Dużymi krokami zbliżamy się do dwudziestki :)
W dwudziestce wstęp zapewne będzie o wiele dłuższy, ale mam na to jeszcze czas :D
Macie serduszko ode mnie ♥ i od ... Briana :
*Dwa miesiące później*
Był wczesny ranek. Brian spał. Emma
wstała z łóżka, wzięła laptopa z biurka i podążyła do
kuchni zaparzyć sobie kawę. Na dole spotkała Suzy.
- Dzie … dzień dobry – stanęła
jak wryta na ostatnim stopniu
- Witam, ty zapewne musisz być
Emma, prawda? - kobieta uśmiechnęła się promiennie.
- Ja przepraszam, nie wiedziałam,
że pani tutaj jest, ubrałabym się przynajmniej stosownie
–popatrzyła na getry, i bluzkę ze znaczkiem batmana, które
miała na sobie.
- Nie rób sobie kłopotu, Demi mi
mówiła, że zatrzymałaś się u nas na jakiś czas – wzięła
łyk kawy.
- Eee … właściwie too –
przeciągnęła – Ee … można tak powiedzieć, ze zostałam
wyrzucona z domu rodzinnego – po chwili zorientowała się, że to
co powiedziała nie było do końca prawdą.
- Nie martw się, u nas jesteś
bezpieczna – uśmiechnęła się – Chodź, zaparzę ci kawy.
- Dziękuję bardzo – Emma nabrała
pewności siebie i podeszła do blatu i usiadła na stołku barowym.
- Jak wam się układa z Brianem? -
zapytała przygotowując w międzyczasie filiżankę do kawy.
Skąd ona wiedziała o … Demi!
Wszystko zawsze rozgadywała i jeszcze to. Emma zarumieniła się i
niechętnie odpowiedziała.
- Całkiem dobrze, pomijając fakt,
że czasem się kłócimy i byle co – odpowiedziała i odetchnęła,
bo udało jej się wybrnąć z sytuacji bez szwanku
- Brian to typ buntownika, zawsze
wszystko musiało być po jego myśli. Dziewczyno, jak tylko ktoś
nie zgadzał się z jego zdaniem miał przechlapane, a powiedziałaś
tylko, że się pomylił w solówce to warczał i szczekał, ja
myślałam, że szału dostanę – zaśmiała się
- To teraz jest trochę inny –
wzruszyła ramionami
- Jak mam być z tobą szczera to to
wszystko przez Michelle, ona go zmieniła nie do poznania, przez
miesiąc po jej odejściu nie jadł prawie nic, pił same energetyki
i wodę, on wyglądał jak śmierć. W końcu zaprowadziłam go na
terapię do psychologa i jest jaki jest.
- Dalej chyba nie może się
pozbierać, bo zawsze jak widzi Michelle to od razu promienieje.
Przy mnie jest inny, a przy niej … weselszy. Jest mi z tego powodu
przykro, no ale nie zostawię go, bo go kocham. - upiła łyk kawy z
filiżanki, którą postawiła przed nią Suzy.
- Musisz mu dać trochę czasu.
Swoją drogą nie lubiłam Michelle, jędza z niej była, owijała
sobie Briana wokół palca, a gdy tylko mu o tym mówiłam
naskakiwał na mnie i przestawał się odzywać, czułam się jak
intruz. Jimmy trochę mu pomógł się pozbierać, ale to i tak nie
jest ten Brian, który był parę lat temu.
Brian stanął przy wejściu do pokoju
i usłyszał kawałek rozmowy Emmy i Suzy. Zastanowił się czy
rzeczywiście Michelle tak go zmieniła. Faktycznie, był kiedyś
inny, bardziej otwarty, a przez to, że Michelle zawsze stawiała na
swoim i podporządkowywała go sobie, ten zmienił się na
zamkniętego w sobie człowieka. Od niedawna temat Michelle tylko go
drażnił, wiedział, że jego miejsce jest przy Emmie, kochał ją z
całego serca, ale nie umiał przestawić swojego życia o 180
stopni. Chciał spróbować.
