24 lut 2014

20. Może być gorzej?

Przede wszystkim chciałabym Wam wszystkim baaardzo podziękować, że mnie wspieracie i komentujecie, to jest ogromna motywacja. Nie przypuszczałam, że zajdę aż tak daleko.
Mam nadzieję, że ta plątanina, która tutaj wyszła będzie dość zrozumiała :D
Dziękuję Wam ♥ 




Emma wyjechała wcześniej ze studia. Wiedziała, że Brian przesadzi z alkoholem, przyjdzie nad ranem i będzie miał wszystko w dupie . Powoli się przyzwyczajała. Westchnęła, odłożyła laptopa na biurko i położyła się na łóżku, wyjęła poskładaną karteczkę w kostkę z tylnej kieszeni spodni i rozłożyła ją. Popatrzyła na nierówne litery i uśmiechnęła się do siebie. Zastanawiało ją dlaczego właśnie jej Jimmy dał ten tekst, przecież miał bliższych przyjaciół. Ułożyła się wygodnie i jeszcze raz przestudiowała tekst.

Mój promyczku,
Zrób z tym co chcesz. Mam tylko jedną prośbę, powiedz chłopakom, że to Ty jesteś autorką tego tekstu, możesz powiedzieć im prawdę, ale dopiero po jakimś czasie. Chcę, żeby pogodzili się z moją śmiercią. Pamiętaj, że zawsze będziesz w moim sercu.
Mam do Ciebie zaufanie, wiem, że zrobisz z tego użytek. Kocham Cię Emmo, Jimmy.

Czytanie przerwał jej dźwięk smsa. Wyjęła go z torby, na ekranie pojawił się nieznany numer, wywróciła oczami i odblokowała telefon.

Cześć Emmo, z tej strony Jack. Może wyskoczylibyśmy gdzieś i poznalibyśmy się lepiej? Opowiedziałabyś mi co nieco o zespole. Jeżeli się zdecydujesz daj znać, będę pod telefonem.

Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie, zgodziła się, bo nie chciała spędzać wieczoru w pustym pokoju z tandetną komedią na ekranie laptopa. Odpisała mu

Będę gotowa za pół godziny, przyjedź pod ten adres XXX.

