Przede wszystkim chciałabym Wam wszystkim baaardzo podziękować, że mnie wspieracie i komentujecie, to jest ogromna motywacja. Nie przypuszczałam, że zajdę aż tak daleko.
Mam nadzieję, że ta plątanina, która tutaj wyszła będzie dość zrozumiała :D
Dziękuję Wam ♥
Emma wyjechała wcześniej ze studia.
Wiedziała, że Brian przesadzi z alkoholem, przyjdzie nad ranem i
będzie miał wszystko w dupie . Powoli się przyzwyczajała.
Westchnęła, odłożyła laptopa na biurko i położyła się na
łóżku, wyjęła poskładaną karteczkę w kostkę z tylnej
kieszeni spodni i rozłożyła ją. Popatrzyła na nierówne litery i
uśmiechnęła się do siebie. Zastanawiało ją dlaczego właśnie
jej Jimmy dał ten tekst, przecież miał bliższych przyjaciół.
Ułożyła się wygodnie i jeszcze raz przestudiowała tekst.
Mój promyczku,
Zrób z tym co chcesz. Mam tylko jedną
prośbę, powiedz chłopakom, że to Ty jesteś autorką tego tekstu,
możesz powiedzieć im prawdę, ale dopiero po jakimś czasie. Chcę,
żeby pogodzili się z moją śmiercią. Pamiętaj, że zawsze
będziesz w moim sercu.
Mam do Ciebie zaufanie, wiem, że
zrobisz z tego użytek. Kocham Cię Emmo, Jimmy.
Czytanie przerwał jej dźwięk smsa.
Wyjęła go z torby, na ekranie pojawił się nieznany numer,
wywróciła oczami i odblokowała telefon.
Cześć Emmo, z tej strony
Jack. Może wyskoczylibyśmy gdzieś i poznalibyśmy się lepiej?
Opowiedziałabyś mi co nieco o zespole. Jeżeli się zdecydujesz daj
znać, będę pod telefonem.
Dziewczyna uśmiechnęła się do
siebie, zgodziła się, bo nie chciała spędzać wieczoru w pustym
pokoju z tandetną komedią na ekranie laptopa. Odpisała mu
Będę gotowa za pół
godziny, przyjedź pod ten adres XXX.
Stanęła przed ogromną
szafą i wyciągnęła z niej czarną sukienkę. Nie miała nigdy
okazji jej założyć , więc ucieszyła się, że chociaż dzisiaj
będzie mogła się w niej pokazać. W końcu taka okazja nie zdarza
się często, że jakiś facet zabiera ją na kolację. O Brianie nie
było co wspominać, on wolał siedzieć w domu i pić piwo. Wzięła
szybki prysznic, na wytarte ciało założyła koronkową bieliznę i
wsunęła sukienkę, która sięgała końca jej pośladków. Ułożyła
włosy w luźny elegancki kok i zrobiła delikatny makijaż
podkreślający jej urodę. Założyła perłowe kolczyki i ubrała
czarne czółenka. Wyszła przed dom i mocno wciągnęła powietrze.
Nie minęła minuta a Jack podjechał na podjazd swoim sportowym
chevroletem. Nie zdziwił ją ten widok, bo była przyzwyczajona do
aut chłopaków. Usadowiła się wygodnie na skórzanym fotelu i
posłała nieśmiały uśmiech Jackowi.
- Ślicznie wyglądasz –
puścił jej oczko
- Dziękuję bardzo –
zrumieniła się – mogę wiedzieć dokąd jedziemy?
- Zabieram cię do
wykwintnej restauracji, poznasz tajniki włoskiej kuchni
- A co jeżeli je już
znam? - skłamała
- To w takim razie
poznasz jeszcze raz – zaśmiał się
Emma oczarowana śmiechem
mężczyzny nie odezwała się już więcej. Uśmiechnęła się w
duchu, że oderwie się chociaż na chwilę od życia codziennego i
porozmawia z kimś w spokoju.