- Zrobiłyście mi kawkę? - zapytał
Brian wchodząc do kuchni
- Trzeba było wstać wcześniej –
Suzy wychyliła policzek, na którym Brian złożył soczystego
buziaka. Po czym podszedł do Emmy, która włączała laptopa i
przytulił się do jej pleców i znienacka pocałował ją w usta.
Na twarzy Emmy zagościło zakłopotanie.
- Kotek, czemu jesteś taka spięta?
- zapytał i złapał ją za barki, po czym zaczął ją delikatnie
masować. Emma rozluźniła plecy i weszła na skrzynkę mailową
zespołu.
- Brian, Larry napisał do was
wiadomość, że załatwił wam koncert za miesiąc w Oslo
- Mówiliśmy mu, żeby nie
załatwiał żadnych koncertów, czy on jest głuchy? - Brian
uderzył pięścią w blat
- Uspokój się, Brian – Suzy
delikatnie dotknęła jego pięści
- Będziecie mieli okazję zagrać
piosenkę, którą napisałeś – Emma uśmiechnęła się ciepło
– A tak przy okazji, nie mogłam dzisiaj spać i coś nabazgrałam
– wręczyła Brianowi złożoną kartkę, na której widniały
słowa
Now
I think I understand
How this world can overcome a man
Like a friend we saw it through
In the end I gave my life for you
Gave you all I had to give
Found a place for me to rest my head
While I may be hard to find
Heard there's place just on the other side
Not that I could
Or that I would
Let it burn!
Under my skin
Let it burn!
Left this life to set me free
Took a piece of you inside of me
All this hurt can finally fade
Promise me you'll never feel afraid
How this world can overcome a man
Like a friend we saw it through
In the end I gave my life for you
Gave you all I had to give
Found a place for me to rest my head
While I may be hard to find
Heard there's place just on the other side
Not that I could
Or that I would
Let it burn!
Under my skin
Let it burn!
Left this life to set me free
Took a piece of you inside of me
All this hurt can finally fade
Promise me you'll never feel afraid
- I
to ty napisałaś? - zapytał Brian ze łzami w oczach
- Tak,
przyśnił mi się sen, obudziłam się o trzeciej nad ranem,
usiadłam przy biurku i zaczęłam pisać.
- Ubieraj
się, jedziemy do studia. Zadzwonię po chłopaków, nagrywamy So
Far Away i dokończymy twoją piosenkę. Wymyśl jej tytuł. -
zaczął zakładać koszulkę i upił łyk kawy z filiżanki Emmy.
Emma
popędziła na górę, zarzuciła na siebie koszulkę Briana z
deathbatem, wcisnęła opinające czarne rurki i założyła bordowe
martensy. Makijaż ograniczył się do pudru, a włosy tylko
rozczesała.
- Jak
rasowy metal – wyszczerzył się Brian
- Chyba
sobie żartujesz – popatrzyła na niego spode łba
- Wyglądasz
cudownie, do tego jeszcze ta koszulka, miodzio – klepnął ją w
tyłek.
- Uważaj
sobie, bo zaraz w coś oberwiesz – warknęła.
- Suzy?
Gdzie jest tata i Demi? - zapytał Brian
- Pojechali
na zakupy. Demi go wytargała, bo powiedziała, że nie ma już co
na siebie włożyć - parsknęła śmiechem
- Doobra,
ja nie wnikam – uśmiechnął się i razem z Emmę podążyli w
stronę drzwi.
Po
upływu dwudziestu minut siedzieli już w studiu, Brian nagrywał
ścieżkę dźwiękową do gitar, a Emma siedziała na kanapie z
laptopem na kolanach i przeglądała ich fanpage. Zaintrygowało ją
to jak fani wspierają zespół, a przede wszystkim jak bardzo są ze
sobą zżyci. Weszła na maila, gdzie widniały dwie nowe wiadomości.
Reklama i wiadomość od Larrego.