Stanęła przed ogromną szafą i wyciągnęła z niej czarną sukienkę. Nie miała nigdy okazji jej założyć , więc ucieszyła się, że chociaż dzisiaj będzie mogła się w niej pokazać. W końcu taka okazja nie zdarza się często, że jakiś facet zabiera ją na kolację. O Brianie nie było co wspominać, on wolał siedzieć w domu i pić piwo. Wzięła szybki prysznic, na wytarte ciało założyła koronkową bieliznę i wsunęła sukienkę, która sięgała końca jej pośladków. Ułożyła włosy w luźny elegancki kok i zrobiła delikatny makijaż podkreślający jej urodę. Założyła perłowe kolczyki i ubrała czarne czółenka. Wyszła przed dom i mocno wciągnęła powietrze. Nie minęła minuta a Jack podjechał na podjazd swoim sportowym chevroletem. Nie zdziwił ją ten widok, bo była przyzwyczajona do aut chłopaków. Usadowiła się wygodnie na skórzanym fotelu i posłała nieśmiały uśmiech Jackowi.
- Ślicznie wyglądasz – puścił jej oczko
- Dziękuję bardzo – zrumieniła się – mogę wiedzieć dokąd jedziemy?
- Zabieram cię do wykwintnej restauracji, poznasz tajniki włoskiej kuchni
- A co jeżeli je już znam? - skłamała
- To w takim razie poznasz jeszcze raz – zaśmiał się
Emma oczarowana śmiechem mężczyzny nie odezwała się już więcej. Uśmiechnęła się w duchu, że oderwie się chociaż na chwilę od życia codziennego i porozmawia z kimś w spokoju.
- Jesteśmy na miejscu – uśmiechnął się – Poczekaj chwilkę – wysiadł z auta i obszedł je dookoła, następnie otworzył drzwi Emmie. Zamknął auto i poszli do ogromnej restauracji.
Emmę zauroczyło delikatne wnętrze utrzymywane we włoskim klimacie, śliczne drewniane stoły nakryte małymi obrusami, drewniane kanapy i mnóstwo świeżych ziół. Usiedli przy stoliku i zamówili jedzenie.
- Brian to twój – Jack przerwał
- Chłopak. - dokończyła Emma
- Z tego co słyszałem to się nieźle o ciebie troszczy, cud, że dał mi z tobą wyjść na kolację
- On o tym nie wie, zapewne wróci do domu napruty jak stodoła i do tego będzie miał w dupie mnie i całe otoczenie tylko walnie się na łóżko i nara – wywróciła oczami
- Jak można olewać tak piękną kobietę? - zapytał z niedowierzaniem
- Proszę cię, gdyby tak było to nie mogłabym się odgonić od facetów – zaśmiała się
- Ode mnie się nie odgonisz – złapał ją za rękę
- Jack, ja wiem, że chcesz mnie poznać, zagłębić się w losy całego zespołu, ale takie gesty są zupełnie niepotrzebne – cofnęła rękę
- Przepraszam, ale po prostu jesteś cudowna, jak tylko cię zobaczyłem od razu chciałem porwać cię w ramiona, ale wszystkie moje marzenia poszły daleko w las, gdy ten gość powiedział do ciebie kochanie – wygiął usta w podkówkę
- Ten gość będzie z tobą pracował, być może, że bardzo się polubicie, a poza tym on ma na imię Brian.   
- To teraz powiedz mi dlaczego tak zgranej ekipie brakuje perkusisty? - zapytał kładąc łokcie na stół
- Ich perkusista , Jimmy zmarł ponad dwa miesiące temu. Zdziwiłam się, że Larry załatwił przesłuchanie skoro chłopcy chcieli rozwiązać zespół i ewidentnie dali mu to do zrozumienia.
- Słyszałem ich muzykę, moja siostra jest ich fanką, chciałem dostać się do jakiegoś zespołu więc napisałem do Larrego. O dziwo mnie przyjął.
- O dziwo? Przecież grałeś w studiu, ja się mu wcale nie dziwię. - powiedziała zdziwiona
- I kto tu kogo komplementuje – uśmiechnął się
- Przepraszam bardzo, ale ja ci nie mówię, że jesteś piękny – zachichotała
- A szkoda – puścił jej oczko.
- Jeszcze czego – prychnęła
Telefon Jacka niespodziewanie zadzwonił. Powiedział, że to pilne i odszedł od stolika. Po kilku minutach przerażony wrócił do Emmy.
- Emmo, przepraszam cie bardzo, ale muszę natychmiast jechać do szpitala. Moja matka miała wypadek. Chodź, podwiozę cię pod dom – wysunął rękę w jej stronę
- Jedź sam. Ja tutaj zostanę i zjem – uśmiechnęła się do niego
- Nie chcę cię tutaj zostawiać, proszę pojedź ze mną
- Zjem to co sobie zamówiłam i pojadę taksówką do domu
- Zostawię ci trochę pieniędzy, to w ramach rekompensaty. Jeszcze raz bardzo cie przepraszam – odchodząc miał łzy w oczach. Emma nie miała mu tego za złe. W końcu tutaj ważyły się losy bliskiej mu osoby. Dostała zamówienie i zjadła w spokoju.
Zapłaciła kelnerowi i wyszła przed budynek. Nie chciała wzywać taksówki, wolała się przejść, pooddychać świeżym powietrzem. Szła spokojnie, gdy do ciemnej uliczki zaciągnął ją jakiś mężczyzna. Miał na sobie spodnie dresowe i rozciągniętą koszulkę. Uderzył Emmę w twarz tak mocno, aż straciła przytomność. Upadła na ziemię i ocucił ją mocny kopniak w żebra, poczuła metaliczny posmak w ustach i zakaszlała. Poczuła jak mężczyzna podniósł ją i położył na czymś miękkim. Podwinął jej sukienkę i roztargał bieliznę, zabolało ją to. Uderzył ją z całej siły w pośladek i pociągnął za włosy. Rozstawił jej nogi szeroko i szybkim ruchem wbił w nią kutasa. Zapiszczała. Zatkał jej usta ręką i pieprzył ją ile miał sił. Sprawiało jej to ból, nie było to przyjemne jak z Brianem, płakała i starała się mu wyrwać, ale niestety mężczyzna była od niej silniejszy. Bił ją po twarzy, uderzał pięściami w żebra, a gdy doszedł płynna substancja wypełniła jej wnętrze. Myślała, że to już koniec, że jest po wszystkim. Usłyszała śmiechy i znów poczuła jak ktoś wypełnia jej wnętrze. Zbladła. Ile ten koszmar może jeszcze trwać? Próbowała piszczeć, ale byłą zbyt słaba.
