9 lut 2014

13. Niespodzianka

Bardzo Was przepraszam za nieobecność, ale miałam tak mało czasu, że z niczym się nie wyrabiałam. Odcinek też jest krótki, bo mam małe problemy z umiejętnością skupienia się, na dodatek zagościł u mnie mały domownik, który potrzebuje więcej uwagi, żeby się oswoić.
Obiecuję, że następnym razem wysmaruję o wiele dłuższy odcinek, ale tak to jest jak się przebywa cały czas poza domem :(

Zaraz po przebudzeniu, Emma zeszła na dół zrobić śniadanie. Włączyła płytę Michaela Jacksona i zaczęła się ruszać w rytm muzyki, podeszła do lodówki i zaczęła wyciągać składniki na śniadanie. Wzięła do rąk ogórka i przygryzła dolną wargę, a przed oczami miała obraz wczorajszej nocy z Brianem, jej natura nie pozwalała na obojętne traktowanie sprawy. Wiedziała, że faceci zawsze są napaleni, więc teraz każdą chwilę, w której była chętna na seks mogła wykorzystać, bo miała Briana, o dziwo nie czuła się skrępowana, wręcz przeciwnie, czułą się kobieco i szczęśliwie, że w końcu wyzbyła się tego gówna jakim jest błona dziewicza. Z chęcią zrobiłaby to jeszcze raz, ale powstrzymywała ją godzina, która świadczyła o zmianie w pracy. Szybko przygotowała śniadanie i wraz z karteczką, na której widniała informacja, że kończy pracę o drugiej, postawiła na blacie kuchennym. Ubrała się, zrobiła makijaż, zmieniła płytę w odtwarzaczu i wyszła. Jechała autem w stronę kwiaciarni, gdy jej przemyślenia i skupienie na drodze przerwał dźwięk SMSa. Zignorowała powiadomienie, dopiero w pracy wzięła telefon, a na ekranie widniała wiadomość

"Kochanie, przyjadę po Ciebie o 14, pojedziemy w jedno fajne miejsce. Buziaki, Brian"

Co ona znowu wymyślił? Pewnie to studio, gdzie będzie musiała spędzić kolejne godziny na słuchaniu ich napieprzania w bębny, struny i do tego jeszcze będzie musiała patrzeć jak Matt psuje mikrofon. No, ale dowie się za cztery godziny. Na razie musi wrócić myślami do realizmu.