Cześć,
Słuchajcie,
mam dla was propozycję. Znalazłem nowego perkusistę, będzie w
studiu ok. godziny piątej, więc byłbym wdzięczy, żebyście tam
pojechali, nie chciałbym, żeby gość pocałował klamkę.
Larry
Emma
spojrzała na zegarek. Wpół do piątej. Trudno, najwyżej tylko ona
i Brian będą przy przesłuchaniu. Wyobraziła sobie kolesia, który
wygląda jak harleyowiec z długą brodą, bandamką na głowie i
wytatuowanymi ramionami.
Kazała
Brianowi przestać grać i oznajmiła
- Larry
napisał, że znalazł jakiegoś perkusistę, będzie tutaj o piątej
- Pewnie
jakiś przydupas – pokręcił głową
- Ja
myślę, że on będzie wyglądał jak niedźwiedziowaty kartofel
Przed
studiem rozległy się głośne śmiechy i zaraz chłopcy wpadli do
studia jak stado bawołów. W rękach mieli piwa i chipsy.
- Za
pół godziny mamy przesłuchanie – Brian stanął z założonymi
rękami
- Jakie
kurwa przesłuchanie? - zdziwił się Matt, któremu chrupki wypadły
z ręki
- Perkusista
przyjedzie – oznajmiłam
- Ja
pierdole – Zacky wywrócił oczami.
Bez
zbędnej gadaniny chłopcy podeszli do konsoli i przesłuchali
ścieżkę dźwiękową nad którą pracował Brian, potem
przeczytali tekst piosenki napisanej przez Emmę.
- Em,
wymyśliłaś tytuł? - Brian uśmiechnął się ciepło
- Tak,
chcę, żeby nosiła tytuł Fiction.
- Piękna
jest ta piosenka. Musimy wymyślić tylko zwrotkę, dodać ścieżkę
dźwiękową i gotowe – Matt przeskoczył z nogi na nogę
- Dzień
dobry, mam nadzieję, że nie przeszkadzam – powiedział dobrze
zbudowany brunet wchodzący do studia.
- Eee
… - Emma zaniemówiła – Nie, skądże, zapraszam – dziewczyna
podeszła do mężczyzny zapatrzyła się w jego nieziemskie
niebieskie oczy.
- Jestem
Jack – wziął rękę Emmy i delikatnie ją pocałował.
Dziewczyn się zarumieniła i odpowiedziała
- Jestem
Emma, a ci, którzy udają, że cię nie widzą to Zacky, Brian,
Matt i Johnny – wskazała każdego po kolei. Jack spojrzał na
każdego i uznał, że niezbyt pasuje do nich wyglądem. Miał na
białą koszulkę z krótkim rękawem i kołnierzykiem w serek,
ciemne jeansowe spodnie i czarne trampki. Włosy miał postawione do
góry ułożone w artystyczny nieład.
- My
nie widzimy? - Matt pokazał Emmie język – Jestem Matt – podał
rękę mężczyźnie
- Ja
jestem Zacky
- Brian
- Johnny,
ale niektórzy mówią na mnie gnomek … z powodu mojego wzrostu. -
popatrzył na Jamesa, który był wyższy o dwie głowy.
Emma
patrząc na ten widok parsknęła śmiechem. Wyglądało to
komicznie. Nawet Matt, który jest najwyższy był niższy o pół
głowy. Zupełnie jak z Jimmym.
- Słuchajcie,
bez zbędnej gadaniny. Pokaż nam co potrafisz – Matt zrobił mu
przejście i pokazał perkusję.
- Powiedzcie
tylko co mam zagrać – wzruszył ramionami i puścił oczko do
Emmy, ta zaś odpowiedziała mu tym samym i lekko się
zaczerwieniła. Cholera, ten facet ją podrywał.
- Znasz
Megadeth? - zapytał Matt
- Jasne
– uśmiechnął się
- To
zagraj Play For Blood – dokończył
Jackowi
dwa razy nie trzeba było powtarzać, wziął pałeczki, włożył
słuchawki do uszu, włączył piosenkę i po chwili perkusja
zabrzmiała.