- Jesteśmy na miejscu –
uśmiechnął się – Poczekaj chwilkę – wysiadł z auta i
obszedł je dookoła, następnie otworzył drzwi Emmie. Zamknął
auto i poszli do ogromnej restauracji.
Emmę zauroczyło delikatne
wnętrze utrzymywane we włoskim klimacie, śliczne drewniane stoły
nakryte małymi obrusami, drewniane kanapy i mnóstwo świeżych
ziół. Usiedli przy stoliku i zamówili jedzenie.
- Brian to twój – Jack
przerwał
- Chłopak. - dokończyła
Emma
- Z tego co słyszałem
to się nieźle o ciebie troszczy, cud, że dał mi z tobą wyjść
na kolację
- On o tym nie wie,
zapewne wróci do domu napruty jak stodoła i do tego będzie miał
w dupie mnie i całe otoczenie tylko walnie się na łóżko i nara
– wywróciła oczami
- Jak można olewać tak
piękną kobietę? - zapytał z niedowierzaniem
- Proszę cię, gdyby tak
było to nie mogłabym się odgonić od facetów – zaśmiała się
- Ode mnie się nie
odgonisz – złapał ją za rękę
- Jack, ja wiem, że
chcesz mnie poznać, zagłębić się w losy całego zespołu, ale
takie gesty są zupełnie niepotrzebne – cofnęła rękę
- Przepraszam, ale po
prostu jesteś cudowna, jak tylko cię zobaczyłem od razu chciałem
porwać cię w ramiona, ale wszystkie moje marzenia poszły daleko w
las, gdy ten gość powiedział do ciebie kochanie – wygiął usta
w podkówkę
- Ten gość będzie z
tobą pracował, być może, że bardzo się polubicie, a poza tym
on ma na imię Brian.
- To teraz powiedz mi
dlaczego tak zgranej ekipie brakuje perkusisty? - zapytał kładąc
łokcie na stół
- Ich perkusista , Jimmy
zmarł ponad dwa miesiące temu. Zdziwiłam się, że Larry załatwił
przesłuchanie skoro chłopcy chcieli rozwiązać zespół i
ewidentnie dali mu to do zrozumienia.
- Słyszałem ich muzykę,
moja siostra jest ich fanką, chciałem dostać się do jakiegoś
zespołu więc napisałem do Larrego. O dziwo mnie przyjął.
- O dziwo? Przecież
grałeś w studiu, ja się mu wcale nie dziwię. - powiedziała
zdziwiona
- I kto tu kogo
komplementuje – uśmiechnął się
- Przepraszam bardzo, ale
ja ci nie mówię, że jesteś piękny – zachichotała
- A szkoda – puścił
jej oczko.
- Jeszcze czego –
prychnęła
Telefon Jacka
niespodziewanie zadzwonił. Powiedział, że to pilne i odszedł od
stolika. Po kilku minutach przerażony wrócił do Emmy.
- Emmo, przepraszam cie
bardzo, ale muszę natychmiast jechać do szpitala. Moja matka miała
wypadek. Chodź, podwiozę cię pod dom – wysunął rękę w jej
stronę
- Jedź sam. Ja tutaj
zostanę i zjem – uśmiechnęła się do niego
- Nie chcę cię tutaj
zostawiać, proszę pojedź ze mną
- Zjem to co sobie
zamówiłam i pojadę taksówką do domu
- Zostawię ci trochę
pieniędzy, to w ramach rekompensaty. Jeszcze raz bardzo cie
przepraszam – odchodząc miał łzy w oczach. Emma nie miała mu
tego za złe. W końcu tutaj ważyły się losy bliskiej mu osoby.
Dostała zamówienie i zjadła w spokoju.