- Lubisz to dziwko! - usłyszała szyderczy śmiech
- Takie suki jak ty powinny stać pod latarnią, a nie szlajać się po ulicach. Masz nauczkę – powiedział jeden z nich. Uderzył ją z całej siły w policzek.
Emma nie miała sił, nie mogła się ruszyć, krzyknąć, ani tym bardziej nic powiedzieć. Poczuła kolejny zadany cios w żebra, szarpnięcie za włosy i kolejna dawka spermy wypełniała jej pochwę. Biały płyn spływał jej po nogach. Była wycieńczona, łzy same leciały z jej oczu. Czuła się brudna, poniżona, wyśmiana. Kolejne pchnięcie, tym razem bardziej bolesne. Syknęła przez zęby, gdy mężczyzna wszedł w nią od tyłu. Któryś z nich uderzył ją w twarz i kazał wziąć kutasa do ust. Wiedziała, że gdy go nie posłucha jeszcze gorzej mogą ją potraktować. Obydwoje doszli w tym samym czasie.
Śmiechy mężczyzn oddalały się od miejsca, w którym leżała Emma. Nie mogła się ruszyć, miała połamane żebra, z jej ust leciała krew wymieszana ze spermą, po jej nogach spływał brud. Z oczu leciały jej łzy bezsilności. Obudził ją chłód, który nieprzyjemnie otulił jej intymne miejsca. Podniosła się płacząc z bólu jaki sprawiał jej każdy krok. Doszła do końca uliczki i poprosiła przechodnia, aby wezwał taksówkę.
- Co się pani dzieje? Wezwać pogotowie? - zapytał mężczyzna
- Nie, byłabym wdzięczna gdyby zadzwonił pan po taksówkę – powiedziała słabym głosem trzymając się za żebra
- Na pewno? - złapał ją za ramię. Emma zasyczała z bólu.
- Tak, na pewno
Po dwudziestu minutach taksówka zjawiła się przy uliczce, Emma wsiadła ostrożnie i kazała zawieźć się do domu. Po drodze taksówkarz patrzył ze zdziwieniem na Emmę i pytał czy na pewno nie zawieźć jej do szpitala.
W domu jak najprędzej poszła pod prysznic, żeby zmyć z siebie dowody gwałtu. Nie miała siły stać prosto. Położyła się na łóżko, nie wytarła ciała, nawet nie miała siły się ubrać. Miała w dupie to, że ktoś ją zobaczy. Nie mogła czuć się bardziej upokorzona. Zanosiła się płaczem. Ktoś wszedł do pokoju. Piszczało jej w uszach, miała mroczki przed oczami i nie zauważyła stojącej w przejściu osoby.
- Kurwa jak ty wyglądasz? Ja pierdole! Dziewczyno co ci się stało? - krzyknęła Demi, która podbiegła szybko do ciała Emmy. - Wyglądasz jak śmierć
- Zgwałcili mnie – wyszeptała
- Kto kurwa? Zajebię! Gadaj! Jedziemy na pogotowie, jesteś cała posiniaczona, krew ci leci po nogach, masz rozciętą wargę. Dziewczyno – krzyczała jednocześnie wyjmując świeże ubrania z szafy. Ubrała w nie Emmę i pomogła je jej zejść na dół.
- Demi, zostaw mnie. Nie chcę jechać do szpitala – wyszeptała
- Chyba cie pojebało, że cie zostawię. Dzwonię po Joan. - oznajmiła, wyjęła telefon z kieszeni i wybrała numer koleżanki. Po chwili już we trzy jechały do szpitala.
- Brian nie wrócił na noc do domu? - Emma zapytała słabo
- Nie, pewnie się schali w tym pieprzonym studiu – Joan była wyraźnie poddenerwowana
- Dlaczego kurwa nie dałaś znać, nie dzwoniłaś? Miałaś siłę przyjechać do domu to równie dobrze mogłaś wykręcić mój numer
- Ukradli mi telefon – odpowiedziała
Dojechały na miejsce. Lekarze zawieźli Emmę na obserwacje. Okazało się, że ma połamane trzy żebra, ale poza tym nie stało jej się nic poważnego, miała posiniaczoną twarz, rozciętą wargę i łuk brwiowy.
Demi zadzwoniła do Briana i poinformowała go o Emmie i o całej sytuacji. Po upływie trzydziestu minut Brian przyjechał do szpitala wraz z Mattem, Zackym i Johnnym.
Zażądał natychmiastowego zezwolenia na wejście do sali, czuć było od niego alkohol, ale pielęgniarki zgodziły się na wejście.
- Ty puszczalska dziwko – krzyknął wchodząc do sali
- Zidiociałeś? - zapytała Demi – Zgwałciło ją kilku facetów, a ty mówisz, że się puszcza?
- Nic mnie to nie obchodzi. Jak się wybudzi powiedz jej, że ma się wynosić z naszego domu – wybełkotał, ale to co powiedział było mało zrozumiałe, bo jego mowa została zaburzona przez alkohol.
- Pojebało cie? Jesteś pijany wynoś się do domu i połóż się spać, wróć jak wytrzeźwiejesz – wskazała palcem stronę drzwi – Przecież ty ją kochasz
- Kocham ją? Teraz jak się puściła? Gówno prawda. Nienawidzę takich fałszywych kurew. - krzyknął
- To, że każda laska cię zdradziła nie znaczy, że Emma taka jest. Gwałt to nie to samo co seks z osobą, którą się kocha. Ona się załamie – Demi próbowała go uspokoić
-Ma się wynosić z tego domu i nigdy więcej nie pokazywać mi się na oczy, rozumiesz to? - rzucił przez ramię i wyszedł
- Co mu odwaliło? - Joan weszła do sali, gdzie leżała Emma
- Nie wiem. Mam tylko nadzieję, że on tego nie mówił na poważnie. - Demi pokręciła głową z dezaprobatą.

