- Brian, wstawaj - poszarpała jego ramię
- Chce jeszcze pięć minut w łóżku, proszę - wymamrotał
- Gówno mnie to obchodzi czego chcesz. Syf tutaj jest, a dzisiaj twoi rodzice przyjeżdżają.
- A co z Demi?
- Demi jest w Londynie, czyli będzie za jakieś dwa dni, bo to jej ostatni przystanek
- Lewą nogą wstałaś? Czy znowu masz PSP?
- Ja pierdole, to jest PMS, głupku. - zaśmiała się - I chyba masz rację, więc musisz być potulny jak owieczka.
- Postaram się - podniósł się na łokciach i pocałował Emmę w policzek.
- Przez całą noc dzwonił ci telefon, wiec go wyłączyłam
- Dzwonił, czy SMSy przychodziły?
- Nie wiem, nie wnikam, wibracje miał.
Brian nie odpowiedział tylko wstał i podszedł do telefonu odwracając się do Emmy plecami i oczywiście ... tyłeczkiem. Dziewczyna przygryzła wargę i dokładnie zilustrowała nagą, najgorętszą część Briana, przygryzła wargę i popatrzyła na to cudo jednym okiem, oblizała się i stwierdziła, że ma idealne kształty i proporcje, a że nie był okryty żadną tkaniną wydawał się być jeszcze bardziej pociągający, seksowny i drobny. Miała ochotę go przyciągnąć i pogłaskać ... fuj, głaskać po dupie? Niee, ewentualnie mogła go poklepać, to stwierdzenie wywołało na niej szczery uśmiech. Klepanie Briana Hanera po jego zajebiście seksownym i zgrabnym tyłku było dość kontrowersyjnym posunięciem, ale to by go chyba nie zdziwiło, bo wiedział, że Emma nie jest grzeczną dziewczynką. Mężczyzna odwrócił swoje ciało w stronę Emmy, wyszczerzyła zęby patrząc w stronę parówy Briana. Uśmiechnęła się i wymownie spojrzała na Briana, który wyraźnie był zainteresowany czymś innym niż Emmą. Odchrząknęła i rzekła
- Mój mały ptaszku, masz jakieś plany na dzisiaj? - zapytała powstrzymując śmiech
- Do mnie to było?
- A widzisz tu innego małego ptaszka?
- Ja tu w ogóle nie widzę małych ptaszków jedyne co widzę to dwa melony i wielkiego pytona poskramiającego dziewice.
- Ty się tak nie zapędzaj i lepiej się ubieraj, bo twoi rodzice będą za dwie godziny.
Brian poszedł do łazienki wziąć prysznic, a Emma w tym czasie ubrała się i zaczęła sprzątać dom. Po kilku minutach Brian wyszedł z łazienki, a dziewczyna wybuchnęła przeraźliwym śmiechem, nie mogła złapać tchu, aż w końcu upadła z głośnym hukiem na dywan i trzymając się za brzuch turlała się na prawo i lewo.
- O co ci chodzi? - zdezorientowany stanął nad nią i wziął się pod boki
- Gą ... gą ... ski - wydukała przez łzy
- To twoje PSP szybko przeminęło
Emma po tych słowach przykryła twarz rękami i zaczęła piszczeć ze śmiechu, łzy spływały jej po policzkach, zaczęła wymachiwać nogami na wszystkie strony.
- Ja zaraz ocipieję - Brian złapał się za głowę - Ty coś piłaś czy ćpałaś? Bo sam nie wiem
- Umieram - skręcała się ze śmiechu - Podnieś mnie, błagam - popatrzyła na niego spomiędzy palców. Podniósł ją i posadził na łóżko, wziął z komody swoje ubrania i szybko nałożył je na siebie.
- Idziesz gdzieś? - zapytała
- Wychodzę na chwilę do studia. Będę za pół godziny.
- Mam zrobić coś do jedzenia?
- Możesz zrobić. Zdaje się na twoje umiejętności kulinarne. - wziął klucze do samochodu i wyszedł.
Emmie nie pozostało nic jak tylko wziąć się do pracy musiała posprzątać, ugotować obiad i zrobić pranie. Płyta Good Chalotte poszła w ruch, a Emma latała w tę i z powrotem ze ściereczką i odkurzaczem. Jej perfekcyjne porządki przerwał dźwięk dzwonka telefonu Briana, popatrzyła na wyświetlacz na którym ukazało się zdjęcie dziewczyny z klubu i podpis "Mich" . Emma nie miała wątpliwości, że to Michelle, ale co ona od niego chciała? Odebrała.
- Halo? Kotek, gdzie ty jesteś? Czekam na ciebie już od dziesięciu minut
- Yyy, nie Kotek, Emma. - rozłączyła się.
