie jest. Trafił tu z powodu odwodnienia. Odwołaliśmy trasę i w domu będziemy za jakieś trzy dni jak wypuszczą Jimmiego. Larry nie planował kolejnych tras, póki Jimmy nie wyzdrowieję. Kończę mała - posłał jej buziaka do słuchawki. Uspokoił ją jego delikatny i ciepły ton, dało się usłyszeć, że był opanowany. Na samą myśl o jego osobie dostawała ciarek, a nie wspominając kiedy ją dotykał, byłą wtedy rozpalona do granic możliwości.
- Cholera oni będą za trzy dni, a ja mam różowe włosy. Mogłabyś pójść do sklepu i kupić mi farbę? - zapytała Emma
- Oczywiście - zebrała się z kanapy, ubrała kurtkę i wzięła klucze z szafki

Jedzenie było już gotowe do spożycia, jedyne kogo brakowało to Demi. Emma zaniepokoiła się o przyjaciółkę, bo sklepik miały dosłownie dwie minuty drogi od ich domu, a Demi nie było już przynajmniej przez pół godziny. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Emma rzuciła się ku drzwiom i szybko przekręciła zamek.
- Gabe, do jasnej cholery co ty tutaj kurwa robisz? Zapraszał cie tutaj ktoś? - krzyknęła i wzięła się pod boki
- Kocham kiedy się tak wściekasz. Proszę to dla ciebie. Mogę wejść? - wręczył jej bukiet kwiatów i jedną nogą przekroczył próg.
- Chyba sobie żartujesz panie nie przychodzę bez zaproszenia Gabe - wypchnęła go za drzwi i cisnęła mu w twarz kwiatami. - Kurwa chyba żartujesz, że będziesz teraz skamlał pod drzwiami chcąc, żebym wpuściła cię do środka przyczyniając się do tego, że wpuszczę cię też do swojego serca. Jesteś pierdolonym gnojem bez uczuć. Fajnie ci się posuwało tę panienkę kiedy byłeś ze mną, nie? Ale nie pomyślałeś wtedy co ja czułam. Chuj ci w dupę pieprzony skurwysynie - zamknęła mu drzwi przed nosem.
- To i tak mi się podoba, jesteś taka drapieżna - krzyknął zza drzwi
"Pieprzony masochista" pomyślała i poszła na kanapę, ukryła twarz w dłoniach i zaniosła się płaczem. Usłyszała kłótnię przed domem, wiec szybko otarła łzy i podbiegła sprawdzić co się dzieje. Przez wizjer dostrzegła Demi, która wrzeszczy na Gabe'a, a z ruchu jej ust dało się wyczytać "spierdalaj" i "chyba cie popierdoliło" . Emma otworzyła drzwi przyjaciółce i wciągnęła ją szybko do środka.
- Jeszcze ma czelność tutaj przychodzić szczur - Demi zamknęła drzwi z trzaskiem.

Po skończonym posiłku dziewczyny poszły do łazienki zafarbować włosy Emmie na jej naturalny kolor. Demi dowiedziała się, że Emma znalazła pracę. Od następnego tygodnia będzie pracować na pół etatu w kwiaciarni. Uważała, że ta praca będzie dla niej lekka i przyjemna. Uwielbiała spędzać czas wśród kwiatów, a robienie bukietów było jej marzeniem.
- Emma, spałam z Zackiem - przyznała Demi niechętnie.
- Też bym się przespała z Brianem, ale chyba ktoś mi przeszkodził - warknęła, gdy ta spłukiwała jej farbę z włosów.
- Ale to nie to. Okres mi się spóźnia. - wybełkotała. - kupiłam dzisiaj test ciążowy
- Chyba kurwa sobie ze mnie żartujesz w tym momencie. Ja pierdole. Urwę mu jaja jak okaże się, że będziesz w ciąży - krzyknęła na cały głos, a podłoga u jej stóp zrobiła się brązowa, bo niechcący podniosła ociekającą głowę nad kafelki.
- Właściwie to - wyjąkała - Jasne, że żartuję - zaczęła zwijać się ze śmiechu - chciałam zobaczyć twoją reakcję
- No chyba kurwa nie! - uderzyła pięściami o wannę - jesteś nienormalna! zabiję cie któregoś dnia, za to, że mnie tak straszysz! - oblała ja wodą
- Spokojnie, biorę tabletki i do tego jeszcze towarzyszy nam prezerwatywa. Nieodłączny gadżet stosunku. - uśmiechnęła się
- Kamień spadł mi z serca - westchnęła i opadła na podłogę zalewając ją wodą z włosów.
- Ale obiecaj, że jak Brian przyjedzie to coś z nim wymodzisz - zaśmiała się Demi
- Taki mam zamiar. Założę najseksowniejszą bieliznę jaką mam - uśmiechnęła się


Jaki zwinny kocur :3

     

4 komentarze:

  1. Atak krwiożerczych staników! B. ratuj się! :D
    Przecież wiedziałam, że w tym rozdziale coś wymłodzisz;) Biedy Jimmy, mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia! No i o co biega z ZV? To znaczy podejrzewam co mógł zrobić, ale nie chcę powiedzieć głośno bo następnemu musiałabym jaja uciąć... Gabe jaki palant, niech znika i nie wraca. Tęskni za E. śmieszne żarty. Jak bzykał inną to się mu jakoś nie tęskniło... B. nadal taki kochany. Za kochany... Zaraz pewnie wykombinuje coś takiego, że trzeciego będę musiała wykastrować:D
    Czekam na next, bo może w końcu E. wykorzysta do czegoś swoją seksowną bieliznę;)
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
  2. UUU Gabe -.- ten sukinsyn ma prawo się tam jeszcze pokazywać?!?! hahhaha padłam z tym żartem,ale sama czytać to zamarłam xDD Aww ten gif *-*
    Czekam na następną część,buźki ;* /Paula

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, Jimmy w szpitalu? Nie za dobrze.

    A ta biedulka dalej nie przeleciała Briana...doczekam się czy nie?

    lovee, Sillie

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jebię. blogspot mnie dzisiaj nie lubi. nie dodał się komentarz. to znak, że powinnam wracać do nauki.

    ale rozwalił mnie komentarz sillie, ahahahahah <3
    tylko nie czaję po co się z powrotem przefarbowała, ale ok!

    with love,
    z.

    OdpowiedzUsuń