Minęły dwa dni. Emma wracała do zdrowia, codziennie ktoś ją odwiedzał, a to chłopcy z zespołu, a to Suzy i Demi z Joan. Poza Brianem. Ten nie zjawił się ani razu. Emma słyszała słowa, które wypowiadał, co do jednego, ale nie myślała, że mówi na poważnie, był pod wpływem alkoholu, ale i tak bardzo ją to zabolało. Miała ochotę odebrać sobie życie, ale nie chciała tak łatwo się poddawać. Na własne życzenie wypisała się ze szpitala, przy pomocy przyjaciółek udała się do domu.
Emma dostała propozycję od Joan, że skoro Brian nie zmienił zdania ta może u niej zamieszkać. We trójkę weszły do domu. To co ujrzały wywołało w nich przerażenie.
- Brian! - krzyknęła Emma i upadła na podłogę
- Co on zrobił? - Demi zaniosła się płaczem
Joan jako jedyna podeszła do Briana. Wokół niego walały się puste butelki po wódce, a gdzieś dalej leżało kilka strzykawek. Mężczyzna leżał nieprzytomny.
- Joan, patrz co on ma na ręku – Demi uklękła chowając twarz w dłonie.
Joan spojrzała na nadgarstek Briana i ujrzała strugę krwi lejącą się na podłogę. W drugiej ręce trzymał zakrwawiony nóż.
- Nie dość, że mamy ofiarę gwałtu to jeszcze martwe ciało w salonie – Joan zakryła sobie usta ręką.
Emma zaczęła wyć z bezsilności. Leżała na podłodze, a strugi łez które opadały na dywan wylewały się coraz większymi ilościami. Dziewczyny zadzwoniły na pogotowie, które zjawiło się po dziesięciu minutach.
- Dopiero co kurwa tam byłyśmy. Czy on jest nienormalny? - Demi schowała twarz między kolana.
- On nie może bez niej żyć. Tak samo jak ona bez niego. - Joan wysiąkała nos w chusteczkę.
- Słuchaj, może powinnyśmy jej zamówić wizytę u psychologa? Ona się nie pozbiera po tym tak szybko.
- Ona się nie zgodzi – Joan pokręciła przecząco głową
- Warto spróbować