Zapłaciła kelnerowi i
wyszła przed budynek. Nie chciała wzywać taksówki, wolała się
przejść, pooddychać świeżym powietrzem. Szła spokojnie, gdy do
ciemnej uliczki zaciągnął ją jakiś mężczyzna. Miał na sobie
spodnie dresowe i rozciągniętą koszulkę. Uderzył Emmę w twarz
tak mocno, aż straciła przytomność. Upadła na ziemię i ocucił
ją mocny kopniak w żebra, poczuła metaliczny posmak w ustach i
zakaszlała. Poczuła jak mężczyzna podniósł ją i położył na
czymś miękkim. Podwinął jej sukienkę i roztargał bieliznę,
zabolało ją to. Uderzył ją z całej siły w pośladek i pociągnął
za włosy. Rozstawił jej nogi szeroko i szybkim ruchem wbił w nią
kutasa. Zapiszczała. Zatkał jej usta ręką i pieprzył ją ile
miał sił. Sprawiało jej to ból, nie było to przyjemne jak z
Brianem, płakała i starała się mu wyrwać, ale niestety mężczyzna
była od niej silniejszy. Bił ją po twarzy, uderzał pięściami w
żebra, a gdy doszedł płynna substancja wypełniła jej wnętrze.
Myślała, że to już koniec, że jest po wszystkim. Usłyszała
śmiechy i znów poczuła jak ktoś wypełnia jej wnętrze. Zbladła.
Ile ten koszmar może jeszcze trwać? Próbowała piszczeć, ale byłą
zbyt słaba.
- Lubisz to dziwko! -
usłyszała szyderczy śmiech
- Takie suki jak ty
powinny stać pod latarnią, a nie szlajać się po ulicach. Masz
nauczkę – powiedział jeden z nich. Uderzył ją z całej siły w
policzek.
Emma nie miała sił, nie
mogła się ruszyć, krzyknąć, ani tym bardziej nic powiedzieć.
Poczuła kolejny zadany cios w żebra, szarpnięcie za włosy i
kolejna dawka spermy wypełniała jej pochwę. Biały płyn spływał
jej po nogach. Była wycieńczona, łzy same leciały z jej oczu.
Czuła się brudna, poniżona, wyśmiana. Kolejne pchnięcie, tym
razem bardziej bolesne. Syknęła przez zęby, gdy mężczyzna wszedł
w nią od tyłu. Któryś z nich uderzył ją w twarz i kazał wziąć
kutasa do ust. Wiedziała, że gdy go nie posłucha jeszcze gorzej
mogą ją potraktować. Obydwoje doszli w tym samym czasie.
Śmiechy mężczyzn oddalały
się od miejsca, w którym leżała Emma. Nie mogła się ruszyć,
miała połamane żebra, z jej ust leciała krew wymieszana ze
spermą, po jej nogach spływał brud. Z oczu leciały jej łzy
bezsilności. Obudził ją chłód, który nieprzyjemnie otulił jej
intymne miejsca. Podniosła się płacząc z bólu jaki sprawiał jej
każdy krok. Doszła do końca uliczki i poprosiła przechodnia, aby
wezwał taksówkę.
- Co się pani dzieje?
Wezwać pogotowie? - zapytał mężczyzna
- Nie, byłabym wdzięczna
gdyby zadzwonił pan po taksówkę – powiedziała słabym głosem
trzymając się za żebra
- Na pewno? - złapał ją
za ramię. Emma zasyczała z bólu.
- Tak, na pewno
Po dwudziestu minutach
taksówka zjawiła się przy uliczce, Emma wsiadła ostrożnie i
kazała zawieźć się do domu. Po drodze taksówkarz patrzył ze
zdziwieniem na Emmę i pytał czy na pewno nie zawieźć jej do
szpitala.
W domu jak najprędzej
poszła pod prysznic, żeby zmyć z siebie dowody gwałtu. Nie miała
siły stać prosto. Położyła się na łóżko, nie wytarła ciała,
nawet nie miała siły się ubrać. Miała w dupie to, że ktoś ją
zobaczy. Nie mogła czuć się bardziej upokorzona. Zanosiła się
płaczem. Ktoś wszedł do pokoju. Piszczało jej w uszach, miała
mroczki przed oczami i nie zauważyła stojącej w przejściu osoby.