Dochodziła druga, Brian szykował się do wyjścia z domu, wziął kluczyki do swojego chevroleta i wyszedł. W drodze do garażu ujrzał Michelle stojącą na podjeździe do jego domu. Ucieszył się niezmiernie, że ją widzi, chciał się z nią pogodzić i żyć w dobrych stosunkach.Wydawało się, że i ona chce się z nim pogodzić, bo stała z wielkim uśmiechem, a gdy ujrzała Briana pojawiły się iskierki w jej oczach. Podbiegła do niego i przytuliła z całej siły.
- Tak bardzo się za tobą stęskniłam - wtuliła twarz w jego ramię.
- Też się za tobą stęskniłem, Michelle - dał jej buziaka w policzek. - Nie masz do mnie pretensji o to co się stało w klubie?
- Za mocnym uczuciem cię darzę, żeby mieć ci cokolwiek za złe, słuchaj Brian, ja nie chcę żeby to wszystko się kończyło - spuściła wzrok na dół
- Moje uczucia do ciebie nie przeminęły, ale słuchaj, jest jeden problem. Ktoś już zagościł w moim sercu i ten żar przygasł. Musisz to zrozumieć, że ułożyłem sobie życie na nowo, możesz być moją przyjaciółką, znajomą, kimkolwiek chcesz, tylko nie mogę dać ci tego czego chcesz - odsunął ją od siebie
- Brian, możesz mi to dać, zapewne zauroczyłeś się tą małą, byłeś ze mną dość długi czas, a ja znasz zaledwie miesiąc
- Michelle, ja - przerwała mu pocałunkiem. Nie wyrywał się, bo w jednej sekundzie wróciły mu wszystkie wspomnienia, wspólne wyjazdy, kolacje. Jego serce mocniej zabiło.
- Brian, przepraszam, ale muszę iść. Przemyśl to i daj mi znać. Masz do mnie numer - pocałowała go w policzek i odeszła. Stał zmieszany, nie wiedział co ma zrobić. Z jednej strony czuł coś do Emmy, powiedział jej, że ją kocha, ale czy słusznie? Czy to nie przyszło za szybko? Co jeżeli jej nie kochał i Michelle miała racje, że to tylko zauroczenie? Nie umiał sobie odpowiedzieć na te wszystkie pytania. Zorientował się, że jest już późno i dawno powinien być pod pracą Emmy.
Na miejscu dziewczyny jeszcze nie było, ale wyszła po pięciu minutach. Wsiadła i dała Brianowi soczystego buziaka
- Gdzie jedziemy królewiczu? - zapytała ironicznie
- Zobaczysz księżniczko - położył jej nogę na udzie i ruszył.
W czasie podróży Brian cały czas droczył się z Emmą, ale ta nie pozostawała mu dłużna i odpowiadała jego zaczepkom. Zaśmiewali się do łez, rozmawiali na jakieś bezsensowne tematy, ale Emma widziała, że Briana coś gryzie.
- Kochanie, co ci się dzieje? - zapytała z troską
Brianowi wyraźnie nie spodobało się to pytanie
- Nic, czemu pytasz?
- Bo jesteś taki nie Brianowaty - zrobiła maślane oczka
- Zdaje ci się - klepnął ją w udo
Na miejscu Brian szukał wolnego miejsca na parkingu, a Emma była zaskoczona tym, że idą do wesołego miasteczka, zawsze o tym marzyła, bo ciotka nigdy jej nie zabrała.
- Ja idę na tą jeżdżącą kolejkę!! - krzyknęła Emma
- To się nazywa rollercoaster - zaśmiał się
- Nie ważne ja chce na to!
W wesołym mistecku spędzili cztery godziny. Byli na rollercoasterze, młocie, w domu strachów, na trzech karuzelach i na bungee. Emma była podekscytowana, latała jak mała dziewczynka po wszystkich atrakcjach, co chwile rzucała się na Briana. Poszli na strzelnicę. Brian wygrał dla Emmy dużego misia z serduszkiem.
Nadeszła pora wyjazdu, Emma była zawiedziona tym faktem, ale Brian powiedział, że jak będzie chciała to zabierze ją w każdej chwili na jeszcze jeden taki wypad. Po drodze do domu wstąpili do sklepu po zakupy, kupili składniki do robienia babeczek, owoce, warzywa i hektolitry piwa.
- Babeczki będziesz robiła? - wyszczerzył ząbki
- Jeszcze dzisiaj. Zapomnieliśmy o bitej śmietanie
- Co ty chcesz robić z tą śmietaną? - poruszał brewkami
- Nie to co myślisz. Czym ozdobimy babeczki? Leć do sklepu póki jeszcze nie odjechaliśmy
Brian wyszedł, ale wrócił po chwili z czterema puszkami śmietany
- Cholera, Brian jesteś niepoważny - zaśmiała się. - Chłodno się zrobiło, w domu musimy napalić w kominku.
- Dobrze królewno - pocałował ją w czoło. Odjechali, ale po pięciu minutach byli pod domem, weszli, zostawili torby na blacie i puścili muzykę na full.
Emma zaczęła przygotowywać składniki na babeczki, a Brian wyciągnął hantle i zaczął pakować. Dziewczyna nie mogła się napatrzeć na jego gorące ciało, ale wiedziała, że nie może się tak rozpraszać, bo miała zadanie do wykonania. Miała ręce całe w mące, gdy Brian do niej podszedł. Zaczął ją delikatnie miziać po pośladkach, Emma zaczęła się śmiać i wyrywać
- Brian, ja mam łaskotki - odtrąciła go łokciem
- Tak pogrywasz? - zaśmiał się i zaczął ją łaskotać po całym ciele.
- Brian, idioto! Ja tu babeczki robię - wykorzystała to, że mężczyzna ma czarną koszulkę i odbiła mu ręce na koszulce. Wziął ją na ręce i zaniósł na sofę do salonu, zaczął ją całować po szyi, dekolcie i ramionach, rozpiął jej bluzkę i zaczął masować piersi.
- Brian cholera jasna ja muszę robić babeczki, a tobie się na czułości zebrało - odepchnęła go i wstała. Pozbawiona górnej części garderoby zabrała się za dokończenie przysmaków. Gdy babeczki były już w piekarniku Emma podążyła w stronę ćwiczącego Briana. Pocałowała go w ramię i zmusiła go, żeby odłożył ciężarki. Zaczęła go całować, a tan stał niewzruszony.
- Co taka kłoda się z ciebie zrobiła?
- Ja tu ćwiczę, a ty mi przeszkadzasz. Co tak ci się na czułości zebrało? - zapytał poważnym tonem
- Nie to nie - odwróciła się, ale nie zdążyła zrobić nawet jednego kroku, bo Brian pociągnął ją za gumkę od dresów, obrócił ją do siebie i pocałował czule. Poszli w kierunku sofy, ale tym razem Emma przejęła stery. Zdjęła z niego spodnie i pozbyła się wszelkich ozdób, zaczęła go całować i delikatnie drapać paznokciami po brzuchu.
- Co za kocica - wymruczał odchylając głowę w tył. Zadzwonił telefon Emmy. Wstała i pędem obiegła w stronę piekarnika, wyjęła z niego pięknie zarumienione i pachnące babeczki.
- Brian trzeba je udekorować - uśmiechnęła się patrząc na swoje dzieło. W jednej sekundzie mężczyzna znalazł się obok niej z czterema puszkami śmietany.
- Jestem gotowy - zaśmiał się - Ale mam prośbę.
- Jaką?
- Zdejmij ubrania i połóż się na stole w salonie
- Chyba zwariowałeś
- Zrób to, proszę
Emma posłuchała mężczyzny i rozebrała się o naga, wzięła poduszki i ułożyła się na wielkim stole, podszedł do niej, a w rękach trzymał talerz z babeczkami i śmietanę. Ułożył jedzenie na jej brzuchu i polał całe jej ciało śmietaną pokrywając przy okazji babeczki, podniecił go ten widok, ale zachował zimną krew.
- Co ty będziesz robił? - zapytała zdezorientowana
- Zobaczysz - odpakował babeczkę i porozrywał ją na mniejsze części, zgarnął śmietanę z jej brzucha i wpakował sobie do ust - Mmm jakie pyszne - pochylił się i zlizał śmietanę z jej piersi.
- Och - westchnęła i zrzuciła z siebie babeczki. Przyciągnęła usta Briana do swoich i zaczęli się namiętnie całować, wplotła palce w jego włosy, zgarnęła palcem z brzucha trochę śmietany i wpakowała mu do ust. Oblizał go seksownie i wziął ją na ręce, poszli do łazienki. Zdjął z siebie bokserki i skarpetki, odkręcił wodę w prysznicu, wszedł i pociągnął za sobą Emmę. Zaczął delikatnie myć jej plecy gąbką, przejeżdżał nią po całym jej ciele, potem zamienili się rolami. Wyszli mokrzy, ale to nie przeszkadzało im w pieszczotach. Brian wariował na punkcie ciała Emmy, było idealne. Przylgnęli do siebie, objął ją w pasie, a ona zarzuciła mu ręce na szyję. Wyszli w takiej pozie do sypialni, mokrzy, napaleni i pragnący swoich ciał. Położył ją na zimnym łóżku, co jeszcze spotęgowało jej pragnienie. Brian zsuwał się coraz niżej, przejechał językiem wokół pępka i w końcu dotarł do jej najczulszego punktu, zaczął ją lizać, całować i pieścić, ujął jej piersi w dłonie, ale zaraz jedna zsunęła się a dół, włożył jej dwa palce w pochwę i delikatni wsuwał i wysuwał.
- Brian, chcę cie całego - wydyszała
Nie musiała dwa razy powtarzać. Wyjął prezerwatywę ze stolika nocnego i przez pół wieczoru namiętnie się kochali.