9 komentarzy:

  1. O. JA. PIERDOLE.
    (sorry, ale reszta jutro, bo dzisiaj już wymiękam całkowicie...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalej nie wiem co napisać... W sensie WTF Brian??? W ogóle nie rozumiem jego zachowania!!! Autentycznie go teraz nie znoszę za to, co zrobił. Wieśniak durny. I wcale mi go na końcu nie było szkoda.
      Biedna E.! To przerażające co ją spotkało. I opis tego, taki brutalny i dosłowny. Straszne. Aż miałam ciary na całych rękach.
      Absolutnie nie tego się spodziewałam i jestem bardzo ciekawa, co wymyślisz dalej. Bardzo, bardzo!
      Buziole, Pat:)

      Usuń
  2. OOoooo dżentelmen Jack ^^ Brian będzie zazdrosny xDD O ja cie jaki GNÓJ z tego dresa!! -.- O BOŻE JA RYCZĘ ;-; TOTALNE DNO,DÓŁ,KANION.DÓŁ NA MAKSA...
    Czekam na następną część mam nadzieje,że weselszą...
    Buźka ;* /Paula

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurde! O to się porobiło! Biedna Emma! I co ten Brian! odkręcaj to!

    OdpowiedzUsuń
  4. :O
    KURWA MAĆ.
    to wszystko, dziękuję ;oooooo

    OdpowiedzUsuń
  5. Łoo kurde no działo się.
    Fajnie jak by dziewczyny zamieszkały razem może wtedy Brian zrozumie co stracił za skarb :)
    Czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Osz kufa, wczoraj przeczytałam ale byłam zbyt rozbita wewnętrznie. Dziś czuję się jeszcze gorzej, ale muszę to napisać.
    Błagam zrób z tym porządek bo mnie dobijesz na maksa. Co z tym Brianem Dorotka? Jak? Mam chęć przytulić Emmę.

    lovee, Sillie

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem tu cały czaas, naprawdę, czytam wszystko na bieżąco, ale wreszcie masz czas napisać. Ale mam tylko jedną reakcje : Cooooooooooooooo?!?! Gwałt, próba samobójcza.. Tyle emocji! Pisz szybko, bo zwariuję nie wiedząc co będzie dalej.
    love, Jenny

    OdpowiedzUsuń