- Kurwa jak ty wyglądasz?
Ja pierdole! Dziewczyno co ci się stało? - krzyknęła Demi, która
podbiegła szybko do ciała Emmy. - Wyglądasz jak śmierć
- Zgwałcili mnie –
wyszeptała
- Kto kurwa? Zajebię!
Gadaj! Jedziemy na pogotowie, jesteś cała posiniaczona, krew ci
leci po nogach, masz rozciętą wargę. Dziewczyno – krzyczała
jednocześnie wyjmując świeże ubrania z szafy. Ubrała w nie Emmę
i pomogła je jej zejść na dół.
- Demi, zostaw mnie. Nie
chcę jechać do szpitala – wyszeptała
- Chyba cie pojebało, że
cie zostawię. Dzwonię po Joan. - oznajmiła, wyjęła telefon z
kieszeni i wybrała numer koleżanki. Po chwili już we trzy jechały
do szpitala.
- Brian nie wrócił na
noc do domu? - Emma zapytała słabo
- Nie, pewnie się schali
w tym pieprzonym studiu – Joan była wyraźnie poddenerwowana
- Dlaczego kurwa nie
dałaś znać, nie dzwoniłaś? Miałaś siłę przyjechać do domu
to równie dobrze mogłaś wykręcić mój numer
- Ukradli mi telefon –
odpowiedziała
Dojechały na miejsce.
Lekarze zawieźli Emmę na obserwacje. Okazało się, że ma połamane
trzy żebra, ale poza tym nie stało jej się nic poważnego, miała
posiniaczoną twarz, rozciętą wargę i łuk brwiowy.
Demi zadzwoniła do Briana i
poinformowała go o Emmie i o całej sytuacji. Po upływie
trzydziestu minut Brian przyjechał do szpitala wraz z Mattem, Zackym
i Johnnym.
Zażądał natychmiastowego
zezwolenia na wejście do sali, czuć było od niego alkohol, ale
pielęgniarki zgodziły się na wejście.
- Ty puszczalska dziwko –
krzyknął wchodząc do sali
- Zidiociałeś? -
zapytała Demi – Zgwałciło ją kilku facetów, a ty mówisz, że
się puszcza?
- Nic mnie to nie
obchodzi. Jak się wybudzi powiedz jej, że ma się wynosić z
naszego domu – wybełkotał, ale to co powiedział było mało
zrozumiałe, bo jego mowa została zaburzona przez alkohol.
- Pojebało cie? Jesteś
pijany wynoś się do domu i połóż się spać, wróć jak
wytrzeźwiejesz – wskazała palcem stronę drzwi – Przecież ty
ją kochasz
- Kocham ją? Teraz jak
się puściła? Gówno prawda. Nienawidzę takich fałszywych kurew.
- krzyknął
- To, że każda laska
cię zdradziła nie znaczy, że Emma taka jest. Gwałt to nie to
samo co seks z osobą, którą się kocha. Ona się załamie –
Demi próbowała go uspokoić
-Ma się wynosić z tego
domu i nigdy więcej nie pokazywać mi się na oczy, rozumiesz to? -
rzucił przez ramię i wyszedł
- Co mu odwaliło? - Joan
weszła do sali, gdzie leżała Emma
- Nie wiem. Mam tylko
nadzieję, że on tego nie mówił na poważnie. - Demi pokręciła
głową z dezaprobatą.
Minęły dwa dni. Emma
wracała do zdrowia, codziennie ktoś ją odwiedzał, a to chłopcy z
zespołu, a to Suzy i Demi z Joan. Poza Brianem. Ten nie zjawił się
ani razu. Emma słyszała słowa, które wypowiadał, co do jednego,
ale nie myślała, że mówi na poważnie, był pod wpływem
alkoholu, ale i tak bardzo ją to zabolało. Miała ochotę odebrać
sobie życie, ale nie chciała tak łatwo się poddawać. Na własne
życzenie wypisała się ze szpitala, przy pomocy przyjaciółek
udała się do domu.