7 komentarzy:

  1. JAKA SUKA NIECH SPIERDALA OD BRIANA!!!!!!!! mmmmm bita śmietana xDD już to widzę ^^ hehe moje mizianie po pośladkach c:
    - Jestem gotowy - zaśmiał się - Ale mam prośbę.
    - Jaką?
    - Zdejmij ubrania i połóż się na stole w salonie
    - Chyba zwariowałeś
    - Zrób to, proszę
    awwww =^.^= dlaczego by nie :) takie miłe wieczory to Em chyba lubi :> Czekam na dalsze wydarzenia.
    Bużki ;* /Paula

    OdpowiedzUsuń
  2. Mischelle, dałabyś już sobie spokój.. po co przyłazisz, kiedy Brian się wreszcie zakochał?! wrrr. Po tej wizycie jest już taki troszkę inny, zdystansowany, ale po babeczkowej uczcie wszystko wraca do normy! Z odcinka na odcinek robi się coraz goręcej :3 A więc czekam na kolejny ;)
    love, Jenn

    OdpowiedzUsuń
  3. Od Briana z daleka! Fajne pieczenie babeczek hahaha! Czekamy na opis!

    OdpowiedzUsuń
  4. um, spoko Michelle, ale nikt cię nie zapraszał. jeez, jakie to wszystko napalone w tych czasach! nic tylko, dupczyć się, spać i jeść, chociaż też niekoniecznie ^^
    "położył jej nogę na udzie" > chyba położył dłoń na jej udzie? bo raczej niewygodnie by mu się jechało z jej nogą na sobie, a tym bardziej z jego nogą na niej ^^

    with love,
    z.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyobraziłam sobie B. jadącego samochodem z nogą na udzie E. :3
    I tak Ci nie wybaczę braku opisu jego tyłka!!! :D
    Jak widzę Michelle wszędzie się wciśnie. To chyba dlatego, że tak baaaaardzo ją kochamy... Babeczki omnomnom^^ Mrrr jedzenie + B. działaj wyobraźnio, działaj! Sooo sexy:D Trzymam Cię za słowo z tym o wiele dłuższym rozdziałem! Pisanie idzie Ci coraz lepiej więc do dzieła dziewczyno:)
    Buziole, Pat:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kur... gryzę pięść! Wszędzie ta pieprzona Michelle się wciska! Ona i ta jej koniowata morda! Ble i fuj!

    Ale czekaj "Wyjął prezerwatywę ze stolika nocnego i przez pół wieczoru namiętnie się kochali" o.O Jedna gumka przez cały wieczór? Ależ ten Brian ma spust! Może pompować i pompować a para nie schodzi?! I jaka oszczędność przy tym.
    Nie, no żartuję, rzecz jasna! :)
    Ale jacy oni na siebie (w końcu!) napaleni, aż się chce żyć!

    lovee Dorciu, Sillie

    OdpowiedzUsuń