- Cholera,
to było dobre. Teraz mamy dla ciebie zadanie. Musisz ułożyć do
tego ścieżkę dźwiękową do perkusji – oznajmił Matt i puścił
So Far Away
- Da
się zrobić. Zgrajcie mi to na mojego Ipoda. Jutro wieczorem
przyjadę do studia i postaram się skończyć to dzieło –
uśmiechnął się – Emmo, byłabyś tak dobra i podałabyś mi
swój numer telefonu?
- Oczywiście,
nie ma sprawy – wyszczerzyła ząbki i wyjęła telefon z kieszeni
- Emma,
kochanie. Możemy porozmawiać? - Brian wycedził przez zęby.
- Poczekaj
minutkę – odpowiedziała i podała numer Jackowi.
- Dzięki
wielkie, dam znać jak wszystko będzie gotowe – powiedział na
pożegnanie i wyszedł
- Co
to kurwa było? Facet ewidentnie cię podrywa, a ty jeszcze bardziej
mu to ułatwiasz – Brian złapał Emmę za ramię
- Ała,
to mnie boli, a ty przestań być taki zazdrosny. Niczego mu nie
ułatwiam, po prostu chciałam być miła – usprawiedliwiła się
- Jesteś
i to aż za bardzo – odwrócił się plecami do Emmy i rzucił
przez ramię.
A oto i Jack we własnej osobie


Jack ^^
OdpowiedzUsuńAle że Emma napisała tekst do Fiction? Na razie mam co do tego mieszane uczucia. Poczekam, zobaczę
jak mi się to ułoży po przetrawieniu :)
lovee, Sillie
Oooo zazdrosny Brian... Ciekawe, co będzie dalej xD
OdpowiedzUsuńTen Jack na tej foci to nawet przystojniak :> HAHA Brian zazdrosny ^^ mry mry :) Więcej już chyba nie napiszę,bo nie mam pojęcia co xD
OdpowiedzUsuńBuźki ;* /Paula
znajdź Michelle jakiegoś fajnego faceta i niech wyemigrują na antarktydę, czoo? ona się nauczy igloo budować, a on jej będzie ryby łowił, no miłość idealna. a potem urodzi im się mały eskimosek i będą go wychowywać razem z leniwcem o imieniu Sid. ok, poniosło mnie.
OdpowiedzUsuńoj niech się Brian tak nie zazdrośnikuje o Emmę, szczególnie jeśli słyszał rozmowę swojej mamy z nią. kocha go, przecież on o tym wie. no i niech się cieszy, że znalazł się im perkusista, a nie jeszcze fochy.
Fiction - mega. ja ryczę przy tej piosence, więc pozwoliłam sobie jej nie puszczać ani nie czytać tekstu. muszę się uczyć, a napuchnięte oczy i gile z nosa mi w tym nie pomogą ;p
miła przerwa od nauki ten Twój odcinek. już czekam na następny ;)
<3
ómrzyłam z antarktydy, iglo i sida! best koment ever!
UsuńUuu będzie się działo :D czyżby Jack rozpierdoli ich związek ? już czekam na następny :*
OdpowiedzUsuń"Fiction" napisane przez E.? Nope, nope, nope. To jedyna piosenka, której autorstwa nikt, nigdy nie powinien zabierać Jimmy'emu. Oczywiście wg mnie^^
OdpowiedzUsuńCo do Jack'a mam mieszane uczucia. To znaczy, bardzo mi się podoba w opo, w ogóle świetny pomysł żeby dodać jego postać, ale to zdjęcie... Kurde no nie wiem, jakieś takie przestylizowane te włosiska ma. Że co? Że B. też ma wystylizowane? Jasne, ale B. to B. On może wszystko;) Tak, czy inaczej liczę na rozwinięcie jego wątku.
Buziole, Pat:)
JACK! *o* <3
OdpowiedzUsuńJack ciacho! Emma zachowała się dziwnie, ale w sumie jeszcze dziwniej chłopaki. jacyś tacy.. hm zbyt szczęśliwi?
OdpowiedzUsuń(zmora bitch). lecę do następnego!