A wiec to tak? Miał jechać sobie do studia, ale tak naprawdę to była przykrywka, tak panie Haner? Wiedziała, że to jest beznadziejne, że to wszystko może rozwalić, ale weszła na wiadomości, nie chciała czytać ich korespondencji, ale chciała się upewnić czy jej przypuszczenia się sprawdzą i czy to faktycznie Michelle pisała do niego w nocy. Nic bardziej mylnego, cała skrzynka była zawalona wiadomościami od niej. Westchnęła i odłożyła telefon Briana na stolik, usiadła na podłodze i schowała twarz w dłoniach. Nie dość, że przytłaczało ją PMS to jeszcze do tego miała przeczucia, że Brian ją zdradza. Zaczęło ją dopadać uczucie wyrzutów sumienia. Nie potrzebnie zaglądała do jego skrzynki i niepotrzebnie odbierała ten telefon. Wiedziała, że jej życie nigdy nie będzie wyglądało kolorowo, ale nie przypuszczała, że akurat w taki sposób jej szczęście musiało się zjebać. Postanowiła zadzwonić do Jimmiego, zapytać o jego zdrowie. Wykręciła jego numer i po paru sygnałach usłyszała osłabiony głos mężczyzny
- Halo?
- Cześć Jimmy, tutaj Emma, chciałam zapytać jak się czujesz
- Emma, cześć kruszynko! - w słuchawce było słychać zdecydowanie polepszający się głos - Czuję się o wiele lepiej i już nie mogę się doczekać kiedy cię zobaczę, stęskniłem siej jak cholera. Za parę dni będę w pełni sił i wtedy ci nie odpuszczę, będziesz się ze mną musiała zobaczyć choćby nie wiem co
- Jimmy o niczym innym nie marzę jak tylko wpaść w twoje ramiona
- Jak tam z Brianem?
- Daj spokój
- Co się dzieje? - wyraźnie spochmurniał
- Powiedział mi, że jedzie do studia
- To chyba nic złego
- Może i nie, ale w tym sens, że mnie okłamał, pięć minut po jego wyjściu zadzwoniła Michelle z pytaniem gdzie jest kotek, bo ona czeka na niego już od dziesięciu minut
- Chyba sobie kurwa żartujesz
- Nie, kurwa, nie żartuję, jestem całkiem poważna
- Nogi mu z dupy powyrywam!
- A ja chyba utnę jaja przy samej szyi, wiesz jak mnie zdenerwował?
- Nie dziwię się, a masz coś jeszcze, żeby go tak bezpodstawnie nie osądzać?
- Pisała do niego przez całą noc co pół godziny i w jednej wiadomości zobaczyłam nawet "zostaw tą gówniarę" i chyba miała na myśli mnie
- Ona mu zamydli oczy na sto procent. Trzeba coś z tym zrobić
- Jimmy, to nie jest twoje zmartwienie, powinieneś odpoczywać, odezwę się później, bo muszę posprzątać trochę w domu. Buziaki, zdrowiej szybko - pożegnała się
- Trzymaj się słońce, pa - ucałował słuchawkę i rozłączył się. Dziewczyna potarła mocno oczy i przełknęła głośno ślinę. Włączyła odkurzacz i powróciła do porządków. Poczuła nagle zimne dłonie okrywające jej talię. Szybko wyrwała się z objęć mężczyzny i wyłączyła odkurzacz. Nie miała zamiaru się do niego odzywać, dotykać, ani nawet o nim myśleć. Bolało ją to, że jest tak blisko, a ona nie może się do niego przytulić.
- Co się stało? - zapytał, ale nie doczekał się żadnej odpowiedzi, zilustrował tylko jak dziewczyna zmierza schodami w górę ze szmatką w dłoni. - Emma, co się dzieje? - krzyknął z dołu. Po jakimś czasie dziewczyna zeszła na dół, a on ponowił swoje pytanie.
- No zgadnij do kurwy nędzy - warknęła przechodząc obok mężczyzny szturchając go mocno ramieniem
- No nie wiem, dlatego się pytam - zmarszczył brwi
- Kotek, gdzie ty byłeś? Czekałam na ciebie godzinę! - powiedziała udawanym, piskliwym głosem
- W studiu byłem
- Nie rób ze mnie kretynki, dobrze? Wiem dobrze gdzie byłeś
- No niby gdzie?
- Kurwa w dupie, może bądź ze mną szczery, a nie udajesz człowieka z wylewem, który nie wie co sie dzieje.