Emma dostała propozycję od
Joan, że skoro Brian nie zmienił zdania ta może u niej zamieszkać.
We trójkę weszły do domu. To co ujrzały wywołało w nich
przerażenie.
- Brian! - krzyknęła
Emma i upadła na podłogę
- Co on zrobił? - Demi
zaniosła się płaczem
Joan jako jedyna podeszła
do Briana. Wokół niego walały się puste butelki po wódce, a
gdzieś dalej leżało kilka strzykawek. Mężczyzna leżał
nieprzytomny.
- Joan, patrz co on ma na
ręku – Demi uklękła chowając twarz w dłonie.
Joan spojrzała na
nadgarstek Briana i ujrzała strugę krwi lejącą się na podłogę.
W drugiej ręce trzymał zakrwawiony nóż.
- Nie dość, że mamy
ofiarę gwałtu to jeszcze martwe ciało w salonie – Joan zakryła
sobie usta ręką.
Emma zaczęła wyć z
bezsilności. Leżała na podłodze, a strugi łez które opadały na
dywan wylewały się coraz większymi ilościami. Dziewczyny
zadzwoniły na pogotowie, które zjawiło się po dziesięciu
minutach.
- Dopiero co kurwa tam
byłyśmy. Czy on jest nienormalny? - Demi schowała twarz między
kolana.
- On nie może bez niej
żyć. Tak samo jak ona bez niego. - Joan wysiąkała nos w
chusteczkę.
- Słuchaj, może
powinnyśmy jej zamówić wizytę u psychologa? Ona się nie
pozbiera po tym tak szybko.
- Ona się nie zgodzi –
Joan pokręciła przecząco głową
- Warto spróbować

O. JA. PIERDOLE.
OdpowiedzUsuń(sorry, ale reszta jutro, bo dzisiaj już wymiękam całkowicie...)
Dalej nie wiem co napisać... W sensie WTF Brian??? W ogóle nie rozumiem jego zachowania!!! Autentycznie go teraz nie znoszę za to, co zrobił. Wieśniak durny. I wcale mi go na końcu nie było szkoda.
UsuńBiedna E.! To przerażające co ją spotkało. I opis tego, taki brutalny i dosłowny. Straszne. Aż miałam ciary na całych rękach.
Absolutnie nie tego się spodziewałam i jestem bardzo ciekawa, co wymyślisz dalej. Bardzo, bardzo!
Buziole, Pat:)
OOoooo dżentelmen Jack ^^ Brian będzie zazdrosny xDD O ja cie jaki GNÓJ z tego dresa!! -.- O BOŻE JA RYCZĘ ;-; TOTALNE DNO,DÓŁ,KANION.DÓŁ NA MAKSA...
OdpowiedzUsuńCzekam na następną część mam nadzieje,że weselszą...
Buźka ;* /Paula
O kurde! O to się porobiło! Biedna Emma! I co ten Brian! odkręcaj to!
OdpowiedzUsuń:O
OdpowiedzUsuńKURWA MAĆ.
to wszystko, dziękuję ;oooooo
Łoo kurde no działo się.
OdpowiedzUsuńFajnie jak by dziewczyny zamieszkały razem może wtedy Brian zrozumie co stracił za skarb :)
Czekam na następny :))
Osz kufa, wczoraj przeczytałam ale byłam zbyt rozbita wewnętrznie. Dziś czuję się jeszcze gorzej, ale muszę to napisać.
OdpowiedzUsuńBłagam zrób z tym porządek bo mnie dobijesz na maksa. Co z tym Brianem Dorotka? Jak? Mam chęć przytulić Emmę.
lovee, Sillie
jestem tu cały czaas, naprawdę, czytam wszystko na bieżąco, ale wreszcie masz czas napisać. Ale mam tylko jedną reakcje : Cooooooooooooooo?!?! Gwałt, próba samobójcza.. Tyle emocji! Pisz szybko, bo zwariuję nie wiedząc co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńlove, Jenny
;O
OdpowiedzUsuń