- Przestań, to że masz to swoje popierdolone PMS nie znaczy, ze możesz mnie oskarżać o coś czego tak naprawdę nie zrobiłem
- A Michelle nie jest wystarczającym powodem?
- Czemu jaw to mieszasz?
- Bo to ona pisała do ciebie przez całą noc i jak wyszedłeś zadzwoniła i spytała się gdzie jest kotek bo czeka już od dziesięciu minut.
- Dobrze, byłem z nią
- I musiałeś robić ze mnie kretynkę? - krzyknęła i rzuciła mu szmatką w twarz, zawróciła na pięcie i wyszła z domu. Usiadła na krawężniku przed wjazdem na posesje. Nie wiedziała co robić, czy skończyć to co zaczęło się dwa tygodnie temu, czy pozwolić mu na wyjaśnienia? Na to drugie nie miała teraz sił, serce biło jej jak oszalałe, a oczy zrobiły się wilgotne od łez. Czy tak się traktuję dziewczynę? Czy naprawdę to tak wszystko musiało wyglądać?. Jednym czynem jej złudne szczęście przeminęło w sekundę, jej serce przypominało miliony rozbitych kawałeczków, a to wszystko przez jedną kobietę, która próbowała zabrać jej Briana, udało jej się. Teraz nawet nie miał odwagi wyjść do Emmy i przeprosić. Jedne pieprzone przeprosiny, to i tak dużo by nie dało, ale świadczyłoby o tym, że mu na niej zależy, ale chyba za bardzo się przeliczyła, czego ona mogła oczekiwać od znanego gitarzysty? Gówna. Jedynie mógł na nią nasrać, a ona i tak odebrałaby to jako dobry znak, wpierdolił się do jej życia z buciorami, a ona jak głupia dała się na to wszystko nabrać. Niech się pierdoli. Weszła do domu i zastała Briana, który siedział na sofie i oglądał mecz. Poczłapała na górę i położyła się na łóżku Demi. Chciała żeby jej przyjaciółka jak najszybciej wróciła. I żeby to całe gówno się jak najszybciej skończyło.

Faceci to dupki i każdy jeden jest taki sam najpierw słodzi a potem kopie cię w tyłek ....
OdpowiedzUsuńPrzejebał sobie Brian , hahah wylew <3
OdpowiedzUsuńgif <3 czekam na następny <3
Dobrze, że się wydało, w końcu albo Bri się ogarnie, albo Emma jeszcze raz poważnie się zastanowi nad tym związkiem. Ja nie chciałabym być oszukiwana przez osobą, na której mi zależy. To mocno nie fair z jego strony.
OdpowiedzUsuńKochany Jimmy! <3 Jebana M.
love, Jenny
- Lewą nogą wstałaś? Czy znowu masz PSP?
OdpowiedzUsuń- Ja pierdole, to jest PMS, głupku. - zaśmiała się
Tylko facet może pomylić PMS z konsolą PSP. Kur..błagam dość Michelle, rozwalę ją serio. I wyrabiasz się w pisaniu niesamowicie. Nie masz pojęcia jaki jest postęp w zapisywaniu myśli i tworzenia stylu.
kurde, kocham Sillie
w stronę parówy Briana-hahahahahah uraz do parówek przez całe życie xDD
OdpowiedzUsuń- Ja tu w ogóle nie widzę małych ptaszków jedyne co widzę to dwa melony i wielkiego pytona poskramiającego dziewice.
Mmmmm Dorotka humor cię nie opuszcza ^^
- Kurwa w dupie, może bądź ze mną szczery, a nie udajesz człowieka z wylewem, który nie wie co sie dzieje.-no no Em spokojnie :)
co Michelle to niech spierdala do burdelu! I jeszcze jebany niewzruszony Brian NO KURWA PIERDOLCA DOSTANĘ PRZEZ TEGO FACETA!!!!! -.-
Czekam na dalsze wydarzenia ,bo mną coś potrzepie jeżeli Brian się nie ogarnie
Buźka ;* /Paula
PMS to moje pełne inicjały i coś w tym jest^^
OdpowiedzUsuńWidzę, że dzisiejsze rozdziały sponsorują pytony i anakondy:) Opis tyłeczka uuuu <3
B. jest idiotą, ale kochanym. Dzisiaj jest dzień dobroci dla zwierząt więc wybaczam wszystko wszystkim. Czasami muszę ujawnić swoje dobre oblicze^^
Buziole, Pat:)
nie wydaje mi się, żeby Bri ją zdradzał. jakby tak było to raczej by się od razu nie przyznał, że był z Mich, c'nie?
OdpowiedzUsuńa przynajmniej taką mam nadzieję, bo jak jest inaczej to mu nogi z dupy powyrywam.
with love,
z.
<3